Odwołanie dyrektora Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Sosnowcu było zemstą za to, że zawiadomił on prokuraturę o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez marszałka województwa śląskiego. Tak wynika z zarejestrowanej na kasecie rozmowy, którą teraz analizuje prokuratura. - Podjęte zostały działania, które mogły złamać marszałkowi karierę - mówił zwolnionemu dyrektorowi szpitala nowy szef placówki. I radził mu: - Jedź i przeproś marszałka.
Kasetę do prokuratury przekazał Michał Olejczyk, były dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego im. św. Barbary w Sosnowcu. W styczniu br. rozmawiał on ze Zbigniewem Swobodą, nowym dyrektorem placówki, o powodach swojego zwolnienia i szansach na zachowanie w szpitalu etatu.
Dyskusję nagrał na dyktafon. - Chciałem się dowiedzieć, dlaczego jestem tak poniewierany - wyjaśnia Olejczyk.
We wrześniu zeszłego roku zawiadomił on prokuraturę o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez Michała Czarskiego, SLD-owskiego marszałka województwa śląskiego. W 2002 r. Czarski jako reprezentant Skarbu Państwa podpisał akt notarialny, na podstawie którego spółki węglowe zbyły swoje udziały w szpitalu. Teraz jest on własnością samorządu województwa śląskiego. Wartość rynkowa szpitala została wyceniona na 324 mln zł, takie też długi Skarb Państwa darował spółkom węglowym. Chodziło głównie o zaległe podatki. Dyrektor Olejczyk uznał, że wycena została zawyżona (z tego powodu placówka musiała płacić większe podatki od nieruchomości).
Zaraz po złożeniu przez niego doniesienie w prokuraturze, Urząd Marszałkowski wysłał do szpitala kontrolę. Kilka tygodni później dyrektor Olejczyk stracił stanowisko. - Wyniki kontroli były dla niego niekorzystne - informował wtedy Wojciech Zamorski, rzecznik Urzędu Marszałkowskiego. Nowym dyrektorem św. Barbary został Zbigniew Swoboda, który kierował kontrolą.
Z analizy przekazanej prokuraturze kasety wynika jednak, że kontrola była tylko pretekstem do zwolnienia Olejczyka. Podczas rozmowy Swoboda przyznał bowiem, że zalecenia pokontrolne (które sam przygotował) są trudne do realizacji. - Napisałem coś takiego, że jak muszę to realizować, to sam zrobiłem sobie na złość. Nie miałem cienia podejrzeń, że będę to musiał wcielać w życie - przyznał z rozbrajającą szczerością Swoboda. W trakcie rozmowy ganił Olejczyka, że chciał złamać karierę marszałkowi Czarskiemu. Radził mu nawet, żeby - jeżeli chce jeszcze pracować w szpitalu - pojechać do niego i go przeprosić. - Śledziłeś aferę Rywina? Wiesz o co chodzi? Chodzi nie o to, kto ma rację, ale o to, kto potrafi udowodnić, że ma rację - mówił Swoboda.
Olejczyk zachował lekarski etat w szpitalu św. Barbary, ale od wielu miesięcy jest na urlopie bezpłatnym. Po wielomiesięcznym śledztwie katowicka prokuratura przyznała mu rację. Kilka tygodni temu marszałkowi Czarskiemu przedstawiono zarzut niedopełnienia obowiązków służbowych. Biegli wyliczyli bowiem, że wartość szpitala została zawyżona aż o 124 mln zł! Tyle pieniędzy dodatkowo Skarb Państwa darował spółkom węglowym.
Swoboda potwierdził wczoraj, że wiele razy rozmawiał z Olejczykiem. Nie pamiętał jednak treści tych rozmów. Wojciech Zamorski, rzecznik marszałka Czarskiego, stanowczo odciął się od wypowiedzi Swobody. - Dyrektor nigdy nie był emisariuszem marszałka, który go nawet nie zna - mówił Zamorski.
Grzegorz Ocieczek, szef katowickiej prokuratury: - Kaseta z nagraniem została wciągnięta na listę dowodów, obecnie analizujemy jej treść.
----------------------------------------------------------------------------
Fragmenty rozmowy byłego i obecnego dyrektora Szpitala św. Barbary.
Michał Olejczyk: To jak, marszałek gra twoją osobą?
Zbigniew Swoboda: Michał, musisz zrozumieć jedną rzecz. Plan dotyczący powiedzmy naprawy świętej Barbary był przygotowany w urzędzie i ja uczestniczyłem w jego przygotowaniu. To ci mogę uczciwie powiedzieć. Natomiast wiesz, jak ja teraz czytam zalecenia pokontrolne, to siedzę nad biurkiem i płaczę. Wiesz, napisałem coś takiego, że jak muszę to sam realizować, to chyba rozumiesz, że sam zrobiłem sobie na złość. Mówię ci to po to, żebyś wiedział, że nie miałem nawet cienia podejrzeń, że to będę musiał wcielać w życie.
Olejczyk: Ja się tak domyślam.
Swoboda: Bo kto wie, czy by mi ręka nie zadrżała w jednej czy drugiej sytuacji. No, bo rzeczywiście pewne sprawy poszły na ostro. Tak jak mówię, jest jak we fraszce: chłopcy źle się bawicie.
Olejczyk: To nie tak. Ja się starałem zbliżyć, ale nie byłem akceptowany.
Swoboda: Sytuacja, w której urzędujący dyrektor szpitala podaje do prokuratury marszałka, mnie się nie mieści w głowie. Ja jestem legalistą i mnie się to nie mieści w głowie. Ja bym ustąpił ze stanowiska i dopiero wtedy zawiadomił prokuraturę. Natomiast nie wyobrażam sobie być dyrektorem powołanym przez marszałka i rozpocząć z nim dosyć nieczystą wojnę. Bo sprawa w prokuraturze jest wyłącznie polityczna. Są w grze pewne nazwiska, ja ich nie przytoczę, z Sosnowca, które pewną sytuację rozgrywają. Mówi się oficjalnie, że jest kwestia zaawansowanych przygotowań do wyborów senatorskich i poselskich. Ktoś tu z kimś pogrywa. (...)
Olejczyk: Bądźmy wobec siebie szczerzy, bo inaczej rozpocznie się cholerna wojna. A zdajesz sobie sprawę, że nie jestem sam na tym świecie. Ja naprawdę wyciszyłem wiele rzeczy, chciałem dać temu święty spokój. Jednak jako dyrektor szpitala miałem obowiązek złożyć doniesienie do prokuratury.
Swoboda: Nie mówię ani tak, ani nie. Konsekwentnie zajmuję stanowisko neutralne. Podjęte zostały jednak działania, które mogły przy niekorzystnym obrocie całkowicie złamać karierę marszałkowi. Człowiekowi, który naprawdę dla województwa wiele zrobił.
Olejczyk: Ja tego nie neguję.
Swoboda: Wiesz, ten człowiek szedł w swoim życiu zawodowym i politycznym po dosyć prostej drodze, stopniowo zdobywając pewne szczeble doświadczenia, pozyskując zaufanie społeczne. I ktoś zagrał nieczysto twoimi rękami. A ty się po prostu dałeś wpuścić.
* * * * *
Rozmawiają o zachowaniu przez Olejczyka stanowiska ordynatora chirurgii naczyniowej. Swoboda twierdzi, że to nie od niego zależy. Są jednak szanse, żeby został asystentem na oddziale.
Olejczyk: Nie musisz mi nic mówić. Powiedz tylko tak czy nie. I koniec.
Swoboda: Zawsze cię namawiałem. Ja mam przekonanie, że pracodawcą twoim i moim jest marszałek województwa. Bez personaliów, instytucja, a nie osoba. Michał, nie chcę się w to wtrącać, ale jedź, przeproś i przyjedź z błogosławieństwem marszałka. Wiesz, sprawa jest banalnie prosta, jak dzieci w piaskownicy.
Olejczyk: I myślisz, że odniesie to skutek?
Swoboda: Ja bym pojechał. To jest kwestia wykorzystania wszystkich szans. Za dziesięć dni jeden telefon od marszałka, że jest sytuacja OK i że cię pan marszałek poleca czy też proteguje. Dla mnie jest to koniec sprawy.
Olejczyk proponuje, że rezygnuje z funkcji ordynatora, prosi jednak, aby zostawić mu etat asystenta.
Swoboda: Śledziłeś aferę Rywina? Wiesz, o co chodzi? Chodzi nie o to, kto ma rację, ale o to, kto potrafi udowodnić, że ma rację. Łatwo się gra pewnym osobom sprawą ordynatora oddziału chirurgii naczyń, bo dla ludzi jest to rozdawanie kart. A dla ciebie jest to całe życie. Dlatego nie powinieneś tej walki prowadzić. To jest nierówna gra. Ty tracisz wszystko, a ktoś przegra rozgrywkę jedną bądź drugą. Dlatego opcja na kompromis jest najwłaściwsza. Tak samo jak będę się upierał, że mogłeś pojechać do marszałka, spokojnie go przeprosić i zostać ordynatorem. Uważam, że była taka szansa. Nie pozwolił ci honor, nie pozwoliła lojalność wobec grupy, którą reprezentujesz. Ta grupa zaczyna cię wypuszczać. Ty za chwilę stracisz zawodowo i stracisz prestiż w środowisku. Nikt ci tego nie odrestauruje po wyborach. Takich czy innych. Mówimy o środowisku lekarskim, które jest zawistne, które by ciebie i mnie utopiło w jednej łyżce wody.
Redakcja portalu Sosnowiec Online sosnowiec.info.pl nie
ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczanych przez użytkowników.
Jednocześnie zastrzega sobie prawo do kasowania wypowiedzi zawierających
treści zabronione przez prawo, wulgarne, obraźliwe lub promujące jakiekolwiek
usługi czy produkty, zawierające linki do innych stron internetowych, a także nie związanych z tematem artykułu.