Ostatnie miesiące w dąbrowskiej Wielofunkcyjnej Placówce Opiekuńczo – Wychowawczej „Przystań” nie należą do najspokojniejszych. W gminnej jednostce narasta konflikt pomiędzy dyrektorem a pracownikami. W tej chwili sprawę bada Państwowa Inspekcja Pracy oraz prokurator.
Dąbrowska WPOW na co dzień opiekuje się lub wspomaga dzieci, którym rodziny nie zapewniają właściwej opieki wychowawczej. W strukturach placówki znajdują się trzy Ogniska Wychowawcze oraz tzw. mieszkania rodzinkowe, w których dzieci objęte są całodobową opieką. Zgodnie z nowymi przepisami, wchodzącymi w życie od 2012 roku, ogniska zostaną zlikwidowane.
Od kilku miesięcy w WPOW panuje niespokojna atmosfera, do której przyczynia się narastający konflikt między dyrektorem placówki a częścią pracowników.
Obie strony oskarżają się o brak merytorycznego przygotowania do pracy oraz odciąganie od podstawowej działalności placówki.
Sytuacja się zaogniła, gdy wyszło na jaw, że na polecenie dyrektora
Piotra Jendryska, jedna z pracownic administracji zniszczyła dokumentację kadrową. – Któregoś dnia, niektórzy z nas, o godz. 6 rano otrzymali telefoniczne wezwanie do pracy. Mieliśmy się stawić za godzinę w celu podpisania nowych aneksów do umów o pracę. Osobom posiadającym umowy na czas określony, zmieniono czas na nieokreślony. Zdziwił nas taki sposób załatwiania sprawy - wspominają pracownicy „Przystani”, którzy proszą o zachowanie anonimowości. Dotychczas obowiązujące aneksy zostały zniszczone, a jak przekonują niektórzy, dyrektor placówki zobowiązał ich do milczenia.
Zupełnie inną wersję wydarzeń przedstawia Piotr Jendrysek. - Specjaliście ds. kadr wydałem polecenie uporządkowania dokumentacji w teczkach osobowych pracowników. Z całą stanowczością oświadczam, że nikomu nie wydałem polecenia zniszczenia poprzedniej umowy. Żaden z pracowników nie został przeze mnie zobowiązany do milczenia, jako że w moim przekonaniu wszystko odbywało się zgodnie z prawem – podkreśla dyrektor „Przystani”.
Dla personelu, którego umowy o prace kończyły się już niedługo, nowe aneksy z pewnością były korzystne. - W placówce pracują osoby zatrudnione na podstawie Kodeksu pracy oraz wychowawcy zatrudnieni w oparciu o Kartę Nauczyciela. W związku z likwidacją ognisk wychowawczych, ta grupa została przeznaczona do zwolnienia - wyjaśniają pracownicy, którzy uważają, że wynika to m.in. ze zwiększonych z tego tytułu kosztów, które ponosić musi samorząd.
Tymczasem dyrektor Jendrysek przypomina, że rok temu składał pracownikom propozycję zatrudnienia w oparciu o przepisy Kodeksu pracy. - Miało to na celu zminimalizowanie skutków kolejnej, ewentualnej reorganizacji. Żaden z nauczycieli nie wyraził wtedy zgody na zaproponowaną zmianę sposobu zatrudnienia – twierdzi Jendrysek.
Sytuacja dodatkowo się skomplikowała, gdy w połowie września br. do prezydenta
Zbigniewa Podrazy trafiło pismo w obronie dyrektora placówki, głównej księgowej „Przystani” oraz kierownika placówki socjalizacyjnej. Dwudziestu pracowników wyraża w nim swoje oburzenie oczernianiem władz WPOW oraz „nagabywaniu” ich przez Społecznego Inspektora Pracy, który podjął się zbadania sprawy zniszczonych dokumentów.
O incydencie z aneksami poinformowany został Okręgowy Inspektorat Pracy w Katowicach, a prezydent Zbigniew Podraza skierował sprawę do prokuratury. - Zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa dotyczy zniszczenia pracowniczych dokumentów kadrowych przez pracownika placówki na polecenie dyrektora. Złożono je na podstawie kontroli, która została przeprowadzona w placówce przez pracowników Urzędu Miejskiego. Wobec dyrektora zostały wyciągnięte konsekwencje służbowe (najprawdopodobniej była to nagana – przy. red.). Zarówno on, jak i pracownik podejrzany o niszczenie dokumentów, wciąż pracują w placówce. Dalsze, ewentualne decyzje, będą podejmowane po zakończeniu postępowania prokuratorskiego oraz po ogłoszeniu protokołu pokontrolnego przez Państwową Inspekcję Pracy – potwierdza
Bartosz Matylewicz z dąbrowskiego magistratu.
Zdaniem rzecznika Okręgowego Inspektoratu Pracy w Katowicach, głównym przedmiotem kontroli PiP jest wypłata wynagrodzeń (w tym regulaminy premiowania) oraz podstawy nawiązywania stosunku pracy w ośrodku “Przystań”. - Z uwagi na stopień skomplikowania kontrola będzie trwała jeszcze około 2-3 tygodnie – zapowiada
Michał Olesiak z katowickiej OIP.
Jednocześnie dąbrowska policja prowadzi już pierwsze czynności w celu wyjaśnienie sprawy zniszczonych aneksów. - Na polecenie prokuratury policjanci przesłuchują świadków zdarzenia, m.in. osoby, których aneksy zniszczono. Na obecnym etapie dochodzenie toczy się w sprawie, a nie przeciwko konkretnym osobom – podkreśla
Zbigniew Zięba, dąbrowski prokurator rejonowy.
Nie zahamowało to jednak planów dyrekcji. Jak dowiedziała się redakcja sosnowiec.info.pl, do związków zawodowych trafiły pisma z prośbą o opinię dotyczącą zwolnień niektórych pracowników. - Procedura uruchomiona została w związku z tym, że od 1 stycznia 2012 r. WPOW nie będzie realizowała zadań przewidzianych dla placówek wsparcia dziennego – przypomina dyrektor „Przystani”.
W związku z tym zwrócono się do władz miasta z prośbą o spotkanie. Odbyło się ono na początku października z udziałem zastępcy prezydenta miasta,
Iwony Krupy. Nie sposób dociec jaki przebieg miało zebranie, ponieważ każda ze stron (Urząd Miejski, pracownicy oraz dyrektor Jendrysek) przedstawiają diametralnie różną wersję wydarzeń.– Po zebraniu część osób, złożyła pisemne oświadczenia, że fragment pisma mówiący m.in. o nagabywaniu ich przez SIP został dopisany po złożeniu przez nich podpisów - twierdzą pracownicy placówki, zapowiadając oddanie tej sprawy w ręce prokuratury.
Redakcja portalu Sosnowiec Online sosnowiec.info.pl nie
ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczanych przez użytkowników.
Jednocześnie zastrzega sobie prawo do kasowania wypowiedzi zawierających
treści zabronione przez prawo, wulgarne, obraźliwe lub promujące jakiekolwiek
usługi czy produkty, zawierające linki do innych stron internetowych, a także nie związanych z tematem artykułu.
Nie, nie...spokojnie...nie jestem kimś z Waszej starej gwardii. Znajduję tu jednak mnóstwo analogii do swojej przeszłości zawodowej (jak na ironię związanej ze sportem). Zarówno jako "niedobry" podwładny, jak i "za dobry dla podwładnych" byłem poddawany przeróżnym zabiegom przy pomocy środków tworzonych dla uświęcenia celu. Znajomość problemu i umiejętność czytania ze zrozumieniem wystarczą.
Kochana emerytura!!!
W nawiązaniu do heniek5.
Po tonie wypowiedzi wnoszę,używając Twojej nomenklatury sportowej, że stanowisz tę młodszą część drużyny. No cóż...o ile ja się znam na piłce to Wy jednak nie strzelacie. Stanowicie raczej formację obronną w tym zespole. A wiecie chociaż czego bronicie? Jakich zasad gry? Za Waszym obecnym przyzwoleniem ci sami sędziowie, według własnego "widzimisię", kiedyś i Wam wlepią czerwone kartki. Niech no tylko młoda gwardia się nieco zestarzeje i zacznie narzekać... Ktoś mądry powiedział: "kiedy człowiek przestaje narzekać to znaczy, że przestał myśleć". Kwestia czasu... i zaczniecie myśleć. Ale reguły ustaliliście już teraz bijąc brawa sędziom... Strzelacie bramki...SAMOBÓJCZE!!
Szacunek, skromność, wielkość...kilka cytatów ludzi mądrych:
Prawdziwą wartość ma jedynie szacunek wroga - Antoine de Saint-Exupéry
Kto nigdy szacunku nie odczuł, ten nigdy też szacunku nie wzbudzi - Marie von Ebner-Eschenbach
Skromność to świadomość siły, której się nie nadużywa - Władysław Grzeszczyk
Bóg wymaga od człowieka nie tylko pokory, ale i odwagi - Mikołaj Bierdiajew
Zbytnia pokora tak samo pozbawia sił jak zarozumiałość - Eliza Orzeszkowa
Człowiek tym jest większy, im jest bardziej sobą - Antoine de Saint-Exupéry
Nie ten wielkim, kto wystaje, lecz ten, kogo widać - Władysław Grzeszczyk
Patrzyć bez zawiści, jak inni osiągają sukcesy, do których samemu się dąży, to wielkość - Marie von Ebner-Eschenbach
Stara gwardia, nowa gwardia.Wszyscy strzelamy do tej samej bramki.Tylko czy każdy o tym pamięta???Asiu T. Mój Ty autorytecie!!! Uczcie się wszyscy od tej Pani.Skromna a jaka Wielka.
Asia T. dobry komentarz!! Pozdrawiam i trzymam kciuki za starą gwardię :-)
Dzięki za słowa wsparcia! :-). Chętnie poczytam również głosy krytyczne ale poparte argumentami.
W ostatniej odsłonie odniosę się do tego fragmentu artykułu:"Tymczasem dyrektor Jendrysek przypomina, że rok temu składał pracownikom propozycję zatrudnienia w oparciu o przepisy Kodeksu pracy. - Miało to na celu zminimalizowanie skutków kolejnej, ewentualnej reorganizacji. Żaden z nauczycieli nie wyraził wtedy zgody na zaproponowaną zmianę sposobu zatrudnienia – twierdzi Jendrysek”.
Wyrażę też swoje stanowisko na temat: gdzie w tym wszystkim jest miejsce dla naszych wychowanków.
Moje zdanie jest takie: pan Dyrektor stworzył na potrzeby własne i pewnie Urzędu papier – „dupochronkę” - kierownictwo przygotowywało sobie grunt do pozbycia się niewygodnych pracowników z placówki. W związku z rozszerzeniem działalności placówki socjalizacyjnej pan Dyrektor faktycznie zaproponował nam przejście do niej, ale na KP. W zwrotnych pismach wyraziliśmy zgodę na przeniesienie, ale bez zmiany stosunku pracy – pan Dyrektor nie podał żadnych podstaw prawnych. BO ICH NIE BYŁO !! Byliśmy przecież pracownikami tej placówki, a zmiana stosunku pracy ( co padło w rozmowie z dyrektorem na ten temat) ewidentnie wiązała się z pogorszeniem warunków pracy i płacy, więc była DZIAŁANIEM NA NIEKORZYŚĆ PRACOWNIKA! Pan Dyrektor wspomnianych rotacji mógł dokonać i bez pisma- przesuwanie pracowników na inne stanowisko w placówce do tej pory było czynione wiele razy. W piśmie jakie otrzymaliśmy od p. Dyrektora NIE BYŁO WSPOMNIANE, ŻE JEGO DZIAŁANIA MAJĄ NA CELU ZMINIMALIZOWANIE SKUTKÓW KOLEJNEJ, EWENTUALNEJ REORGANIZACJI, a więc np. zabezpieczenia nam miejsc pracy – do czego dyrektora w takiej sytuacji obliguje prawo. Pewnie, gdyby zostały takie treści zawarte w tym piśmie każdy z nas głęboko by się zastanowił nad propozycją, ale po co kierownictwu ci co bronią praw pracownika. Ostatnie wydarzenia w placówce potwierdzają mój tok rozumowania. Jak więc określić tego rodzaju działania w świetle prawa i kodeksu etyki?… Pani Redaktor, może w kolejnym artykule warto zająć się tym tematem…
Skupianie się na zatrudnionych z KN, odwraca też uwagę od rozbudowanej do granic możliwości administracji w Placówce – to jakoś nikomu nie przeszkadza…
Teraz co do likwidacji Ognisk – TEGO WPROWADZANA W ŻYCIE USTAWA WCALE NIE NAKAZUJE, w jej świetle struktury te mają być niezależne, a pracodawca ma rok na wprowadzenie zmian. Jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o kasę. Trzeba było więc robić „naloty” na Ogniska i udowadniać, że jest mało dzieci (biorąc to kryterium pod uwagę, w ogóle nie powinna być rozszerzana działalność placówki socjalizacyjnej ). No cóż, jak się ma coś w planie, w tym przypadku likwidację OW, nietrudno znaleźć przysłowiowego haka. Pan Dyrektor pracował w tego typu placówce i sam potwierdził, że różnie bywa z frekwencją dzieci. Raz jest mało, a raz wszyscy. I śmiem twierdzić, że jeśli nawet utworzona zostanie w zamian inna jednostka wsparcia dziennego, problem obecności dzieci będzie identyczny – tym bardziej jeśli mówić o działalności na terenie szkoły, bo siłą rzeczy staje się od niej zależna. Dlaczego nie podjęte były działania aby wyprowadzić ten rodzaj działalności ze szkół ? Dlaczego nikt z kontrolujących nie wpadł na pomysł, żeby dotrzeć do wychowanków i ich rodzin aby uzyskać konkretne informacje czy korzystają z pomocy Ogniska i w jakim zakresie ? Uaktualniane comiesięczne listy wychowanków przekazywane są do MOPS. Czemu Pan Dyrektor nie włączył się w promocję działalności OW chociażby poprzez uczestnictwo w imprezach integracyjnych ze środowiskiem lokalnym, z rodzicami ? Czy kogokolwiek, kto podjął decyzję o likwidacji OW interesuje los tych dzieci? Raczej nie – bo tak naprawdę są to tylko beneficjenci do prowadzenia różnego typu działalności profilaktycznej, pionki w grze – gdy jedna się skończy wykorzystane zostaną w następnej… Los konkretnej „sztuki” tak naprawdę nikogo nie interesuje, liczy się to co na papierze... Czy ktoś pokusił się o poinformowanie dzieci i rodziców o tym, że OW będzie zlikwidowane? Rodzice zlikwidowanego już OW dzwonili na prywatne numery wychowawców (tu muszę napisać, że w ramach ograniczenia kosztów, wychowawcy Ognisk nigdy nie dysponowali telefonem służbowym (każda rodzinka takowy ma)– więc wychowawcy zmuszeni są do ponoszenia kosztów używania i udostępniania swoich prywatnych numerów, nie wspomnę o dostępie do Internetu).
Ktoś poruszył kwestię gitary…
Dla wiedzy Kierownictwa i wychowawców – sprzęt nagłaśniający od roku jest w Ognisku Wychowawczym w Ząbkowicach – obsługiwał imprezę „Gwiazdkowa Niespodzianka” w tutejszym Domu Kultury. Potem co miesiąc służył nam w organizowaniu imprez integracyjnych z udziałem rodziców. Ponieważ gitara faktycznie stała bezużyteczna w placówce socjalizacyjnej, więc Piotr - wychowawca przywiózł ją do nas, a nasze prywatne instrumenty zostawiliśmy w domu (do tej pory na nich pracowaliśmy). I gitara, i nagłośnienie służyły nam podczas wrześniowej imprezy piknikowej w klubie żeglarskim „Hutnik”, a w październiku podczas kolejnej imprezy z zaproszonymi gośćmi. Tu akurat rękami i nogami będę bronić zasadności tego zakupu. W pracy z dzieckiem trudnym najlepiej bazować na muzyce, plastyce i sporcie – to są naprawdę ich mocne strony. Żeby je wydobyć, czasem trzeba „zrobić z siebie wariata” i samemu zacząć się bawić – gwarancja skuteczności. Szkoda ogromna, że zaprzepaszczona została idea festiwali Karaoke…
Proszę nie traktować tego jak jakieś mądrowanie się, ja po prostu to stosowałam i dlatego mogę się tą wiedzą z wami podzielić. Tak mnie mama charakterologiczne zwichrowała – wpoiła, że zawsze trzeba innym pomagać… No cóż, w czasach bezwzględnej walki o władzę, pieniądze i wpływy, gdy promowany jest „wyścig szczurów” i swój interes- dinozaury z takim systemem wartości skazane są na wymarcie…
The end na wesoło:
Mam propozycję dla nowej kadry. Kiedy już „nieroby i wichrzyciele” zostaną wyrzuceni na bruk i dalej nie będziecie wiedzieć co zrobić z gitarą i sprzętem: macie scenę, pod nią zróbcie palarnię, taką integracyjną dla młodzieży i wychowawców. Pana Dyrektora zaproście na scenę, dajcie mu gitarę do ręki i poproście aby do mikrofonu zaśpiewał piosenkę Elektrycznych Gitar p.t. „Dzieci” - nie będzie musiał udawać, że „widzi tylko do połowy boiska”, bo pod deskami to nawet najlepiej widzący nic nie zobaczy…
Pozostałe komentarze czytaj na forum.