We wrześniu ukazał się 20. numer sosnowieckiego magazynu kulturalnego „SOSNart”, wydawanego od lutego ubiegłego roku w nakładzie 3 tys. egzemplarzy. Czasopismo stworzyli: Mateusz Rykała, ówczesny pełnomocnik prezydenta Sosnowca i Paweł Dusza, naczelnik Wydziału Kultury i Sztuki Urzędu Miejskiego.
Wydawca magazynu, naczelnik Dusza, w rozmowie z sosnowiec.info.pl przyznaje, że jest zadowolony z realizacji projektu pt. „SOSNart”, ale też nie ukrywa, iż poziom czasopisma uważa za jeszcze nieustabilizowany. O rosnącej roli „SOSNartu” świadczy wg Pawła Duszy konieczność uruchomienia rubryki: Ludzie listy piszą... -
Dorobiliśmy się już dużego grona wiernych czytelników, którzy mają wiele do powiedzenia na temat kultury w naszym mieście – mówi z nutką dumy Dusza.
W opinii niektórych czytelników „SOSNartu” (w tym niżej podpisanego) w magazynie jest za dużo lukru, a za mało pieprzu, co wynika z faktu, iż autorzy oraz twórcy rodzimej kultury i sztuki znają się jak łyse konie, a to nie sprzyja szczerej prezentacji poglądów. Zaprzeczeniem tej tezy jest polemika Karoliny Szoty „O płytkości odbioru” w ostatnim numerze czasopisma (
„O piciu i pieprzeniu”.). Być może tekst Szoty jest zwiastunem twórczego niepokoju, wkraczającego na łamy „SOSNartu”.
„SOSNart” trzyma się z daleka od polityki (co jest warunkiem jego istnienia) i chyba dlatego nie budzi zainteresowania wielu osób z kręgu władzy. Kilku lokalnych polityków, którym zaproponowaliśmy wypowiedź na temat czasopisma szczerze przyznało, że SOSNartu nie czyta. Gwoli prawdy historycznej należy przypomnieć, że redaktorowi prowadzącemu, Tomaszowi Kostro, raz, ponad rok temu, się coś wypsnęło „w temacie” zakazanym, ale uszło mu to płazem i w sumie wyszło na dobre, bo wyostrzyło czujność redaktora.
Radny
Krzysztof Haładus na pytanie, jak ocenia „SOSNart” odpowiedział, że na okrągło o czasopiśmie wypowiedzą się zapewne inni, ale nie on, i słowa dotrzymał.
-
Kiedy 20 lat temu Polacy wybrali "wolność", wydawało się, że dość mają wszechobecnej władzy, która prowadziła przedsiębiorstwa, handel, kluby sportowe, budowała mieszkania, emitowała programy radiowe i telewizyjne, pisała i drukowała gazety. W ten sposób oddolne inicjatywy, przedsiębiorczość i postęp, hamowane były przez nomenklaturę, w sklepach brakowało nawet tak skomplikowanego produktu jak papier toaletowy. Po roku 1989 z niektórych dziedzin władza się wycofała i funkcjonują one doskonale, ku zadowoleniu wszystkich Polaków. Władza przestała np. produkować samochody i telewizory, prowadzić sklepy, stacje benzynowe, doić krowy w PGR-ach, dopuściła nawet na rynek prywatne stacje telewizyjne, radiowe i gazety. Zaprzestała prowadzenia kin, które z miejsca stały się dochodowe i prześcigają się w przyciąganiu klientów wygodnymi fotelami, popcornem, a przede wszystkich premierami filmowymi. Tak więc pomysł polegający na tym, że władza ma kształtować kulturę poprzez wydawanie gazety o kulturze, wydaje mi się próbą powrotu do czasów PRL. Kto bowiem decyduje o tym, jaką imprezę lub kogo promować w takim czasopiśmie? A dlaczego mieszkańcy mają akurat oglądać, słuchać i czytać twórców, zaakceptowanych przez Prezydenta Miasta bądź wskazanego przez niego człowieka czy grupę ludzi? - powiedział Krzysztof Haładus.
Również w pryncypialny sposób wypowiedział się o „SOSNarcie” radny
Aleksander Kalański:
-
Sosnowiec nigdy nie był kulturalną potęgą, ale od kiedy sprawami kultury w naszym mieście zajęła się Platforma Obywatelska, w mieście zaczęło zgrzytać głośniej. Kompromitująca promocja Trójkąta Trzech Cesarzy, to tylko jeden z bolesnych przykładów.
Jeśli chodzi o „SOSNart”, to chyba jest to jeden z nielicznych pomysłów potrzebnych miastu, który ostał się po koalicji liberałów z SLD. Wydawanie sosnowieckiego magazynu kulturalnego uważam za słuszne, choć z pewnością odważna szata graficzna kiepsko komponuje się z np. promocją Miejskiego Domu Kultury w „Maczkach”. Preferuję wydawnictwa samorządowe i wierzę, że „SOSNart” dopiero raczkuje i z numeru na numer ograniczać się będzie bytność w gazecie osób, które od dziesiątek lat towarzyszą lokalnej kulturze. Zamiast tego zielone światło zapalone zostanie dla młodych artystów, dzięki którym sosnowiecka twórczość nie będzie utożsamiana z akademiami ku czci lub kwestią niewspółmiernie bardziej szkodliwą dla Sosnowca i Polski - skandaliczną promocją przeklętego trójkąta – stwierdził Aleksander Kalański.
Trzeci rozmówca sosnowiec.info.pl, radny
Karol Winiarski uważa, że „SOSNart” to strzał w „10”.
-
Reaktywacja dodatku kulturalnego do „Kuriera Miejskiego” była jednym z moich postulatów, który co jakiś czas zgłaszałem na posiedzeniach Komisji Kultury, Sportu i Rekreacji Rady Miejskiej. W przeciwieństwie do samego „Kuriera”, który siłą rzeczy zwłaszcza przed wyborami odgrywa nie tylko informacyjną rolę, promowanie kultury przez miasto za pomocą „SOSNartu” jest jak najbardziej pożądane. Dlatego cieszę się, że „SOSNart” stał się trwałym elementem sosnowieckiej kultury – przyznał Karol Winiarski.
Czytelników, którzy chcą odpowiedzieć na pytanie: czy „SOSNart” stał się trwałym elementem sosnowieckiej kultury, zapraszamy do udziału w naszej sondzie.
Redakcja portalu Sosnowiec Online sosnowiec.info.pl nie
ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczanych przez użytkowników.
Jednocześnie zastrzegamy sobie prawo do kasowania wypowiedzi zawierających
treści zabronione przez prawo, wulgarne, obraźliwe lub promujące jakiekolwiek
usługi czy produkty.
89.74.63.* | 21:14, 07.10.2009
Co jest ważniejsze: to czy w ogóle coś traktujące o kulturze się ukazuje, czy to kto to wydaje? Jeśli może ukazywać się "nawet 10 SOSNartów", to czekamy na kolejne - prywatne, a więc ideologicznie słuszne w obecnej dobie. Pewnie się nie ukażą, bo... nie będą dochodowe. Może zamiast czepiać się byle czego, lepiej zająć się czymś pożytecznym?
84.10.50.* | 15:27, 30.09.2009
Łakomski, dziura to Ty jesteś, a jak Ci się tu nie podoba to się możesz przenieś na ten Twój szeroko pojmowany Śląsk. Daleko nie masz, byle za Brynicę.
Przykre jest tylko to, że niby człowiek kulturalny, artysta jest takim nieukiem, ale co się dziwić jak tyle lat mózg mu prali komunistyczną, a teraz zralezjańską ideologią.
Panie Radny, wszystko piękne co Pan pisze, - szczęście, bezpieczeństwo. Tylko czy finalnym efektem zaspokojenia owych potrzeb jest dobrobyt? Wielu ludzi jest bogatych a nie zaznało szczęścia ani spełnienia w życiu.
Celem twórcy jest zwrócenie opinii publicznej na problemy współczesnego człowieka, samotnego, gdzie sponiewierane są jego prawa, gdzie postępująca mcdonaldyzacja kina, muzyki, sztuk plastycznych oferuje produkt wysoko przetworzony, zdatny do bezmyślnej konsumpcji. Miarą sukcesu jest zainteresowanie społeczne, wywołanie dyskusji , interakcja która ma miejsce pomiędzy twórcą a odbiorcą( nie ma nic gorszego niż obojętność). Miarą sukcesu, jest pozytywny odbiór środowiska artystycznego. Panie Radny, to trochę foux pas mówić w tym kontekście o pieniądzach. O tym mogą mówić gwiazdy pop-kultury, celebryci, a nie artyści którzy –uwierzy Pan , albo nie- naprawdę czują że mogą coś zmienić w świadomości społecznej.
Panie radny, no naprawdę nie wypada mówić, że SOSNart jest jedynym lekiem na potencję dla młodej sztuki sosnowieckiej. Proszę zwrócić uwagę, że takie miejsca jak Kraków czy Wrocław, w które inwestują prywatne firmy- to miasta, które wychowały sobie społeczność. Gdzie istnieje pewnego rodzaju zjawisko(pozytywne zresztą) snobizmu na kulturę! Tutaj tego jeszcze nie mamy, dlatego uważam, że miasto najpierw powinno dać dobrzy przykład, rozbudować infrastrukturę kulturalną, zachęcić do uczestnictwa w konkursach, przeglądach, dyskusjach a przede wszystkim propagować inicjatywy zdolnej młodzieży.
Wrażliwość… Proszę Pana sektor kultury o którego komercjalizacje Pan postuluje, zajmuje się rozwijaniem w społeczeństwie postaw otwartości, zdolności abstrakcyjnego myślenia, ciekawości świata, wyrażania emocji .Pan powie dzieciom, młodzieży , twórcom, że miarą ich sukcesu i powodzenia w życiu będzie to, czy jakiś biznesmen zechce im za te emocje zapłacić.
PS. Odnośnie Pana wpisu na swojej stronie.. „Niejaka” to taki japoński reżyser awangardowy. Ja jestem po porostu molka. Taki drobiazg ;) Pozdrawiam
36. Gość - Krzysztof Haładus
87.239.45.* | 11:51, 30.09.2009
Nie jestem przeciwnikiem SOSNartu! Jestem przeciwnikiem jego wydawania przez władze! Niech będzie w Sosnowcu i 10 SOSNartów, gdzie twórcy, zarówno początkujący jak i doświadczeni, będą mieli okazję się zaprezentować, zapromować czy wypowiedzieć itd.
Pani Molka pisze: ”Pan naprawdę myśli że celem twórcy jest fura kasy?” Upraszcza Pani moje tezy aby łatwiej było jej z nimi dyskutować, ale to nieuczciwy chwyt w dyskusji, nawet jeśli stosowany przez Panią nieświadomie. Ja Pani Molko myślę, że celem każdego człowieka jest dążenie do szczęścia, które każdy z nas inaczej sobie wyobraża. Dla twórcy, prócz elementów szczęścia, pożądanych przez większość ludzi, jak poczucia bezpieczeństwa, bycia kochanym itd.; istotnym jest również dostrzeżenie i uznanie przez innych jego talentu i pracy (wyjątkiem potwierdzającym regułę są samotnicy tworzący „do szuflady”). Pieniądze są zazwyczaj jedynie miarą tego sukcesu, a nie celem samym w sobie (tu zapewne również zdarzają się wyjątki i są geniusze, których motywuje głównie kasa). To mówiłem i podtrzymuję, a mam nadzieję, że dostrzega Pani różnicę.
Jak również: „Jeszcze raz proszę, niech Pan tę sferę życia pozostawi ludziom wrażliwym.” Niechaj będzie, że w Pani oczach jestem człowiekiem niewrażliwym i gruboskórnym. Ma Pani takie samo prawo do oceny, jak Ci którzy uważają mnie za osobę wyjątkowo wrażliwą.
Haładus kończ Waść, wstydu oszczędź.
Pozostałe komentarze czytaj na forum.