Wbrew szumnym publicznym deklaracjom szefostwa OZZL-u o konieczności wymuszenia poprzez akcję strajkową reformy systemu opieki zdrowotnej w naszym kraju, rzeczywiste powody trwającego już ponad dwa miesiące protestu są o wiele bardziej prozaiczne. Chodzi po prostu o kasę. Czy lekarze powinni zarabiać zdecydowanie więcej niż obecnie? Oczywiście. I to wcale nie dlatego, że wykonują szczególnie odpowiedzialny zawód. Powód jest zupełnie inny - po prostu nie stać nas na tak niskie płace dla lekarzy.
Kształcąc ich, wydajemy ogromne pieniądze z publicznych pieniędzy, czyli z naszych podatków. Ponieważ z roku na rok coraz większa część świeżo upieczonych absolwentów uczelni medycznych wyjeżdża za granicę (niektórzy pozostają w Polsce do czasu zdobycia specjalizacji) oznacza to, że nasz „bogaty” kraj dotuje takich europejskich „biedaków” jak Wielka Brytania, Irlandia czy Szwecja.
Oczywiście nie dotyczy to wyłącznie lekarzy. Drenaż mózgu dotyka też wielu innych zawodów. Jeżeli chcemy ich zatrzymać w Polsce musimy im zapewnić warunki przynajmniej zbliżone do tych jakie oferują inne kraje.
Od samego początku akcji protestacyjnej czynnie uczestniczą w niej obydwa nasze miejskie szpitale. Mimo strajku świadczą one jednak, chociaż w ograniczonym zakresie, usługi medyczne. Od początku lipca pracujący lekarze zaprzestali jednak wypełniać sprawozdania dla Narodowego Funduszu Zdrowia, co jest niezbędnym warunkiem wypłacania przez tą instytucję pieniędzy za wykonane procedury. W efekcie sytuacja finansowa obydwu placówek, a zwłaszcza zadłużonego na kilkanaście milionów zł. Szpitala nr 1, uległa gwałtownemu pogorszeniu.
Każdy pracownik ma prawo zabiegać o lepsze warunki pracy i wyższe płace. Prawo do strajku jest jednym z podstawowych praw pracowniczych. Jednak każdy decydujący się na tą formę protestu powinien zastanowić się nad jej konsekwencjami dla swojego miejsca pracy. Czy żądając spełnienia swoich słusznych postulatów czasami nie podcina gałęzi, na której siedzi, zwłaszcza że nie jest na niej sam. Czy strajkujący lekarze rzeczywiście wierzą, że rosnące zadłużenie sosnowieckich szpitali skłoni rząd do ustępstw, a minister Religa na wieść o wizytach komornika następnego dnia spełni żądania pana Bukiela i jego kolegów?
Jeszcze kilka miesięcy temu nikt spośród sosnowieckich radnych nie miał wątpliwości, że restrukturyzacja miejskiej służby zdrowia musi dotyczyć obydwu szpitali, a jej efektem powinno być powstanie jednego zespolonego szpitala, który dzięki pomocy miasta spełniałby wszystkie unijne wymagania. W chwili obecnej coraz częściej pojawiają się pytania, czy warto? A może, jak postulują niektórzy, sensowniejszym rozwiązaniem byłaby likwidacja Szpitala przy Zegadłowicza? Wymagałoby to co prawda natychmiastowej spłaty istniejącego zadłużenia, ale dług przestałby rosnąć, a sprzedaż budynków i terenu na którym one się znajdują, mogłyby z naddatkiem pokryć wynikające stąd wydatki. Tym bardziej, że od dawna różne analizy wyraźnie wskazują na zbyt dużą ilość łóżek szpitalnych w naszym mieście. Im dłużej trwa strajk, im bardziej nieodpowiedzialne i egoistyczne są zachowania części lekarzy, tym więcej zwolenników mają tak radykalne pomysły rozwiązania problemów sosnowieckiej służby zdrowia.
Na nadzwyczajnej sesji Rada Miejska wyraziła zgodę na udzielenie sosnowieckim szpitalom 3 mln zł. pożyczki. Umożliwi to wypłatę bieżących wynagrodzeń dla nie strajkujących lekarzy i pozostałego nielekarskiego personelu szpitali, spłatę części wymagalnego zadłużenia Szpitala nr 1 oraz zakup niezbędnych leków, co w sumie umożliwi dalsze funkcjonowanie obydwu placówek. To jednak tylko rozwiązanie doraźne, swoista kroplówka z glukozą, która pozwoli przetrwać najbliższe tygodnie. Uzdrowienie sytuacji wymaga o wiele większych nakładów i wdrożenia długofalowego programu restrukturyzacji, który powinien być opracowany już dawno. Mści się w tym przypadku całkowita bierność prezydenta Górskiego w poprzedniej kadencji. W chwili obecnej jego opracowywanie i wdrażanie będzie się odbywało w o wiele trudniejszych warunkach. Ale żeby było to w ogóle możliwe, szpitale muszą pracować normalnie i zarabiać na swoje bieżące utrzymanie. Przedłużający się strajk, poza rosnącym zadłużeniem, doprowadzi do znacznego zmniejszenia kontraktu w roku następnym, i tym samym dalszego pogorszenia kondycji finansowej obydwu szpitali lub też jednego szpitala zespolonego, jeżeli do tego czasu połączenie placówek zostanie zrealizowane. A wtedy na nową kroplówkę radni mogą się już nie zgodzić.
Karol Winiarski
Redakcja portalu Sosnowiec Online sosnowiec.info.pl nie
ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczanych przez użytkowników.
Jednocześnie zastrzega sobie prawo do kasowania wypowiedzi zawierających
treści zabronione przez prawo, wulgarne, obraźliwe lub promujące jakiekolwiek
usługi czy produkty, zawierające linki do innych stron internetowych, a także nie związanych z tematem artykułu.
83.5.62.* | 21:59, 27.09.2007
NIKT SIE NIE ZAPYTA BYLEGO DYREKTORA SZPITALA NR.1 JAK GOSPODAROWAŁ ZE ZADŁUZYŁ TAK SZPITAL?GDZIE BYŁA RADA SPOŁECZNA TEGO SZPITALA NIE WIDZIAŁA UPADKU.A TERAZ PRÓBUJE ZABETONOWAC DŁUG SZPITALA NR, 1 ŁĄCZAC ZE SZPITALEM NR,3.A MOZE TAK LEPEIJ WYSPOWIADAC DYREKORA I RADE SPOŁECZĄ.KTOS MUSI BYC WINNY.NIE TUSZUJMY OSZUSTWA I .............
91.94.140.* | 23:30, 08.08.2007
panie karolu
dlaczego nie odda pan swojego uposarzenia radnego oraz pana kolezanki i koledzy radni na fundusz 1 ?
dlaczego panstwo nie zadbaja o nasze wspolne dobro?
dlaczego pan i pana towarzystwo radnych stawia swoj interes ponad dobro wspolne jak pan to nazywa?
to tylko to dobro maja wspomagac pracownicy szpitali? i tylko oni maja o nie dbac?
jakie wspolne?
kogo?
meneli i lumpenproletariatu sosnowieckiego?
wy jastescie przyjmowani bez kolejek, to spoleczenstwo czeka w kolejkach!
dlaczego pracownicy maja doplacac do leczenia holoty?
stad tez sie wziely dlugi szpitala!!!
dlaczego urzednik w pana magistracie zarabia 3,5 tys zl?
2 x wiecej niz pielegniarki i wielu lekarzy!!!
badzmy realistami politycy maja to dobro gleboko w d...
musza miec tylko spokoj.
83.30.139.* | 21:30, 08.08.2007
StrJKUJĄCY LEKARZE MÓWIĄ,ZE ICH DŁUGI NIE DOPROWADZIŁY DO UPADLOSCI 1 TYLKO MENADZEROWIE Z LAT 1998-2004-.CHYBA JEDNAK I JEDNI I DRUDZY.oDPOWIEDZIALNOŚC FIFTY-FIFTY.JAK MOZNA ZRZUCAC NA BIEDNYCH MENADZEROW.13 Z GRUBYMI ODSETKAMI JUZ WYDALI!!!
83.4.204.* | 20:45, 07.08.2007
Myślę niepoprawny optymisto,ze długi 1 przerastają możliwości tego miasta,a tak w ogóle panie radny Winiarski dlaczego przy pańskiej prawości nie doszło jeszcze do postulatu rozliczenia zarządzających tym tonącym w długach szpitalu,co pan myślał jak dwóch wspaniałych dyrektorów doprowadzało do upadłości niezły wówczas szpital,a tak wogóle czy w tej kwestii nikt nie ma sobie nic do zarzucenia ?
87.207.15.* | 21:51, 06.08.2007
a dlaczego na 3??nie trzeba spłacać długów ze wspólnej kasy miasta, a potrzeba wg Pana Radnego jednego szpitala..a Jedynkę może łatwiej przystosować (nie trzeba budować bloku operacyjnego od podstaw tylko rementować), i zrestrukturyzować dość szybko, do agonii dużo brakuje -dyr. Stępniak ma w tym doświadczenie. Pewnie w 3 wszyscy pracują i nikt nie olewa...he he ...nie znasz faktów; najlepiej rzucić wariant bez przemyśleń, a potem jakoś to będzie...
Pozostałe komentarze czytaj na forum.