Sosnowiecki Szpital Miejski rozpoczął 2012 rok od zamknięcia Izby Przyjęć, z powodu zbyt niskiego kontraktu oferowanego przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Obecnie trwa ustalanie przyczyn tego stanu rzeczy.
Do tej pory pacjenci w nagłych wypadkach przyjmowani byli w sosnowieckich placówkach przy ul. Szpitalnej lub przy ul. Zegadłowicza. Teraz mieszkańcy pomocy mogą szukać właściwie jedynie w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym im. św. Barbary. Miejska lecznica robi wyjątki tylko dla rodzących kobiet i osób z udarem mózgu.
Sytuacja ta postawiła wojewódzki szpital w trudnym położeniu, a jej kierownictwo wysłało już do Urzędu Miejskiego w Sosnowcu pismo z prośbą o interwencję. – Nagle okazało się, że dwa podmioty mające tą samą ofertę, rezygnują z niej.
Ciągle mamy nadzieję, że jest to tylko przejściowe i wkrótce sprawa się unormuje. Mamy określony kontrakt z NFZ na funkcjonowanie Izby Przyjęć i jeżeli nic się nie zmieni wyczerpie się on znacznie przed końcem roku – twierdzi
Mirosław Rusecki, rzecznik prasowy wojewódzkiego szpitala .
Na środowym spotkaniu Kolegium Kierownictwa Urzędu Miejskiego, władze Sosnowca wysłuchały wyjaśnień dyrektora szpitala,
Zbigniewa Swobody, odnośnie sytuacji w placówce i odmowy podpisania zaproponowanego przez NFZ kontraktu. Sprawą zajęli się także radni podczas nadzwyczajnej Komisji Zdrowia, Rodziny i Opieki Społecznej poświęconej temu tematowi. W tej chwili pewne jest już, że winą za obniżenie kontraktu na funkcjonowanie Izby Przyjęć z ubiegłorocznego poziomu 1 mln 400 tys. zł na 770 tys. zł należy obarczyć... sprawozdania, a raczej ich brak.
Jak się okazało, Szpital Miejski w okresie od marca do czerwca ubiegłego roku nie przesyłał do NFZ sprawozdań z działalności Izby Przyjęć. Dodatkowo w październiku zmieniły się zasady kontraktowania. Dotychczas wpływ na wysokość kontraktu miały m.in dane o funkcjonowaniu Izby Przyjęć za okres od stycznia do września. Według nowych zasad NFZ zainteresowany był już tylko sprawozdawczością za pierwsze 6 miesięcy roku.
Problem polega także na tym, że nie do końca jest jasne kiedy i czy na pewno sprawozdania powinny być przysyłane - tak przynajmniej przekonywał podczas obrad Komisji
Jan Wieja, naczelnik Wydziału Zdrowia. Odmiennego zdania był
Aleksander Brzęska, naczelnik Wydziału Świadczeń Opieki Zdrowotnej w śląskim NFZ (nie potrafił jednak z pamięci przytoczyć odpowiednich regulacji prawnych).
– Zastanawiam się dlaczego przy okazji wysyłania sprawozdań z pozostałych oddziałów nie dołączano także informacji o Izbie Przyjęć? Chociaż w poprzednich latach nie było z tym problemów. Rozumiem też stanowisko NFZ. Podstawową zasadą ich działalności są przepisy prawa i trudno z tym dyskutować. Tymczasem według wyliczeń dyrektora szpitala raz liczba pacjentów na Izbie Przyjęć rośnie z roku na rok, innym razem okazuje się że w 2011 r. z jej usług skorzystało tysiąc osób mniej. Winą próbowano obarczyć nawet system komputerowy w NFZ. A potem słyszymy, że w sumie to nawet dobrze, że kontrakt jest tak niski, bo rezygnacja z niego niesie za sobą milionowe oszczędności dla szpitala – komentuje radny
Karol Winiarski.
Z kolei radny
Aleksander Kalański do sprawy podszedł emocjonalnie. – Całą winę za likwidację dwóch izb przyjęć przy ulicy Zegadłowicza i Szpitalnej ponosi Narodowy Fundusz Zdrowia i nikt więcej! Próba spychania części odpowiedzialności na barki dyrektora szpitala, jest cyniczną grą wymierzoną w biedujące samorządy. Dyrektor Swoboda, jako jeden z nielicznych w Polsce, miał odwagę powiedzieć „koniec”, dalsze obcinanie kontraktów musi skutkować likwidacją służby zdrowia. Przerywając zmowę milczenia, nie podpisując kontraktu stał się niewygodny dla wielu osób i pewnie NFZ wespół z kilkoma sprzyjającymi mu w mieście osobami niebawem przystąpi do kontrataku, kto wie, może nawet żądając jego dymisji – pisze na swoim blogu radny.
Jak przyznał
Zbigniew Szaleniec, zastępca prezydenta miasta odpowiedzialny za służbę zdrowia, w szpitalu toczy się już kontrola, która ma wyjaśnić kwestię problemów ze sprawozdawczością. – O ewentualnych konsekwencjach możemy rozmawiać dopiero, gdy poznamy wyniki kontroli. W mieście takim jak Sosnowiec niezbędne są co najmniej dwa punkty realizujące świadczenia medyczne w nagłych wypadkach. Argumenty przytaczane przez NFZ w naszej ocenie nie powinny być wystarczające do tak drastycznego obcięcia kontraktu. Sytuację musimy wyjaśnić jeszcze w tym miesiącu – zapowiedział prezydent Szaleniec.
Prawdopodobnie dojdzie do rozpisania kolejnego konkursu, w którym sosnowiecki szpital będzie mógł starać się o kontrakt na funkcjonowanie Izb Przyjęć. Nie ma jednak zbyt wielu szans na uzyskanie funduszy chociażby na ubiegłorocznym poziomie. Mówi się, że będzie to kwota ok. 1 mln 120 tys. zł. Jeśli się jednak nie uda, sytuacja sosnowieckich pacjentów może być poważna.
Redakcja portalu Sosnowiec Online sosnowiec.info.pl nie
ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczanych przez użytkowników.
Jednocześnie zastrzega sobie prawo do kasowania wypowiedzi zawierających
treści zabronione przez prawo, wulgarne, obraźliwe lub promujące jakiekolwiek
usługi czy produkty, zawierające linki do innych stron internetowych, a także nie związanych z tematem artykułu.
Panie Marku Stępniak - wracaj do szpitala w Zagórzu. Larym graja
Podobnie jak inni internauci zastanawiam się, czym włąściwie zajmuje się czwarty zastępca prezydenta miasta - niejaki Z. Szaleniec?
Trzeba mieć dziś dużo zdrowia, by chorować... Pomijając zamieszanie ze szpitalem i izbą przyjęć, a także z receptami i lekami - przypominam wszystkim, którzy wybierają się w najbliższym czasie do lekarza, że bez zaświadczenia z pracy o opłacanych składkach nie ma co nawet iść do przychodni. Kpina! Mamy jakieś nowoczesne karty magnetyczne, które kosztowały kupę kasy, a i tak trzeba latać po papierki. Oczywiście takie zaświadczenie jest ważne tylko miesiąc...
- jakże mogłoby być inaczaj winni są wszyscy tylko nie pan dyrektor Swoboda - ale to już standard w Sosnowcu.
- panu Kalańskiemu chciałbym przypomnieć , że twórcą NFZ był min. Łapiński z rządu pana Milera, wiec może to SLD ma na sumieniu brak przyjęć pacjentów - więcej rozumu i spokojnej analizy a nie emocji, nawet gdy dotyczy to "kolesia",
- panie prezydencie kontroli było już wiele i sposób na nie ma dyrektor odpowiednio przygotowany,
Sosnowiec bogaty zapłaci, jeżeli nie wprost to znów "pod stołem" przekazując pieniądze, ech szkoda słów, co widać po małej liczbie komentarzy.
Spokojnie, Szaleniec wszystko załatwi przecież mówił jakie ma doświadczenie i szerokie kontakty. No, bo przecież nikt nie dałby mu tej ciepłej posadki i nie płaciłby takiej kasy z naszych podatków zupełnie za darmo. Prawda, że się nie mylę?
Pozostałe komentarze czytaj na forum.