Mieszkańcy Dąbrowy Górniczej powinni tej zimy bacznie się przyglądać, jak pracują ekipy odśnieżające miasto, i dobrze sobie zapamiętać ten widok. Może się bowiem zdarzyć, że w kolejnych latach spotkać je będzie o wiele trudniej.
Dąbrowscy radni rozpoczęli właśnie dyskusję na temat nowych standardów łagodzenia skutków nieprzyjaznej drogowcom i kierowcom pory roku. - Czy zimą droga koniecznie musi być czarna czy może być biała? Pytam w kontekście olbrzymich ilości soli i innych środków chemicznych, jakie wysypujemy na nasze ulice. Pomijam już zniszczoną przez to odzież i buty, ale mówię o glebie, do której to wszystko się przedostaje. Dziś chcemy mieć wszystkie drogi czarne, a co z przyszłymi pokoleniami? Pomyślmy też, ile pieniędzy zaoszczędzimy na naprawę chodników czy remonty ulic.
Są miasta, w których bez problemu jeździ się po białych drogach – zauważyła podczas ostatniego posiedzenia Komisji Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska radna
Krystyna Szaniawska.
W Dąbrowie Górniczej w trakcie zimy zużywa się ok. 6 tys. ton soli. W tym roku Alba MPGK, która odpowiada w mieście za zimowe utrzymanie dróg, zakupiła na próbę także niewielkie ilości chlorku magnezu do ich posypywania. Koszt zadań, za które odpowiedzialna jest spółka, nie przekroczy 38 mln zł. - Drogi wcale nie muszą być doprowadzone do tzw. czarnej nawierzchni. Zresztą w naszym mieście w takim standardzie utrzymane mają być tylko dwie drogi krajowe. W grę wchodzą jednak nawyki i przyzwyczajenia mieszkańców oraz interwencje z powodu poślizgów czy stłuczek – tłumaczy
Paweł Gocyła, zastępca prezydenta miasta. Jego zdaniem ilości środków zużywanych do rozpuszczania śniegu na dąbrowskich ulicach i tak nie są duże. - W Warszawie przy dłuższych opadach wysypuje się ok. 2 tys. ton soli na dobę. To są wielkości nieporównywalne. Z kolei Niemcy utrzymują „na czarno” tylko jeden pas autostrady, a reszta nawet nie jest odśnieżana – podkreśla Paweł Gocyła.
Aby podjąć decyzje na przyszłość w sprawie oszczędniejszego odśnieżania ulic, dąbrowscy radni będą mogli skorzystać z doświadczeń m.in. mieszkańców Poznania. W tym roku zdecydowano się tam na eksperyment w walce zimową aura i zmniejszenie przeznaczonego na ten cel budżetu o 10 mln zł. - Znam przypadek gminy spod Szczecina, gdzie burmistrz, który już kilka lat nie odśnieża dróg do „czarnej nawierzchni”, został wybrany na kolejną kadencję, ponieważ miał pieniądze na nowe chodniki – przekonywała radna Szaniawska.
Redakcja portalu Sosnowiec Online sosnowiec.info.pl nie
ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczanych przez użytkowników.
Jednocześnie zastrzega sobie prawo do kasowania wypowiedzi zawierających
treści zabronione przez prawo, wulgarne, obraźliwe lub promujące jakiekolwiek
usługi czy produkty, zawierające linki do innych stron internetowych, a także nie związanych z tematem artykułu.
Też bym nie odśnieżał :) Już lepiej jeżdzić po białym śniegu niż po błocie.
Jak ich stać na odszkodowania dla kierowców, którzy mieli stłuczkę przez oblodzoną lub zaśnieżoną jezdnię to proszę bardzo.
Oczywiście, że da się jeździć po białych drogach. Tylko wprowadźcie najpierw nakaz jazdy na zimowych oponach, bo niektórym się nie chce ich wymieniać. A potem (nawet na czarnej, choć lekko oblodzonej drodze) przez pół godziny męczą silnik, próbując ruszyć na zielonym świetle.
Czy będą czarne drogi, czy białe to na pewno niektórzy w DG są radnymi przez przypadek.
Zaraz, zaraz.. Zróbmy to zgodnie z POlityką jedynej słusznej partii! Jest problem z usuwaniem śniegu z jezdni? Zakazać ruchu drogowego w okresie zimowym!
A tak na poważnie, to DG jest o tyle w trudnej sytuacji, że ogromna powierzchnia miasta, niewspółmierna do liczby mieszkańców, generuje znacznie większe koszty potencjalnego odśnieżania. Warto poszukać oszczędności, ale używając przy tym UMYSŁU, a nie argumentacją, że za zaoszczędzone pieniądze można wyremontować chodniki, bo i tak z zacnych planów nic nie wyjdzie.
Pozostałe komentarze czytaj na forum.