Czy władze miasta jednakowo traktują wszystkie dzielnice Sosnowca? Czy jego poszczególne rejony mają takie same szanse na rozwój i pozytywne zmiany? Zdaniem Pawła Wojtusiaka z Klubu Niezależnych - nie. Czarę goryczy przelała lokalizacja niedawno otwartego „Orlika”. – Nie może być tak, że na Zagórzu, w nieznacznej odległości od siebie, funkcjonują dwa boiska ze sztuczną nawierzchnią, podczas gdy w innych dzielnicach nie ma ani jednego – uważa radny.
Podczas przedświątecznej sesji Rady Miejskiej
Paweł Wojtusiak stwierdził, iż dysproporcje w infrastrukturze poszczególnych dzielnic widać gołym okiem. Radny zaznaczył, iż nie chodzi tu jedynie o obiekty sportowe, ale także kulturalne, jak choćby kluby osiedlowe czy seniora.
– Środula czy Niwka to przykłady dzielnic, w których czas się zatrzymał. Są dzielnice, których sytuacja jest całkiem niezła, są jednak i takie, gdzie nie ma praktycznie nic. Chciałbym, aby rozwój wszystkich obszarów miasta był zrównoważony – powiedział Wojtusiak, dodając, iż realizacja tego pomysłu wcale nie musi być trudna. – Przy planowaniu inwestycji wystarczy kierować się po prostu zdrowym rozsądkiem – zaznaczył.
Z reprezentującym Środulę radnym Wojtusiakiem zgadzają się także przedstawiciele z innych terenów Sosnowca. – Wielokrotnie mieliśmy do czynienia z przypadkami, iż inwestycje z mojego terenu przegrywały z tymi z większym dzielnic – przyznał
Jan Bosak, radny z Boru. – Rozumiem, że są bardziej zaludnione tereny, na których inwestycja będzie bardziej widoczna, ale tutaj przecież też mieszkają ludzie, którzy płacą podatki i im też się coś należy – dodał.
W podobnym tonie wypowiada się
Tomasz Niedziela, któremu mandat radnego zapewniły przede wszystkim głosy niwczan. – Odnosząc się do wspomnianych boisk, uważam, że należy je budować w każdej części miasta, jednak budowa taka powinna być poprzedzona solidną analizą, którą niekoniecznie powinni zajmować się radni. Do ich kompetencji powinno za to należeć zatwierdzanie już przygotowanych, obiektywnych propozycji. Obecna polityka budowy boisk w Sosnowcu wygląda tak, że wygrywają te lokalizacje, z których radni byli najskuteczniejsi w walce – ocenił Niedziela.
Tymczasem
Arkadiusz Chęciński, zastępca prezydenta Sosnowca, uważa, że choć temat równoważenia inwestycji w dzielnicach jest ciekawy, to jego realizacja jest wręcz niemożliwa. – Nie da się równo rozłożyć inwestycji, czy kilometrów remontowanych dróg. Absurdem byłoby, gdybyśmy mieli obliczać wielkość inwestycji dla danego terenu według jakiegoś wzoru – stwierdził Chęciński, dodając jednak, że są pewne obszary, w których zgadza się z radnymi. – W temacie boisk mam identyczne zdanie. Podobnie może być w szkolnictwie. Remonty czy inwestycje w szkołach również można przeprowadzać według określonego klucza – dodał.
A jak swoje najbliższe otoczenie oceniają nasi Czytelnicy? Czy Waszym zdaniem poszczególne dzielnice różnią się infrastrukturą od innych? Która sosnowiecka dzielnica rozwija się najlepiej, a która „odstaje” od reszty? Zapraszamy do dyskusji oraz do udziału w sondzie.
Redakcja portalu Sosnowiec Online sosnowiec.info.pl nie
ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczanych przez użytkowników.
Jednocześnie zastrzega sobie prawo do kasowania wypowiedzi zawierających
treści zabronione przez prawo, wulgarne, obraźliwe lub promujące jakiekolwiek
usługi czy produkty, zawierające linki do innych stron internetowych, a także nie związanych z tematem artykułu.
Klimontów to właśnie taka zapomniana Dzielnica Sosnowca.
Z inwestycji mamy tu baraki dla biedoty i pobliskie , śmierdzące w naszą stronę wysypisko (jedno z najbardziej śmierdzących w Europie).
Co jeszcze zafunduje nam Miasto z inwestycji?
Zamknięty budynek szkolny- już niedługo.
Tusk obiecał drugą Irlandię, Wałęsa drugą Japonię, Górski nic nie obiecywał ale za to zrobił z Sosnowca..... drugie Szopienice.
@gość: wystarczy się przejechać do Katowic i zobaczyć, z jakim rozmachem zabudowują ogromny teren od Spodka po Bogucice oraz jak idą prace przy dworcu. A będzie się jeszcze więcej tam działo - rusza projekt modernizacji tramwajów, z którego większość kasy popłynie do Katowic. My dostaniemy okruszki w postaci remontu kawałka piętnastki, którą i tak mało kto będzie jeździł, bo do Zagóza mają autobusy.
Apropos braku inwestycji - polecam przespacerować się na Starą Pogoń (teren pomiędzy ulicą Nowopogońską a Rybną) - czas tam zatrzymał się chyba przed wojną, widok jest przerażający.
Akurat mnie taka sytuacja nie dziwi. Jak się na siłę przyłączało sąsiednie miasta i wioski do Sosnowca, to teraz tak jest, że władze miasta mają problem. Ale dalej będą chodzić i biadolić ile to im dobrego tow. Gierek zrobił. Podobnie jest również w sąsiedniej Dąbrowie Górniczej. W Sosnowcu możemy dziś wyodrębnić 6 dawnych miast - Kazimierz Górniczy, Niwkę, Zagórze, Modrzejów, Porąbkę i Klimontów. I wszystkie te obecne dzielnice straciły na takim aliansie. Najmniej z tego co czytam straciło Zagórze, a to dlatego że tam mieszka dużo potencjalnego elektoratu, nieobrażając mieszkańców Zagórza. Co taki Kazimierz zyskał na przynależności do Sosnowca. Tylko stracił. W jakim stanie jest dzisiaj hala sportowa, czy stadion Zewu w Ostrowach. Nie wiem jak wygląda obecnie boisko w Parku Leśna, ale widząc obecną politykę miasta pewnie tego boiska tam już nie ma. Co zyskał na tym Kazimierz nie wiem, ale nawet linii autobusowej do Katowic nie mają. A jak wyglądają stadiony na Dańdówce - "Polonii" i w Milowicach - "Płomienia". Ten pierwszy to ruina, ale jeszcze fizycznie istnieje, ten drugi usytuowany tuż za płotem obecnej giełdy elektronicznej to zarośnięta chwastami polanka, którą niedługo pochłonie przyroda. A przecież oba stadiony to obiekty gdzie kiedyś rozgrywano trzecioligowe mecze piłkarskie. Ale to najlepiej pokazuje jak miasto dba o swoje dzielnice. Podobnie jest w Porąbce na Osiedlu Juliusz z dawnym bocznym boiskiem Górnika Kazimierz. Ale tam przynajmniej na osiedlu Orlika wydudowali. W nie najlepszym stanie są też obiekty Górnika Sosnowiec na Zagórzu i w Klimontowie oraz AKSu na Niwce. Jak dalej w Sosnowcu chcą gloryfikować Gierka i ronda mu ustanawiać to niech przestaną teraz biadolić że jest im źle. Bo to tamta polityka tworzenia sztucznych tworów miejskich teraz wszystkim odbija się czkawką. Wszystko jest ładowane w centrum miasta albo tam gdzie mieszka dużo ludzi, zgodnie z tworzoną przyszłą mapą wyborczą. Cała reszta na tym traci. Nic z tego nie ma Kazimierz Górniczy, Niwka, Porąbka, czy Klimontów. Czasem jakiś ochłap z miasta rzucą byleby im więcej nie pyskowano i na jakiś czas uciszyć sprawę. Jeśli na Niwce widzą że jest im w Sosnowcu źle to co jeszcze tam robią. Referendum i odłączyć się od Sosnowca. Podobnie zrobić w Kazimierzu, etc. W Dąbrowie Górniczej jest ten sam problem ze Strzemieszycami i z Ząbkowicami. Też na siłę łączono. Teraz ani Strzemieszyce i Ząbkowice nie chcą być w Dąbrowie Górniczej, ani Dąbrowa G. ich nie chce bo ma z nimi ciągłe problemy. Tak więc Panowie przestańcie biadolić i bierzcie się do roboty, zainicjujcie w swoich dzielnicach referenda i odłączajcie się od Sosnowca.
No i co tak się jeszcze dziwicie i oburzacie?
W każdej światowej metropolii są tętniące życiem centa i zadoopia oraz slumsy. Rola tych ostatnich została przypisana miastom Zagłębia i to już od dawna przy milczącej zgodzie a często i przy ochoczej pomocy naszych wszystkich sprawdzonych i nie sprawdzonych gospodarzy czyli tych wszystkich polityków i samorządowców którzy są Zagłębiakami tylko w okresach kampanii wyborczych.
Jak słusznie inni piszą wystarczy spojrzeć gdzie ulokowane są inwestycje finansowane z budżetu całego województwa. Wystarczy sporządzić listę obiektów kultury finansowanych z budżetu całego województwa.
Czy są jeszcze wątpliwości że jesteśmy zadoopiem województwa a będziemy jeszcze większym zadoopiem tej pseudo metropolii i to bez względu jaką śląską nazwę przybierze?
Współczuję mieszkańcom innych dzielnic Sosnowca bo niczym więcej niż zadoopiem zadoopia metropolii śląskiej nigdy nie przestaniecie być.
Pozostałe komentarze czytaj na forum.