Dzisiaj jest: wtorek, 6 stycznia 2009 r.   Imieniny: Kacpra i Melchiora Baltazara
21.10.2008, Region

Niech strażnicy miejscy robią za kanarów

Komunikacyjny Związek Komunalny GOP nie może znaleźć chętnych do sprawdzania biletów w autobusach i tramwajach. Zaproponował więc, by kontrolerów wspomogli... strażnicy miejscy. Funkcjonariusze są wściekli: - Teraz będziemy jeszcze robić za kanarów!

W naszym regionie pracuje ok. 40 kontrolerów zawodowych i drugie tyle społecznych, zatrudnionych na podstawie umowy zlecenia. To jednak zbyt mało, by skutecznie ścigać gapowiczów. Dlatego KZK GOP postanowił znaleźć dodatkowych.

Wystarczyło mieć wykształcenie średnie, dobry stan zdrowia i orientować się w przepisach dotyczących m.in. ustawy o ochronie danych osobowych. Pensja - ok. 1800 zł brutto na początek. Okazało się jednak, że pierwszy raz od lat są ogromne kłopoty z naborem. - Niestety, zgłosiło się bardzo mało chętnych, a ci, którzy przyszli, nie spełniali naszych oczekiwań - przyznaje Alodia Ostroch, rzeczniczka KZK GOP i dodaje, że problem zaczyna być poważny. - Coraz więcej pasażerów jeździ bez biletów, a my tracimy na tym setki tysięcy złotych rocznie.

Związek skontaktował się z urzędami pracy w naszym regionie. Ale i tu czekało go rozczarowanie. Okazało się, że odkąd rząd zdecydował, że nasza armia przechodzi na zawodowstwo, nie ma już młodych mężczyzn chętnych do odrabiania służby wojskowej. A na nich organizator komunikacji zawsze mógł liczyć.

KZK GOP zaproponował więc, by bilety sprawdzali... strażnicy miejscy ze śląskich i zagłębiowskich miast. Mieliby to robić po godzinach, ale za dodatkowe wynagrodzenie. - Strażnicy mają doświadczenie w pracy z ludźmi. Potrafią we właściwy sposób legitymować i egzekwować prawo. A właśnie z tym, podczas naboru, był największy kłopot, bo zdarzało się, że kandydaci byli albo zbyt agresywni i stanowczy, albo po prostu za spokojni - tłumaczy Ostroch.

Komendy, do których skierowano pismo z propozycją dodatkowej pracy dla strażników miejskich, nie zareagowały tak, jak to sobie wyobrażał KZK. 12 nie odpowiedziało w ogóle, komenda w Gliwicach zdecydowanie odmówiła, a tylko jedna w Siemianowicach Śląskich odpisała, że się zastanawia.

Strażnicy miejscy, z którymi rozmawialiśmy, nie chcą nawet słyszeć o sprawdzaniu biletów. - Nie dość, że zaglądam już do szamb i śmietników, to jeszcze teraz będę robił za kanara? W życiu - mówi jeden z funkcjonariuszy pracujący od trzech lat.
Andrzej Nowak, szef gliwickiej Straży Miejskiej mówi, że przedstawił propozycję KZK GOP na zebraniu i wszyscy funkcjonariusze byli przeciw. (...)

Dzisiaj sprawą kłopotów z kontrolerami biletów ma zająć się zarząd KZK GOP, czyli prezydenci m.in.: Katowic, Gliwic, Chorzowa, Bytomia Sosnowca i Rudy Śląskiej. (...)

Póki co, związek komunikacyjny musi chwytać się wszelkich sposobów, by złapać gapowiczów. Na niektórych liniach, m.in. w Sosnowcu, pasażerowie wsiadają do autobusów tylko przednimi drzwiami, a bilety sprawdzają kierowcy. Niebawem podobnie będzie w autobusach katowickiego i gliwickiego PKM-u.

źródło: gazeta.pl/katowice, Tomasz Głogowski

KOMENTARZE
Redakcja oraz Wydawca portalu Sosnowiec Online sosnowiec.info.pl nie ponoszą odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczanych przez użytkowników. Jednocześnie zastrzegamy sobie prawo do kasowania, bądż edycji wypowiedzi zawierających treści zabronione przez prawo, wulgarne, obrażliwe lub promujące jakiekolwiek usługi czy produkty.

REKLAMA