Czy wy wiecie, czy nie wiecie, że salowe są na świecie? - skandowali wczoraj wieczorem z dachu dąbrowskiego magistratu związkowcy „Solidarności”.
Wczoraj w dąbrowskim Urzędzie Miejskim debatowano nad warunkami zatrudnienia salowych w Szpitalu Specjalistycznym im. Sz. Starkiewicza. Do 11 września są one pracownicami firmy Aspen, która zapewniała im płacę minimalną i umowę o pracę na czas nieokreślony. Niedawno jednak odbył się przetarg na usługi sprzątające dla szpitala, który wygrała Spółdzielnia Inwalidów „Naprzód”. Nowy usługodawca odmawia przyjęcia salowych na tych samych zasadach, a swoich nowych pracowników rekrutuje aktualnie m.in. z Powiatowego Urzędu Pracy. - Jesteśmy doświadczonymi pracownicami.
Wiemy jak pracować na szpitalnym korytarzu, jak się zachowywać na bloku operacyjnym. Niektórym z nas brakuje ledwie kilku lat do emerytury, Tymczasem teraz do szpitala chce się wpuścić zupełnie niedoświadczonych, przypadkowych ludzi – mówiły oburzone salowe.
Spotkanie z przedstawicielami firmy Aspen, Spółdzielni Inwalidów „Naprzód” oraz radnych Rady Miejskiej nie przyniosło oczekiwanych efektów. Część związkowców zdecydowała jednak, że nie opuści sali obrad, do momentu pojawienia się prezydenta, który – ich zdaniem – ma realną możliwość rozwiązania konfliktu. W efekcie budynek Urzędu Miejskiego został zamknięty z kilkudziesięcioma przedstawicielami NSZZ „Solidarność” wewnątrz. - Czujemy się zlekceważeni przez „Naprzód”. Na spotkanie wydelegowano osoby bez żadnych umocowań i możliwości podjęcia decyzji. W chwili obecnej siedzimy zamknięci na czwartym piętrze, oczekując na przybycie prezydenta. Co więcej, odcięto nam całkowicie dostęp do sanitariatów – powiedziała dla sosnowiec.info.pl
Elżbieta Żuchowicz, przewodnicząca NSZZ „Solidarność” w dąbrowskim szpitalu. Możliwość korzystania z toalet udało się ostatecznie wyegzekwować w późnych godzinach wieczornych. Związkowcy nie doczekali się jednak na prezydenta.
Do mediów rozesłano za to oficjalne stanowisko
Zbigniewa Grzywnowicza, dyrektora szpitala i
Agnieszki Pasternak, przewodniczącej Rady Miejskiej. Czytamy w nim m.in.: „Szpital nie jest stroną powstałego konfliktu. Rzecz dotyczy dwóch prywatnych firm i zatrudnionych w nich pracowników. Zdając sobie sprawę z sytuacji, Rada Miejska zgodziła się na udział w mediacjach pomiędzy firmą Aspen i firmą Naprzód. Jednak, wbrew naszym oczekiwaniom, zorganizowane w dniu 7 września 2010 roku spotkanie pracowników firmy Aspen z dąbrowską Radą Miejską, stało się areną eskalacji żądań związków zawodowych i niezadowolonych pracowników firmy Aspen”.
Niemal do godziny 22 pod Urzędem Miejskim przebywali przedstawiciele „Solidarności” z innych dąbrowskich zakładów oraz członkowie rodzin grupy koczującej w dąbrowskim magistracie. Do środka nie wpuszczono przybyłych na miejsce: radnego
Marka Cygronia i
Bartosza Straszaka, przewodniczącego Młodzieżowej Rady Miejskiej. - Tą sytuację rozwiązać może wyłącznie prezydent. Nawet gdyby - czysto hipotetycznie - Rada Miejska chciała podjąć uchwałę, która przyczyniałaby się do rozwiązania tego konfliktu na korzyść pracownic, istnieje szereg możliwości, by jej wdrożenie w życie trwało jak najdłużej. Tymczasem firma już rekrutuje pracowników – tłumaczył zgromadzonym pod urzędem radny Cygroń.
Negocjacje z okupującymi urząd trwały niemal do godziny 23, nie przyniosły jednak rezultatu. Prawdopodobnie dziś rano związkowcy, którzy nocowali w budynku Urzędu Miejskiego, przedstawiciele Spółdzielni Inwalidów i reprezentacji Rady Miejskiej przystąpią ponownie do rozmów.
Redakcja portalu Sosnowiec Online sosnowiec.info.pl nie
ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczanych przez użytkowników.
Jednocześnie zastrzega sobie prawo do kasowania wypowiedzi zawierających
treści zabronione przez prawo, wulgarne, obraźliwe lub promujące jakiekolwiek
usługi czy produkty, zawierające linki do innych stron internetowych, a także nie związanych z tematem artykułu.
77.112.162.* | 22:00, 09.09.2010
najbardziej oszukanym powinien się czuć Prezydent Podraza bo od jakiegoś czasu chciał Solidarności do tyłka wejść:chodził na rocznice,zapraszał na bilbordach miejskich,siedział w kościele a teraz przed nimi ucieka. A sam też niedługo pracę straci.
77.119.100.* | 23:06, 08.09.2010
Jak będę chciał ,i ochotę miał .
Ja im nie doradzam,chyba ludzie nie są tak głupi jak w 80 latach.
77.113.59.* | 22:50, 08.09.2010
masz pracę to jej pilnuj bo kadencja się kończy a innych nie pouczaj, te salowe też mają swój rozum i wiedzą co robią.Rad twoich nie potrzebują - doradzaj lepiej Podrazie.
77.119.100.* | 19:34, 08.09.2010
Mnie chodzi o to że zostaliśmy oszukani ,nawet sam byłem w solidarności ,ale szybko doszedłem do wniosku że chodzi tylko o korytka a nie o ludzi i wypisałem się z tego bagienka, a z tego tonącego statku pouciekały szczury i dalej mamią ludzi .
11. Gość - Zobaczycie, że
79.185.161.* | 19:14, 08.09.2010
w efekcie draki zorganizowanej przez związkowców z Solidarności, protestujące kobiety stracą pracę i nie otrzymają nowej. Tylko tyle! Bo tu nie chodzi o obronę salowych i ogrodników tylko o polityczną hucpę z telewizjami, radiami i zainteresowaniem prasy. Interes salowych już dawno przestał być istotny.
Pozostałe komentarze czytaj na forum.