Rozmowa z byłym prezesem Zarządu MZBM TBS Sp. z o.o. Arkadiuszem Żurawskim.
sosnowiec.info.pl: Nie musiałem specjalnie namawiać Pana do tej rozmowy; czyżby nagromadziło się dużo goryczy?
Arkadiusz Żurawski: Po wypowiedzi prezydenta, którą przytoczył pan swoim w artykule na temat powodów odwołania mojej osoby z funkcji prezesa zarządu MZBM-TBS Sp. z o.o., postanowiłem się bronić. Według słów prezydenta jestem osobą, która nie jest w stanie współpracować z nikim. Taka ocena jest nieprawdziwa i szkodliwa dla mnie, gdyż może przede mną zamknąć rynek pracy.
Po odwołania z funkcji prezesa spotkałem się z prezydentem miasta, Kazimierzem Górskim i innymi osobami z kierownictwa Urzędu Miejskiego oraz z przewodniczącą Rady Nadzorczej MZBM TBS Sp.
z o.o., Krystyną Krzywdą. Zawarliśmy gentelmen's agreement, że nie będziemy wypowiadać się negatywnie na temat drugiej strony. Po przeczytaniu wypowiedzi prezydenta Górskiego na mój temat uważam, że zostałem zwolniony z warunków dotrzymania tej umowy.
Przed odwołaniem atmosfera wokół Pana zgęstniała. Media rozpowszechniły informację o Pańskim problemie z wymiarem sprawiedliwości.
Media podając niepełną informację na ten temat, przedstawiły mnie w złym świetle. Tymczasem prawda jest taka - moja „przestępcza” działalność gospodarcza w Dąbrowie Górniczej polegała na tym, że jako dyrektor MZBM odpowiadałem za całokształt działań w firmie, w tym także za nieprawidłowe zapisy księgowe. Zarzuty które postawiono mnie, usłyszały także trzy inne osoby: mój poprzednik oraz następca na stanowisku dyrektora i główna księgowa, która pracowała na tym stanowisku w trakcie kadencji trzech dyrektorów. Jak wielkie to było „przestępstwo” świadczy fakt, że prokurator wniósł o warunkowe umorzenie sprawy. Media skwapliwie poinformowały opinię publiczną, że 31 sierpnia zostałem odwołany przez prezydenta Dąbrowy Górniczej, Jerzego Talkowskiego ze stanowiska dyrektora MZBM-u za przestępstwo przeciwko ustawie o finansach publicznych, a to jest nieprawda. Media nie zauważyły, że miesiąc wcześniej, 1 sierpnia zostałem powołany przez tego samego prezydenta na stanowisko naczelnika Wydziału Przedsięwzięć Publicznych w Urzędzie Miejskim, czyli w miesiącu sierpniu byłem naczelnikiem i dyrektorem równocześnie. Przy okazji chciałbym podkreślić, że jak z tego przykładu widać, pracowałem z prezydentami, wywodzącymi się z różnych opcji politycznych. Nigdy nie miało to dla mnie najmniejszego znaczenia, jestem apolitycznym pracownikiem, znającym się na gospodarce.
Nie znam nikogo, kto by się spodziewał Pańskiego odwołania przed rozliczeniem rewitalizacji Rudnej 1. To niepojęte, że nie dano Panu szansy zakończenia inwestycji, którą prowadził Pan od początku. Zwłaszcza dziwnie wygląda to w kontekście ujawnionych przyczyn odwołania, wśród których brak jest zarzutów dotyczących rewitalizacji Rudnej 1 oraz publicznych wypowiedzi: dyrektora MZZL, Grzegorza Starkowskiego – czapki z głów przed Żurawskim, i nie mniej pochlebnego wyrażenia się prezydenta Sosnowca o Panu. Te miłe słowa padły pod Pańskim adresem na tydzień przed odwołaniem z funkcji prezesa. Co w tym czasie się wydarzyło, że stosunek prezydenta Górskiego do Pana tak radykalnie się zmienił?
Nie ukrywam, że takiego kroku ze strony prezydenta nie spodziewałem się, nawet przy braku absolutorium. Zresztą wtedy (pod koniec czerwca) prezydent Górski powiedział mi, że brak absolutorium nie oznacza końca naszej współpracy. Kilka dni przed odwołaniem prezydent delegował mnie do Związku Miast Polskich w sprawie TBS. Mogę tylko się domyślać, co się wydarzyło, że prezydent zgodził się moje odwołanie. Po odwołaniu wystosowałem pismo do Prezydenta Miasta, w którym wyraziłem swoje obawy, co do właściwego rozliczenia inwestycji na Rudnej 1, spotęgowane całkowicie niezrozumiałym zwolnieniem również głównego księgowego.
Co zatem według Pana się wydarzyło w tych ostatnich dniach przed odwołaniem?
Przypuszczam, że działania, które podjęła przeciwko mojej osobie przewodnicząca Rady Nadzorczej MZBM TBS, Krystyna Krzywda, zostały zintensyfikowane. Pani Krzywda funkcję przewodniczącej Rady Nadzorczej objęła z delegacją do spełnienia konkretnego celu – odwołania mojej osoby ze stanowiska prezesa zarządu Spółki i dopięła swego - prezydent zgodził się na moje odwołanie po zapowiedzi przewodniczącej, że jeżeli nie zostanę odwołany, to Rada Nadzorcza poda się do dymisji.
Kto Panią Krzywdę wydelegował do działania w kierunku odwołania Pana? Chyba nie prezydent, którego jak Pan mówi, zmuszona była przekonywać do odwołania Pana?
Moja praca w Spółce polegała również, a może nawet przede wszystkim, na restrukturyzacji tego zakładu. Gdy jednak zacząłem naruszać stary układ i „nietykalnych” pracowników, dokonywać zmian w schemacie organizacyjnym, ożyły nawet uśpione do tej pory związki zawodowe. Dotąd związki nie interesowały się tym, co się w firmie dzieje, bo dotąd wszystko „ładnie” funkcjonowało w układzie: MZBM – MZZL – Urząd Miejski. Przełomową datą w mojej pracy w MZBM był 30 kwietnia br., kiedy to złożyłem na ręce przewodniczącej Rady Nadzorczej Pani Czechowskiej – Kopeć i Pana Prezydenta dokumenty, informujące o nieprawidłowościach w MZBM-ie w poprzednich latach i wskazałem odpowiedzialne za to osoby. Nie uzyskując żadnej informacji zwrotnej zwolniłem trzy osoby, z których jedna przeszła na emeryturę. Zamierzałem zwolnić lub przesunąć na inne stanowiska jeszcze 3 osoby. Ani rada nadzorcza, ani Prezydent nie podjęli jednak żadnych działań pod wpływem mojego pisma, a od tamtej chwili powstał już wyraźny konflikt pomiędzy Zarządem MZBM a częścią pracowników, którym nie podobało się wyciąganie nieprawidłowości i wskazywanie osób za nie odpowiedzialnych. Pani Czechowska – Kopeć , poprzednia przewodnicząca Rady Nadzorczej pozwoliła sobie w rozmowie telefonicznej (na co mam świadka) powiedzieć pod moim adresem, że jeśli dokonam jakichś zwolnień, to ona mnie zwolni (o incydencie tym poinformowałem Pana Prezydenta). Następczyni Pani Czechowskiej - Kopeć na stanowisku przewodniczącej Rady Nadzorczej, pani Krystyna Krzywda też była przeciwna zmianom w schemacie organizacyjnym Spółki. Wśród osób przewidzianych do zwolnienia, co zakomunikowałem Panu Prezydentowi, była osoba związana bardzo blisko z Panią Czechowską - Kopeć. Od lipca do września br. nie udało się zarządowi przekonać rady nadzorczej do akceptacji zmian w schemacie organizacyjnym. Miały to być zmiany korzystne dla Spółki, w tym zmniejszenie zatrudnienia, ale Pani Krzywda podnosiła, że nowy schemat organizacyjny doprowadzi do powstania konfliktu kompetencyjnego. Jeśli więc rada nadzorcza nie pozwala podjąć czynności, z których zarząd jest rozliczany, to nasuwa się pytanie czy zarząd ma być rozliczany z wykonywania poleceń rady czy ze swojej działalności? Pani Krzywda wywodzi się ze spółdzielczości mieszkaniowej, gdzie być może rada nadzorcza współpracuje z zarządem lub wydaje polecenia zarządowi. W spółce rada nadzorcza sprawuje nadzór nad działalnością spółki i nie ma prawa wydawania zarządowi wiążących poleceń dotyczących prowadzenia spraw spółki. Chciałbym również zauważyć, że to odwlekanie przyjęcia nowego schematu organizacyjnego będzie miało istotny wpływ na wynik finansowy spółki za rok 2009.
Kto więc i za co odwołał Pana z funkcji prezesa zarządu?
Odwołał mnie układ, który funkcjonuje w MZBM od dawna i który ja naruszyłem. W tym układzie są ważniejsze elementy niż kompetencje, czego ja tolerować nie mogłem.
W sprawozdaniu rady nadzorczej za 2008 rok sporządzonym w czerwcu br. i podpisanym przez panią Czechowską – Kopeć jest wyszczególnionych kilka nieprawidłowości w działalności Spółki; generalnie jednak zarzuty sprowadzają się do braku współpracy i zachwiania płynnością finansową spółki poprzez zbyt duże wydatki.
Kontrola z Urzędu Miejskiego nie potwierdziła zarzutów rady nadzorczej. Poza tym pragnę podkreślić, ze wszystkie ważniejsze działania zarządu były przedstawiane i miały akceptacje pana prezydenta. Jak można formułować zarzut o zbyt dużych wydatkach, jeśli zwiększone zatrudnienie w dziale konserwatorów spowodowało większe dochody Spółki, a podwyżka wynagrodzeń została zaplanowana i przyznana dla wszystkich pracowników MZBM-u .
Czy czuje się Pan trochę jak ten Murzyn, który zrobił swoje, czyli wykonał pilotażowy program rewitalizacji Rudnej1 i teraz może już odejść?
Nie, zostałem powołany na prezesa zarządu, którego zadaniem było zgodnie z zapisami Kodeksu spółek handlowych prowadzenie spraw spółki i jej reprezentowanie, co zostało wykonywane przez moją osobę w sposób właściwy i należyty.
Rozmawiał: Janusz Lewanda / sosnowiec.info.pl
Redakcja portalu Sosnowiec Online sosnowiec.info.pl nie
ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczanych przez użytkowników.
Jednocześnie zastrzega sobie prawo do kasowania wypowiedzi zawierających
treści zabronione przez prawo, wulgarne, obraźliwe lub promujące jakiekolwiek
usługi czy produkty, zawierające linki do innych stron internetowych, a także nie związanych z tematem artykułu.
do wezebeusza
układ - to tylko pretekst. znam goscia i wiem, ze Zuraw to ostatnia osoba godna polecenia do zajmowania sie cudzym majatkiem. jego przeszłosc to klęski i dlugi. czy to prawda ze komornik siadł mu na pensje.....jesli tak,to pewnie dlatego, że był taki swiety. Dba o swoje interesy i bezwzględnie usuwa przeszkody. zaczyna wiele rzeczy na raz ale ich nie potrafi "dopiąć". Zal gościa. upływ lat i niepowodzenia rekompensuje sobie nowymi kobietami. Kazdy nastepny prezes wyjdzie miastu na dobre.
79.175.234.* | 23:47, 25.10.2009
Kurna 90 komentarzy, sama modzieżówka PO, ale się rozrośli chłopcy! Wilcze apetyty mają ;)
Kolejna sprawa !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
,,Właściciele mieszkań przy ul. Skłodowskiej-Curie 14 twierdzą, że zostali przez Miejski Zarząd Budynków Mieszkaniowych TBS Sp. z o.o. ubezwłasnowolnieni w majestacie prawa. W ich imieniu MZBM prowadzi termomodernizację obiektu. Jej koszt wynosi prawie 3 mln zł. W budynku w którym jest 106 mieszkań, WIĘKSZOŚĆ STANOWI ZASÓB GMINY.
Tak naprawdę, decyzją zarządu spółki postanowiono wydać ogromne pieniądze na remont obiektu. SPOŚRÓD WŁAŚCICIELI MIESZKAŃ TYLKO NIESPEŁNA PIĘĆ OSÓB BYŁO ZA INWESTYCJĄ - mówi Magdalena Słabosz-Kawecka, która kupiła jeden z lokali. Od marca bezskutecznie domaga się od MZBM zwołania zebrania w sprawie rosnących ciągle kosztów. Po zaciągnięciu kredytu przez MZBM, jej miesięczne opłaty związane z obsługą mieszkania wynoszą PRAWIE TRZY TYSIĄCE ZŁOTYCH! ”Dz. Zach.
PYTANIE ;czy ,,pełnomocnik „ gminy mógł głosować w sprawie zaciągnięcia kredytu przez gminę ???Czy uchwała z takim ,,pełnomocnictwem” jest ważna ??
ZARZĄD wybrany w trybie ustawy o własności lokali może być jedno- lub wieloosobowy, a w skład zarządu mogą wchodzić tylko i wyłącznie osoby fizyczne - zwykle są to osoby spośród współwłaścicieli, jednak ustawa DOPUSZCZA MOŻLIWOŚĆ WYBRANIA w skład zarządu osób nie będących członkami wspólnoty.
Pytam ;czy PRACOWNIK MZZL - u jest współwłaścicielem. Jeżeli tak to od kiedy???? Czy posiada PEŁNOMOCNICTWO GMINY(nie Urzędu Miejskiego) do reprezentowania GMINY ,jako współwłaściciela w ZARZĄDZIE ?(odpowiadam -NIE!!!)
KIM SĄ TE OSOBY WCIŚNIĘTE DO ZARZĄDU WSPÓLNOTY ????
Zarząd budynkami WM wykonywała Gmina, a MZBM był administratorem. A zatem trzeba zastanowić co z Zarządem i gdzie są dokumenty WM, która przekazuje dane do GUS. Ustawa pierwotna: Ustawa z dnia 24.06.1994r. o własności lokali (Dz.U. z 1994r. Nr.85, poz.399) - bez zmian.
Pozostałe komentarze czytaj na forum.