Chaos legislacyjny, anachroniczne i często nadmiernie wykorzystywane przepisy „Karty Nauczyciela”, brak środków finansowych na realizację zadań narzucanych samorządom, przeniesienie odpowiedzialności za służbę zdrowia na szczebel lokalny, coraz trudniejsza sytuacja mieszkalnictwa komunalnego - to podstawowe problemy z jakimi na co dzień muszą borykać się gminy i powiaty.
Zdaniem
Zygmunta Frankiewicza, prezydenta Gliwic i przewodniczącego Śląskiego Związku Gmin i Powiatów, samorządy w wielu dziedzinach swojej działalności doszły już do ściany. – Jednym ruchem pióra minister
Jacek Rostowski skreślił możliwość umieszczania wolnych środków pochodzących z budżetu państwa na lokatach bankowych, bo jak tłumaczył gminy nie są od zarabiania.
Tymczasem korzyści z takiego ulokowania pieniędzy mogły wynieść nawet 100 mln zł rocznie – przekonuje Frankiewicz.
Największym obciążeniem dla jednostek samorządu terytorialnego jest oświata. Koszty związane ze szkolnictwem sięgają nawet 1/3 wielkości ich budżetu.Tymczasem subwencja oświatowa wyliczana wg. ilości uczniów pokrywa tylko połowę samorządowych potrzeb w tym zakresie. – Gdyby nie te niedopłaty, wiele gmin nie miałoby problemów z budżetowym deficytem – zapewnia przewodniczący ŚZGiP i przekonuje, że aktualne doniesienia o złej sytuacji finansowej samorządów to dopiero początek prawdziwych kłopotów. – W ubiegłym roku około sto gmin miało problem, aby domknąć budżet na swoją bieżącą działalność. Dziś takich gmin jest czterysta, a w przyszłym roku nawet około tysiąca – dodaje prezydent Gliwic.
Samorządowcy, którzy pojawili się w Dąbrowie Górniczej na XXXII Zgromadzeniu Ogólnym ŚZGiP zwracali także uwagę na utrudnienia w kształtowaniu jakości nauczania wynikające z zapisów Karty Nauczyciela. – Dając nauczycielom np. przywileje urlopów dla poratowania zdrowia należałoby zapewnić jego finansowanie, które dziś spoczywa wyłącznie na barkach samorządów. Łatwo jest być „dobrym wujkiem”, kiedy koszty naszych decyzji ponosi ktoś inny – ironizował
Krzysztof Matyjaszczyk, prezydent Częstochowy.
W swoich oczekiwaniach wobec nowego parlamentu i rządu RP członkowie ŚZGiP domagają się także kompleksowej polityki, umożliwiającej m.in. rewitalizację centrów miast, rozwijanie ich infrastruktury. Apel o większe zaangażowanie państwa dotyczy także kwestii budownictwa mieszkaniowego. Lokalni politycy boją się znacznego ubytku tkanki mieszkaniowej. Z danych Generalnego Inspektora Nadzoru Budowlanego wynika, że w latach 2014-2018 ok. 600 tys. mieszkań trzeba wyburzeń z uwagi na ich zły stan technicznych.
Do tego dochodzą problemy z służbą zdrowia i nowe przepisy wprowadzające konieczność pokrycia ujemnego wyniku finansowego szpitali (lub ich prywatyzacji). – Chcielibyśmy uświadomić rządowi i parlamentarzystom, że wszelkie decyzje, które mają wpływ na samorząd muszą być wprowadzane rozważnie, a przede wszystkim muszą mieć pokrycie w finansach. Samorządy jakoś sobie do tej pory radzą, ale powoli staje się to niemożliwe – podsumował
Zbigniew Podraza, prezydent Dąbrowy Górniczej.
Redakcja portalu Sosnowiec Online sosnowiec.info.pl nie
ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczanych przez użytkowników.
Jednocześnie zastrzega sobie prawo do kasowania wypowiedzi zawierających
treści zabronione przez prawo, wulgarne, obraźliwe lub promujące jakiekolwiek
usługi czy produkty, zawierające linki do innych stron internetowych, a także nie związanych z tematem artykułu.
Oszczędności w oświacie realizowane w sposób taki jak obecnie to ślepa uliczka i strzał w kolano! Likwiduje się szkoły (szumnie nazywa się to konsolidacją i restrukturyzacją) i tworzy znowu szkoły molochy z 40 uczniami w klasie! Jak jest jakość takiego kształcenia można się domyślać ale efekty zobaczymy wszyscy za kilka lat.
Należy rozumieć Samorządy walczące o przetrwanie w dobie decentralizacji polegającej tylko na delegacji obowiązków ale bez zapewnienia środków na ich realizację. Wraz ze wzrastającą odpowiedzialnością Samorządów powinien wzrastać procent dochodów lokalnych zatrzymywanych na ich poziomie a nie odprowadzanych do budżetu centralnego. Tak się jednak nie dzieje, stąd obecne problemy...
Jednak takie fatalne nieprzemyślane ruchy w oświacie to tragedia! Nie tylko w skali całego kraju ale i lokalnej - kiepska jakość jednostek oświaty w gminie to kolejny powód dla mieszkańców aby przenieść się gdzie indziej! A to spowoduje kolejny spadek dochodów i kolejne cięcia! Należy więc szukać dodatkowych dochodów, a nie oszczędzać w miejscach, w których oszczędzać nie należy!
Miasto ma możliwości zwiększenia dochodów - można by ich wyszukać wiele, ale skupię się tylko na jednym przykładzie. Na działaniach znienawidzonej przez wielu Straży Miejskiej. Mandaty i grzywny wystawione przez członków Straży wpływają bezpośrednio na konto gminy a nie do budżetu centralnego (w odróżnieniu od mandatów i grzywien wystawionych przez Policję). Dziwić więc powinien kompletny brak aktywności naszych strażników, którzy są praktycznie niewidoczni, jedyne patrole przeprowadzają w tandemie z Policją, a w przypadku bijatyki pod własną siedzibą nie wystawią z niej nosa. Mam niemiłe wrażenie, że nawet jeśli wystawią mandat to i tak zysk wędruje potem do Warszawy (no bo kto wystawi mandat w tandemie Strażnik, który zgodnie z umową ma rolę tylko wspierającą, czy może jednak Policjant?).
W budżecie Sosnowca na 2009r. planowane wpływy z mandatów Straży miejskiej to AŻ 120tys. PLN. W 2011r. mamy niesamowity wzrost do... 130tys. Cóż za efektywność, prawda? Jeśli dodamy do tego fakt, że koszt utrzymania Straży w 2011r. to 4.286.281PLN to mamy pełny obraz efektywności zarządzania finansami przez nasz samorząd...
A przecież można by inaczej - tak jak to się dzieje w całym CYWILIZOWANYM świecie. Niech policja zajmuje się sprawami kryminalnymi i bezpieczeństwa. Straż może znaleźć sobie inne dziedziny ZYSKOWNEJ dla miasta działalności, którymi już dawno powinna się zająć: mandaty zaśmiecanie, palenie w miejscach publicznych, parkowanie w miejscach niedozwolonych, zanieczyszczanie odchodami, palenie śmieci w piecach... To wszystko ZYSKI miasta leżące (dosłownie) na ulicy a przy okazji problemy miasta jakie można rozwiązać! Straż może nie tylko sama się utrzymywać zmniejszając koszty miasta, ale także efekty jej działań mogą realnie podnosić jakość życia w mieście przyciągając do niego nowych przedsiębiorców i mieszkańców, a to z kolei zwiększy przychody miasta!
Proste? Niby tak - wymaga jednak sprawnego zarządzania i rozliczania z efektów działalności! A tego niestety brak w naszym (i pewnie innych też) samorządzie.
To tylko jeden przykład jak można poprawić sytuację - podobnych jest wiele.
Radziłbym więc samorządowcom mniej narzekać a wziąć się do roboty i posłuchać ludzi znających się na EKONOMII a nie tylko na politycznych waśniach!
Pozdrawiam
mr_mojo@InnySosnowiec
Jak jesteście nieudolni to ustąpcie z tych stanowisk, przyjdą inni, lepsi. Ale od koryta by was trzeba chyba wołami odrywać. Mnie nie interesuje wasze jęczenie panowie prezydenci, ja chcę mieszkać w normalnym mieście, na razie w takim nie mieszkam. A jak nie wiecie co to normalność to polecam wycieczkę do Torunia, 200 tysięczne ładne miasto z perspektywami i jakoś sobie radzi w tej strasznej Polsce.
SE: "Władze Torunia przedstawiły projekt budżetu na 2012 rok. Inwestycje miejskie pochłoną blisko 497 mln. złotych. Władze Torunia zdecydowały, że w przyszłym roku mniej pieniędzy zostanie przeznaczonych na remonty ulic i utrzymanie miejskich instytucji. Natomiast największa część budżetu będzie zainwestowana w rozwój sieci dróg i transportu oraz w sport, w tym przypadku chodzi o budowę hali widowiskowo-sportowej". Da się?
I co? Frankiewicz zlikwidował tramwaje w Gliwicach, widać oszczędności na tym marne więc teraz zabierze się za szkoły? Wrócimy do czasów wyżu demograficznego, gdzie w szkołach było 8 równoległych klas po 30 uczniów?
A to, że nauczyciele w swym wielkim uciemiężeniu nie widzą tego, jak bardzo uprzywilejowaną grupą się stali to inna sprawa. Większość ludzi pracuje po 8 i więcej godzin dziennie w firmie, zabierając część rzeczy do domu (robienie zestawień, analiz, przygotowywanie materiałów na zebrania itp) i mają 26 dni urlopu w roku. A nauczyciele? Wolne od końca czerwca do września, ferie zimowe, świąteczne, długie weekendy, jak przyjdzie pracować od 8 do 15 to trwoga i żale! A poziom kształcenia jaki jest - każdy widzi. Niech żyje równość społeczna rodem z ZNP!
Na wszystko brakuje pieniędzy, tylko jakoś dziwnym "zbiegiem okoliczności" nigdy nie zabrakło na diety bez-radnych. Leniwi radni w DG pobierają ponad 2,5 tys miesięcznie a Pasternaczka robi sesje RM co 3 miesiące. Za taką "ciężką" pracę takie wynagrodzenie, przecież to jest jawna kpina. Uważam że gdyby dostawali po 1000 zł to i tak byłoby za dużo, a oszczędności spore. Przeliczmy- jest 25 bez-radnych po 1000zł to wynosi 25 tys.miesięcznie x 12miesięcy=300tys.zł rocznie x4lata =1milion200tys. Tyle by nas kosztowało utrzymanie darmozjadów przez jedną kadencję. Obecnie nas kosztują 2.500x25osóbx12x4=3milionyzł. Widzimy że różnica jaką gmina by mogła zaoszczędzić to 1 milion 800tysięcy, wydana zupełnie zbytecznie. Podraza mówiąc o finansach gminy nigdy nawet nie wspomniał, że oszczędności należy zacząć od siebie. Święte krowy są w Indiach, a natura tak wykształciła ssaki, że wszyscy mamy tylko po jednym żołądku, czyżby Podraza o tej oczywistej prawdzie nie wiedział? w końcu mu za coś dyplom ukończenia medycyny dali- czyż nie tak?
Już od czasu rządów PiS obserwujemy stopniową decentralizację, spadek coraz większych kompetencji i obowiązków na ręce samorządów. Tylko wszystko należy robić z głową i mieć na to plan, bo jeśli taki proces wynika z "umywania rąk" przez rząd, to nie może wróżyć nic dobrego.
Pozostałe komentarze czytaj na forum.