Spółka PKP Polskie Linie Kolejowe odpowiedziała negatywnie na propozycję zawarcia porozumienia ws. remontu kładki na Maczkach.
Latem ubiegłego roku, po tragicznym wypadku na kładce nad torami kolejowymi w Dąbrowie Górniczej – Strzemieszycach, PKP Polskie Linie Kolejowe zamknęły kładki, których stan techniczny nie pozwalał na dalszą eksploatację. Wśród nich przejście na Maczkach.
W sierpniu br., po rocznych negocjacjach i utarczkach, Urząd Miejski w Sosnowcu zaproponował zarządcy infrastruktury kolejowej, PKP Polskie Linie Kolejowe S.A., zawarcie porozumienia ws. remontu kładki, na mocy którego obie strony partycypowałyby w kosztach przedsięwzięcia w równych częściach., tj. po 500 tys. zł brutto.
W listopadzie nadeszła odpowiedź, negatywna.
-
Z powodu nie planowania przywrócenia ruchu pasażerskiego, kładka staje się zbędną dla działalności naszej Spółki, gdyż odbywa się po niej ruch pieszy, który łączy dwie części dzielnicy. W takim przypadku możemy rozważyć możliwość przekazania tego obiektu na utrzymanie miasta, zaś schody prowadzące na peron zlikwidować lub zabezpieczyć miejsce na ich ewentualną odbudowę w przyszłości – czytamy w piśmie PKP PLK.
- Wobec takiego stanowiska zarządcy infrastruktury kolejowej miasto rozważy wystąpienie do Urzędu Transportu Kolejowego o podjęcie działań wobec PKP PLK w związku ze spowodowaniem zagrożenia bezpieczeństwa w ruchu kolejowym – mówi
Arkadiusz Chęciński, zastępca prezydenta miasta, i zapewnia, że w najbliższych dniach zapozna się ze stanem przejścia wiodącego pod mostem kolejowym, z którego korzystają dzieci w drodze do szkoły.
Zobacz także:
Labirynt zamiast kładki
Brak woli ws. kładki na Maczkach
Redakcja portalu Sosnowiec Online sosnowiec.info.pl nie
ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczanych przez użytkowników.
Jednocześnie zastrzega sobie prawo do kasowania wypowiedzi zawierających
treści zabronione przez prawo, wulgarne, obraźliwe lub promujące jakiekolwiek
usługi czy produkty, zawierające linki do innych stron internetowych, a także nie związanych z tematem artykułu.
@żabek
Napisałem jedynie co by było gdyby...i również jestem przeciwny 100% finansowaniu przez gminę Sosnowiec.
Na Dańdówce wyremontowali w tym roku kładkę na peron 2, na którym z rzadka zatrzymują się pociągi (właściwie tylko w sytuacjach awaryjnych), a jednocześnie zburzyli schody prowadzące z peronu 1 na tą kładkę... No cóż gospodarność w wykonaniu PKP PLK.
@swojak: A niby czemu miałaby? I tak propozycja 50/50 była sporym ukłonem w stronę PKP.Może jeszcze tory im remontować?
Gdyby gmina Sosnowiec parycypowała w 100% w remont kładki to przypuszczalnie PKP przekazałoby ją wraz z gruntem za symboliczną złotówkę.
Ech, dlaczego nie możemy mieć NORMALNEJ kolei, jak w Czechach, Słowacji, na Ukrainie czy na Litwie? O Europie Zachodniej nawet nie piszę, bo wszelkie porównania nie mają sensu.
Dlaczego w takich Czechach opłaca się utrzymywać ruch kolejowy nawet przez najmniejsze pingwinówki, w których mieszka kilkudziesięciu mieszkańców, a u nas, W JEDNYM Z NAJWIĘKSZYCH SKUPISK LUDZKICH W EUROPIE, nic się nie opłaca? Przecież ten dworzec stoi tuż przy ważnej linii kolejowej z północy na Kraków, mijającej u nas Dąbrowę i Jaworzno! Można by nawet jakiegoś szynobusa do Sosnowca puścić. Ale po co - powiedzą - przecież jest 622... A dworzec z carskimi komnatami się niedługo sam zawali, oszczędzając włodarzom kłopotów. LIKWIDACJA - to, widać, uniwersalny lek na wszystkie problemy w GOP. Czy to się tyczy tramwajów, czy pociągów... Najlepiej - zaorać to, co ma choć minimalną wartość, a potem postawić tysięczną biedronkę.
Pozostałe komentarze czytaj na forum.