Dzisiaj jest: piątek, 10 września 2010 r.   Imieniny: Bernarda i Sobiesława
17.05.2008, Felietony

Strzał w dziesiątkę?

Szpital Miejski w Sosnowcu w końcu ma nowego dyrektora. Jeden z radnych SLD określił decyzję prezydenta Górskiego jako „strzał w dziesiątkę”. Czy rzeczywiście prezydent wybrał optymalne rozwiązanie i przyszłość sosnowieckiego szpitala rysuje się w samych jasnych barwach? Przedstawiając Zbigniewa Swobodę prezydent Górski zaapelował o udzielenie mu kredytu zaufania. Zabrzmiało to prawie jak słynna niegdyś prośba o „90 spokojnych dni”. Apel Prezydenta jest jak najbardziej uzasadniony. Warto jednak pokusić o ocenę zalet i wad prezydenckiej decyzji oraz szans i zagrożeń stojących przed dyrektorem nowym dyrektorem.

Decyzja Prezydenta cieszy tym bardziej, że jeszcze trzy tygodnie wcześniej odpowiadając na dramatyczny apel radnych w tej sprawie bagatelizował problem, obiecując, że zajmie się ratowaniem… Szpitala św.
REKLAMA



Barbary podlegającemu marszałkowi województwa. Zaskoczeniem nie jest natomiast osoba nowego dyrektora. Do tej pory Zbigniew Swoboda nie był co prawda wymieniany wśród potencjalnych następców Władysława Perchaluka, ale nie jest to osoba spoza rządzącego układu. Jako człowiek Michała Czarskiego (wówczas marszałka województwa śląskiego) dwa lata zarządzał Szpitalem Wojewódzkim św. Barbary. Można więc powiedzieć, że wszystko zostało w rodzinie.

Czy polityczne konotacje Swobody dyskredytują go jako nowego dyrektora? Z pewnością nie. Daleki jestem od oceniania kompetencji ludzi biorąc pod uwagę ich poglądy czy polityczne koneksje. Nie zamierzam jednak też wygłaszać peanów na cześć nowego włodarza sosnowieckiego szpitala. Dwuletnie zarządzanie Szpitalem św. Barbary to zbyt krótki okres, żeby w pełni ocenić zdolności menadżerskie jakiejkolwiek osoby. Tym bardziej, że w przypadku służby zdrowia bardzo dużo zależy od czynników zewnętrznych - Narodowego Funduszu Zdrowia, Ministerstwa Zdrowia czy też organu założycielskiego - na które zarządzający nie ma wielkiego wpływu. Pozytywne oceny pracowników na które powołuje się dyrektor Swoboda (czyżby słynne nagrywanie rozmów dyrektora też było wyrazem uznania jego osiągnięć?) też nie są przesądzającym dowodem. Wystarczy przypomnieć historię naszych miejskich szpitali. Dyrektor jednego uważany przez znaczną część załogi za tyrana utrzymał stabilność finansową zarządzanej przez siebie placówki. Drugi, dość powszechnie lubiany zwłaszcza przez lekarzy, zostawił po sobie w spadku kilkumilionowe zadłużenie. Sam dałem się wówczas zwieść pozorom. Drugi raz nie popełnię tego błędu. Z wystawieniem laurki nowemu dyrektorowi wstrzymam się do czasu poznania wyników jego pracy.

Dyrektor Swoboda sprawia wrażenie człowieka młodego, energicznego i otwartego na nowe pomysły i rozwiązania. Przez kilka lat pracował w Sosnowcu. Tym samym problemy sosnowieckiej służby zdrowia nie są mu obce. Największym atutem może okazać się znajomość mocnych, a zwłaszcza słabych stron Szpitala św. Barbary. Ta największa i najnowocześniejsza w naszym mieście placówka medyczna, czy się to panu prezydentowi podoba czy nie, jest jak na razie największym konkurentem Szpitala Miejskiego na rynku usług medycznych. Dotyczy to oczywiście tych oddziałów szpitalnych, które występują w obydwu placówkach. Na korzyść nowego dyrektora przemawiać też może umiejętność prowadzenia negocjacji ze związkami zawodowymi, co zresztą sam dyrektor kilkakrotnie podkreślał w czasie swojego wystąpienia na komisji zdrowia. Trzeba jednak pamiętać, że oczekiwania personelu medycznego kilka lat temu i obecnie dość wyraźnie się różnią, a sytuacja finansowa szpitala ogranicza pole manewru.

I tu właśnie zaczynają się największe zagrożenia dla nowego kierownictwa sosnowieckiego szpitala. Mimo oddłużenia dokonanego w czasie połączenia placówek nowy zespolony szpital jest ciągle poważnie zadłużony. Co gorsza, bieżący wynik finansowy jest w dalszym ciągu ujemny i jeśli nie nastąpią radykalne zmiany w kontrakcie z NFZ strata szpitala w tym roku wyniesie kilka milionów złotych. Do tego dochodzą płacowe roszczenia pielęgniarek i niższego personelu medycznego, które choć uzasadnione (średnia paca lekarzy jest 3-4 krotnie wyższa niż pozostałych grup zawodowych) z pewnością nie poprawią wyniku ekonomicznego szpitala. W czasie ubiegłorocznych strajków wielokrotnie wyrażałem negatywną opinie na temat nieodpowiedzialnego zachowania lekarzy żądających niebotycznych podwyżek w całkowitym oderwaniu od ekonomicznych realiów. Ostatnio jednak zgodzili się oni ograniczyć swoje wynagrodzenia o około 650 zł. miesięcznie, co daje nadzieję na pewien przełom w do tej pory skrajnie egoistycznym podejściu tej grupy zawodowej do kwestii płacowych.

W tym kontekście co najmniej dziwne wydaje się zobowiązanie dyrektora Swobody do obniżenia zadłużenia szpitala w najbliższych kilkunastu miesiącach. Na wyraźne żądanie prezydenta Górskiego stosowny zapis znalazł się podobno w kontrakcie. Jeżeli tak jest w rzeczywistości, to jest to kolejny dowód ekonomicznej niekompetencji „sprawdzonego gospodarza”. Radykalna poprawa wyniku ekonomicznego każdego przedsiębiorstwa w tak krótkim okresie czasu może być wynikiem jedynie kreatywnej księgowości, a nie przemyślanych działań obliczonych na długofalowy efekt. Na dodatek dochody zakładów opieki zdrowotnej w przeważającej mierze opierają się na kontraktach z Narodowych Funduszem Zdrowia, a na decyzje tego monopolistycznego płatnika nie ma wpływu ani dyrektor Swoboda, ani prezydent Górski, ani nikt inny spośród osób odpowiedzialnych za sosnowiecką służbę zdrowia. Dość powiedzieć, że ewentualna zapłata za tegoroczne nadwykonania naszego szpitala prawdopodobnie zredukowałaby przewidywaną stratę do zera.

Spore wątpliwości budzi łączenie przez Zbigniewa Swobodę funkcji dyrektora Szpitala Miejskiego ze stanowiskiem dyrektora Centralnego Szpitala Klinicznego w Ligocie. Jest oczywiście prawdą, że w przy obecnym stanie techniki i standardach prawidłowego zarządzania konieczność ciągłego przebywania w miejscu pracy nie jest konieczna. Znane są zresztą z naszego województwa przypadki jednoczesnego kierowania nawet czterema szpitalami. Z drugiej jednak strony „pańskie oko konia tuczy” i obecność dyrektora w placówce, którą zarządza ma, chociażby psychologiczne, znaczenie. Można oczywiście opierać się na zaufanych osobach, ale tu pojawiają się kolejne pytania. Jak przyznał sam dyrektor po raz pierwszy w życiu na komisji zobaczył swoich zastępców, którzy przez ostatnie miesiące kierowali placówką - Grzegorza Głoda i Krystynę Szykułową. Zapewnił jednocześnie, że pozostaną oni na swoim stanowisku, a dotychczasowy dyrektor Władysław Perchaluk po dojściu do zdrowia także otrzyma propozycję zatrudnienia (ciekawe czy tak „atrakcyjną” jak Marek Stępniak?). Jednocześnie zapowiedział, że wykorzysta do zarządzania szpitalem swoją własną ekipę, chociaż nie będzie to przysłowiowy „desant”. W praktyce oznacza to jednak wzrost kosztów administracyjnych i raczej nieuniknione konflikty między ludźmi Zbigniewa Swobody i dotychczasową kadrą zarządzającą.

Kolejny problem to zakres swobody działania nowego dyrektora. Z wypowiedzi prezydenta Górskiego wynika, że nikt nie będzie ingerował w działania Zbigniewa Swobody przy jednoczesnym ścisłym kontrolowaniu efektów jego pracy. Byłoby dobrze, gdyby te zapowiedzi zostały zrealizowane. A to biorąc pod uwagę dotychczasową praktykę wydaje się wątpliwe. Całkowity brak nadzoru doprowadził między innymi do katastrofalnego zadłużenia byłej jedynki. Jednocześnie jednak dyrektorzy szpitali musieli realizować konkretne polecenia wychodzące z Urzędu Miejskiego. Taka sytuacja była wynikiem słabej pozycji naczelnika Wydziału Zdrowia oraz braku znajomości zagadnień zdrowotnych, a tym samym i większego zainteresowania, ze strony wiceprezydentów odpowiedzialnych za te kwestie, a także prezydenta Górskiego, który tradycyjnie woli szukać winnych niepowodzeń wszędzie tylko nie na własnym podwórku. Na dodatek wypowiedzi zastępcy prezydenta Zbigniewa Jaskierni są sprzeczne z tym, co mówi jego zwierzchnik. Dyrektor Swoboda za zgodą prezydenta ma do 30 września przygotować szczegółowy program restrukturyzacji Szpitala Miejskiego. Tymczasem prezydent Jaskiernia twierdzi, że plan rozmieszczenia oddziałów szpitalnych jest już opracowany, a jedyną kwestią, która pozostała do rozstrzygnięcia to istnienie oddziału udarowego w byłej jedynce, do czego zresztą władze miasta podobno się skłaniają. Ta zaskakująca deklaracja pozostająca zresztą w radykalnej sprzeczności z główną ideą leżącą u podstaw połączenia dwóch miejskich szpitali - likwidacji konkurencji między jednoimiennymi oddziałami - wskazuje, że nowy dyrektor będzie mógł „samodzielnie” wybrać narzucone mu rozwiązania.

Pytań i wątpliwości jest równie dużo, co nadziei związanych z nowym dyrektorem. Sprawą pozornie poboczną jest stanowisko głównego koalicjanta prezydenta Górskiego - Platformy Obywatelskiej. Sosnowiecka Platforma od początku uważała sprawę restrukturyzacji sosnowieckiej służby zdrowia za kluczowe zadanie obecnej kadencji. Jednocześnie jednak część liderów PO, w tym obecny poseł Jarosław Pięta, wyrażała wątpliwości co do sposobu, w jaki ten proces był realizowany. Jednym z nielicznych, który uważał, że należy dać prezydentowi kredyt zaufania był przewodniczący Rady Miejskiej Daniel Miklasiński, chociaż i on w ostatnich miesiącach głośno wyrażał coraz większe zniecierpliwienie brakiem jakichkolwiek działań. Tymczasem o decyzji prezydenta Górskiego działacze Platformy dowiedzieli się jako jedni z ostatnich, a o jakiejkolwiek konsultacji przy podejmowaniu tej decyzji nie było nawet mowy. Można oczywiście powiedzieć, że mianowanie dyrektora należy do uprawnień Prezydenta i nie musi nikogo pytać się o zdanie. To oczywiście prawda, ale dobre obyczaje koalicyjne wymagają chociażby konsultowania tak istotnych decyzji ze współrządzących ugrupowaniem. Tym bardziej, że restrukturyzacja wymaga ogromnych nakładów budżetowych i bez poparcia Platformy może okazać się trudno prezydentowi Górskiemu przeforsować proponowane rozwiązania. Ostatnie tygodnie wyraźnie jednak pokazują, że koalicja SLD i PO w Sosnowcu funkcjonuje jedynie siłą rozpędu. Otwartym pozostaje pytanie kiedy przejdzie ona ostatecznie do historii?

Życzę nowemu dyrektorowi jak najlepiej. Jego sukces leży bowiem w interesie wszystkich mieszkańców Sosnowca. Obawiam się jednak, że nawet najlepsze intencje i zdolności menadżerskie w obecnej sytuacji Szpitala Miejskiego nie wystarczą. Przysłowiowy pies jest pogrzebany gdzie indziej, a tam jak na razie na żadne poważniejsze zmiany w sposobie myślenia i działania się nie zapowiada.

Karol Winiarski
KOMENTARZE
Redakcja portalu Sosnowiec Online sosnowiec.info.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczanych przez użytkowników. Jednocześnie zastrzegamy sobie prawo do kasowania wypowiedzi zawierających treści zabronione przez prawo, wulgarne, obraźliwe lub promujące jakiekolwiek usługi czy produkty.

REKLAMA
titleSalowe nie ruszyły (się) z miejsca

Wczoraj, mimo pozornej stagnacji i braku decydujących rozstrzygnięć w sprawie okupujących dąbrowski magistrat salowych, miało miejsce kilka przełomowych momentów. Przede wszystkim, głos w sprawie koczujących w Urzędzie Miejskim kobiet, zabrał - konsekwentnie milczący do tej pory - prezydent Zbigniew Podraza.

titlePłomyki grożą podpaleniami!

Żarty się skończyły. Siatkarki WSH Płomień Cabo Steel Sosnowiec wkroczyły w decydującą fazę przygotowań do zbliżającego się wielkimi krokami sezonu drugoligowego 2010/2011. Trener Piotr Augustyn robi wszystko, aby jego „płomienne” siatkarki awansowały i doprowadziły swoją świetną grą do „spalenia” się rywalek… ze wstydu!

titleArchitektura Zagłębia - IX Sesja Zagłębiowska

Sosnowiecka Książnica serdecznie zaprasza wszystkich zainteresowanych tematyką regionalną, na kolejną edycję Sesji Zagłębiowskiej - Architektura Zagłębia, która odbędzie się w dniach 16-17 września br. w gmachu Biblioteki Głównej przy ul. Zegadłowicza 2/1 w Sosnowcu oraz we wnętrzach Pałacu Dietla przy ul. Żeromskiego 2 w Sosnowcu.

titleWładysław Siech - najstarszy piłkarz Zagłębia Dąbrowskiego

RKU – to skrót nazwy, który dziś potrafią rozszyfrować tylko starsi panowie, historycy i miłośnicy piłki nożnej z Sosnowca. Oznacza Rejonową Komendę Uzupełnień, czyli instytucję wręczającą przed laty bilety do wojska oraz nazwę klubu piłkarskiego z Sosnowca, który pod tą nazwą istniał krótko, bo zaledwie trzy lata, a mimo to wpisał się na zawsze do historii sosnowieckiej piłki nożnej i historii naszego miasta. Jednym z piłkarzy RKU był Władysław Siech, dziś 90 - letni mieszkaniec Sosnowca.