W marcu br. pisaliśmy na temat dzikiego wysypiska przy ul. Wiązowej („Dzikie wysypisko przy Wiązowej”), które odstrasza mieszkańców, chcących przedostać się ze Starego Sosnowca na Pogoń. Popularny skrót między dwoma sosnowieckimi dzielnicami wiedzie przez nieczynne już torowisko. Brak oświetlenia, nadzoru i ustronność terenu sprawia, że od dawna miejsce to upodobali sobie nieuczciwi właściciele śmieci.
Mimo deklaracji sosnowieckiego oddziału PKP PLK S.A. Zakład Linii Kolejowych, który sprawuje piecze nad terenem, dzikie wysypisko nie tylko nie zostało usunięte, ale systematycznie się rozrastało. Jednak do czasu. Niespodziewanie tuż przed świętami Bożego Narodzenia na ul.
Wiązowej pojawiły się olbrzymie kontenery na śmieci, które bardzo szybko zapełniają się po brzegi.
Okazuje się, że uprzątnięciem terenu zajął się prawowity właściciel torowiska, czyli katowicki Oddział Gospodarowania Nieruchomościami PKP S.A. Kolejarze nie ukrywają, że do porządków skłoniły ich ponaglenia płynące z sosnowieckiej Straży Miejskiej. – Zgodnie z przepisami, jako właściciele terenu jesteśmy zobligowani do posprzątania. Takich miejsce jest w Sosnowcu wiele, a mamy ograniczoną ilość pracowników. Tak naprawdę musielibyśmy wysprzątać pół miasta. Problem polega na tym, że to nie my śmiecimy, a ponosimy koszty i angażujemy naszych ludzi. Mamy też przecież inne obowiązki. Pracując tu 1,5 roku nie pamiętam sytuacji, aby Straż Miejska złapała tych, którzy odpowiadają za zaśmiecanie terenu. O wiele łatwiej jest wysyłać nam kolejne ponaglenia – mówi z goryczą
Rajmund Dominiak, który nadzoruje sosnowieckie torowiska.
Co ciekawe, problemu dzikich wysypisk na torach nie rozwiąże nawet ogrodzenie terenu. – Po pierwsze koszty przedsięwzięcia, z uwagi na rozległość terenu są ogromne. Betonowe ogrodzenie to dla wandali nie jest żadna przeszkoda. Poza tym ludzie i tak będą nam śmieci przerzucać przez płot. Z podobnym problemem borykamy się także np. w Mysłowicach. Nie chciałbym też wprost mówić co się dzieje z metalowymi ogrodzeniami w Sosnowcu. Powiem tylko, że jeśli mięlibyśmy dostarczać złomiarzom łatwego zarobku, to po prostu nie ma to sensu – przekonuje pracownik katowickiego OGN PKP S.A.
Jedynym rozwiązaniem tej sytuacji jest więc obywatelska i sąsiedzka czujność. – Mieszkańcy okolicznych terenów powinni zwracać uwagę na ludzi, którzy kręcą się w okolicy torowisk czy podjeżdżają samochodami, by wyrzucić swoje śmieci. Dzięki telefonom do Straży Miejskiej może w końcu udałoby się złapać tych, którzy naprawdę odpowiadają za tworzenie dzikich wysypisk – przekonuje Dominiak.
Redakcja portalu Sosnowiec Online sosnowiec.info.pl nie
ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczanych przez użytkowników.
Jednocześnie zastrzega sobie prawo do kasowania wypowiedzi zawierających
treści zabronione przez prawo, wulgarne, obraźliwe lub promujące jakiekolwiek
usługi czy produkty, zawierające linki do innych stron internetowych, a także nie związanych z tematem artykułu.
zgłoś się na miesięcznice pod pałac!!,z preziem.
do ju dwa--> moher przez "h" analfabeto! Widzę, że dla ciebie ciągle aktualne jest" nie matura lecz chęć szczera". Smacznej wieprzowinki życzę na jutrzejszej wieczerzy!
tuba narodu katolickiego wpadającego w mocher,wesołych świąt!!.
do tuby- dyskusja jak widać na temat dalej :)
a może: brzoza, samolot, sztuczna mgła? to powinno być bliżej Wiązowej
do anty.. Myślenie nie jest twoją mocną stroną, zajmij się może czymś innym. Kupa roboty jest przed Świętami, coś dla siebie znajdziesz, może mycie podłogo cie nie przerośnie...
Pozostałe komentarze czytaj na forum.