Najprawdopodobniej we wtorek, 7 lutego o godz. 5.30 w sosnowieckim Bitronie rozpocznie się referendum strajkowe. Przypomnijmy, że od kilku tygodni sytuacja w zakładzie jest napięta z powodu prowadzonej redukcji zatrudnienia. - Zwalniani są pracownicy z długoletnim stażem, wśród nich kobiety samotnie wychowujące dzieci. Tymczasem do pracy w Bitronie cały czas przychodzą pracownicy z firm zewnętrznych – mówi Izabela Będkowska, przewodnicząca Solidarności w Bitronie.
Od 23 stycznia w zakładzie trwa spór zbiorowy. Związkowcy żądają zagwarantowania przez pracodawcę utrzymania obecnego poziomu zatrudnienia i poziomu wynagrodzeń. Pierwsza tura mediacji z pracodawcą odbyła się 6 lutego, ale rozmowy nie przyniosły żadnego przełomu.
Kolejne zaplanowane zostały na 15 lutego.
Wyniki referendum poznamy w środę, ok. godz. 11.00.
Bitron produkuje podzespoły dla przemysłu motoryzacyjnego i sprzętu AGD. Zatrudnia 630 pracowników oraz około 400 osób z firm zewnętrznych. Większość zatrudnionych w sosnowieckiej firmie to kobiety. Średnia płaca na produkcji nie przekracza 2 tys. zł.
Redakcja portalu Sosnowiec Online sosnowiec.info.pl nie
ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczanych przez użytkowników.
Jednocześnie zastrzega sobie prawo do kasowania wypowiedzi zawierających
treści zabronione przez prawo, wulgarne, obraźliwe lub promujące jakiekolwiek
usługi czy produkty, zawierające linki do innych stron internetowych, a także nie związanych z tematem artykułu.
Znając życie prezydent miasta powie, że przecież mamy kryzys. Niestety marnotrawstwa na prawo i lewo w samorządzie nie chce widzieć.
Wypadałoby, żeby wziął d**ę w troki i postarał się, żeby tą strefę ekonomiczna skomunikować ze światem (czytaj droga ekspresową S1, która biegnie parę metrów za płotem Bitronu. Na jakiej podstawie podjęto budowę "drogi w pole", która nawet nazwy nie ma i czy ktoś za to odpowiedział?
Pan Prezydent K.Górski nadal będzie się chwalił ile to nowych miejsc pracy powstało dzięki ulokowaniu Katowickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej w Sosnowcu!
@ciekawski: Widzisz, szkopuł w tym że nie bardzo. Każdy działacz związkowy, w tym wypadku pani przewodnicząca, pobiera zgodnie z prawem dodatek za to, że jest działaczem. Musi to wypłacać pracodawca. Bardzo często dochodzi do takich sytuacji, że ten dodatek jest znacznie większy niż pensja zasadnicza i taka osoba poza byciem działaczem nic innego w firmie nie robi.
Dajmy na to, że pan A jest pracownikiem linii montażowej i jednocześnie działaczem. Pełnienie tej funkcji zabiera mu tyle czasu, że pracodawca musi zatrudnić pana B do pracy na linii, bo pan A tam nie pracuje, chociaż jest tam zatrudniony. Usunąć/przesunąć go nie można, bo jest działaczem. Teraz zobacz jak to wygląda z punktu widzenia pracodawcy: pan A dostaje wynagrodzenie za prace na linii i za bycie związkowcem i dodatkowo pan B dostaje wynagrodzenie za pracę na linii. Czyli pracodawca traci kupę kasy ale niestety pierwszym do zwolnienia będzie pan B bo pana A się ruszyć nie da! Dalej uważasz, że związkowiec to dobra rzecz w firmie? Pod pozorem dbania o kolegów dba o siebie, o swój tyłek i stanowisko, żeby go znowu wybrali i żeby dalej mógł nic nie robić poza byciem związkowcem.
@żabek
Co to ma do rzeczy? Reprezentuje tutaj pracowników, bo ponad setka z nich może zostać zwolniona!
Pozostałe komentarze czytaj na forum.