Dzisiaj jest: wtorek, 6 stycznia 2009 r.   Imieniny: Kacpra i Melchiora Baltazara
24.09.2008, Kronika sportowa

Czesko-zagłębiowski optymizm

Jacek Walczyński
Cieszy i napawa optymizmem wygrana Zagłębia w ostatnim pojedynku z Unią Janikowo, tym bardziej, że uzyskana z bardzo niewygodnym, ale i dobrze grającym przeciwnikiem. Po trzecim z rzędu zwycięstwie pod wodzą Miroslava Copjaka można zaryzykować twierdzenie (aczkolwiek jeszcze bardzo ostrożnie), że zaczyna się kształtować optymalny skład zespołu. Oczywiście, nie należy na tej podstawie budować już zamków na piasku czy szukać gruszek na wierzbie, ale mozolna praca i konsekwentna strategia przy dobrej taktyce mogą dawać coraz lepsze efekty. Po mniej więcej udanych meczach z Jarotą, Rakowem i Polonią Słubice, po bardzo nieudanych z pozostałymi rywalami, przyszło bardzo ważne, psychologiczne zwycięstwo z Lechią (psychologiczne, bo z nowym trenerem) oraz niezwykle prestiżowe z Pogonią Szczecin (dlaczego prestiżowe, to niewiedzącym wyjaśnię przy innej okazji, bo z Pogonią spotkamy się w Sosnowcu jeszcze w tym roku).

Trener Miroslav Copjak dość szybko zdecydował się na taktyczne zmiany w zespole, których uparcie unikał Piotr Pierścionek. Wprowadził na prawą obronę Radosława Jacka, do pomocy - Piotra Smolca, a Rafała Berlińskiego przesunął do środka pola. To ustawienie dało efekt już w Szczecinie. Na prawym skrzydle w ostatnich meczach „widać” Bodzionego. To piłkarz o bardzo dobrej technice, potrafi uwolnić się od dwóch rywali, minąć następnego i zacentrować. Żeby tylko jeszcze celnie. Dobrze w ostatnich meczach zagrał Rafał Berliński, który kreuje się na rozgrywającego i lidera zespołu. Dotychczas uporczywie ustawiany był w obronie, gdzie charakteryzował się dość dużą ilością fauli. W środku pomocy, moim zdaniem, może spełnić rolę Berensztajna ze znacznie większym skutkiem. Po pierwsze to chłopak z Zagłębia, a więc z charakterem, jakiego trochę brakuje w naszym zespole po odejściu Treścińskiego i Skrzypka (liczymy jeszcze na Łuczywka). Po drugie, o ile grając w obronie (co było chybionym, moim zdaniem, posunięciem taktycznym) wyróżniał się żółtymi kartkami, o tyle w pomocy sam staje się poszkodowanym, co świadczy o jego zaangażowaniu i determinacji. Do tego pełniąc funkcję kapitana, może i powinien „wstrząsnąć” pozostałymi kolegami. Dobrą robotę wykonują Pajączkowski i Błażejewski, aczkolwiek pozostają w cieniu kolegów, to jednak bardzo wartościowi pracownicy. Nie sposób oceniać wszystkich, bo jeszcze na to za wcześnie i nawet po trzech zwycięstwach z rzędu nie należy popadać w euforię, ale trzeba brać pod uwagę dużą ambicję Cygnara, Ryndaka, Pietrzaka czy Wolnego, ale wszyscy oni muszą jeszcze dużo pracować nad sobą i doskonalić swój warsztat po okiem bardziej doświadczonych kolegów. To samo odnosi się do środka obrony. O ile boki pracują nieźle, to w środku obrony często dochodzi do nieporozumień. Obaj stoperzy - Marek i Białek indywidualnie grają świetnie, ale gdy chodzi o wspomaganie, zupełnie się nie rozumieją. Kilka słów należy się Gostomskiemu i Myśliwemu. Sosnowiecki bramkarz po pierwszych bardzo udanych meczach, nagle zaczął się źle ustawiać, popełniać kiksy i puszczać bramki, które nie powinny wpadać. Inny trener nie wystawiłby go już do meczu z Pogonią, ale zaufano mu i dobrze, bo w Janikowie swoimi interwencjami przyczynił się do zwycięstwa zespołu. Krzysztof Myśliwy to zawodnik o znacznie ciekawszej osobowości. Raz gra dobrze w podstawowym składzie, potem mu nie idzie, by znów zabłysnąć jako wprowadzony rezerwowy. Myślę, że tu trenerzy powinni podchodzić bardziej strategicznie i w sposób psychologiczny wykorzystywać jego potencjał. On i Bodziony, to obecnie najlepiej wyszkoleni technicznie zawodnicy Zagłębia. A przecież mamy jeszcze Bałeckiego i liczymy na to, że Smółka także potwierdzi swoje aspiracje z jakimi trafił do jednej z najlepszych drużyn w kraju, a z niej do Zagłębia.

Przed Zagłębiem mecz (dzisiaj) w Opalenicy z Promieniem w rozgrywkach Pucharu Polski i wyjazd na mecz ligowy do Legnicy, gdzie jest realna szansa na zdobycie kolejnych trzech punktów. Zwycięstwo to pięknie uwieńczyłoby piłkarską wycieczkę po Polsce. Ale nie przesadzajmy z dążeniami i planami i stąpajmy realnie po ziemi, bo rywale też grają, wygrywają i przegrywają, a urok piłki nożnej polega na tym, że jest nieprzewidywalna i pełna niespodzianek. Oby te najprzyjemniejsze były zawsze przy nas.
KOMENTARZE
Redakcja oraz Wydawca portalu Sosnowiec Online sosnowiec.info.pl nie ponoszą odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczanych przez użytkowników. Jednocześnie zastrzegamy sobie prawo do kasowania, bądż edycji wypowiedzi zawierających treści zabronione przez prawo, wulgarne, obrażliwe lub promujące jakiekolwiek usługi czy produkty.

REKLAMA