Za kilka tygodni, jak co cztery lata, będziemy wybierać władze naszego miasta. To zadziwiające, że zwykle większość sosnowiczan nie chce mieć z tym nic wspólnego. Tak jak gdyby ich to zupełnie nie dotyczyło. A przecież jest to swoiste udzielanie pełnomocnictwa na podejmowane także w ich imieniu decyzje. Ciekawe, czy tak samo nie byliby zainteresowani wyborem osoby, która wydawałaby za nich, ich ciężko zarobione pieniądze. A przecież to między innymi płaconymi przez nich podatkami będą zarządzały wybrane już wkrótce nowe władze miasta. Może jednak warto mieć wpływ na to kim oni będą?
Dwa miesiące temu tygodnik samorządowy „Wspólnota” opublikował kolejny ranking miast na prawach powiatów. Tym razem zestawienie nie dotyczyło wydatków na administrację samorządową, w której to kategorii od wielu lat zajmujemy pierwsze miejsce (co oznacza że jesteśmy najtańszą gminą w Polsce).
Przedmiotem badań dziennikarzy „Wspólnoty” była wysokość dochodów poszczególnych miast, w której to kategorii zajęliśmy trzecie miejsce. Trzecie, ale od końca. „Wyprzedzają” nas jedynie Piekary Śląskie i Świętochłowice. Nawet Mysłowice zarządzone przez Grzegorza Osyrę zajmują wyższą pozycję.
Tak niska lokata w rankingu nie stanowi jednak zaskoczenia. Tak jest od wielu lat, a przynajmniej od momentu objęcia władzy przez Kazimierza Górskiego. Wtedy zajmowaliśmy jeszcze ósme miejsce od końca. Potem było już tylko gorzej. Oczywiście nie wszystko zależy od władz samorządowych, a więc byłoby niesprawiedliwością zrzucanie całej winy na „sprawdzonego gospodarza”. Ale trudno też zgodzić się Kazimierzem Górskim, który nie przyjmuje żadnej odpowiedzialności za ten fatalny wynik naszego miasta. O ile jeszcze kilka lat temu mógł mówić, że musi minąć trochę czasu, żeby jego działania przyniosły efekty, to po ośmiu latach rządów takie tłumaczenie nikogo już nie przekonuje. Ugrzęźliśmy na dobre. Takie są niestety fakty, a z faktami się nie dyskutuje.
Niechęć do przyznawania się do jakichkolwiek błędów to cecha charakterystyczna ośmioletnich rządów Kazimierza Górskiego. Oczywiście, wszystkie nowe prywatne inwestycje nasz Prezydent wpisuje na swoje konto. Ale już za niepowodzenia miejskich jednostek odpowiedzialności nie bierze. Czasami taka spychologia przyjmuje postać kuriozalną. Kilka lat temu okazało się, że za ponad miesięczne opóźnienie w połączeniu miejskich szpitali, spowodowane niezłożeniem w terminie stosownych dokumentów, winę ponosi „siła wyższa”. Natomiast ostatnio Kazimierz Górski bronił się rękami i nogami przed ingerowaniem w działania podejmowane w Szpitalu Miejskim, do którego co roku z budżetu miasta przekazujemy kilkanaście milionów złotych na realizowane tam inwestycje. Ponoć całą odpowiedzialność ponosi dyrektor Zbigniew Swoboda. A kto Panie Prezydencie ponosi odpowiedzialność za dyrektora?
Kazimierz Górski jest jednym z najbardziej oczytanych prezydentów w Polsce. Doskonale orientuje się w problemach nie tylko polskiej, ale też europejskiej, a nawet światowej gospodarki. W trakcie dyskusji nad tegorocznym budżetem „zabłysnął” prezentacją tabelki, w której zamieszczone były wyniki finansowe kilku polskich miast. Niekiedy pokazuje ksero artykułów z prasy ekonomicznej albo cytuje najnowsze informacje zaczerpnięte z internetowych portali. Niestety, nasz „sprawdzony gospodarz” ma o wiele mniej do powiedzenia, kiedy poruszane są problemy miasta zarządzanego przez niego od ośmiu lat. Nie pamiętam sytuacji, w której otrzymałbym jasną i precyzyjną odpowiedź na zadane przeze mnie pytanie dotyczące Sosnowca. Zawsze natomiast miałem okazję dowiedzieć się, co w tej kwestii dzieje się w Krakowie, Wrocławiu czy Poznaniu. Ale na tym nie koniec. Najczęściej okazuje się, że nasz Prezydent doskonale wie co trzeba zrobić, tyle że rozwiązanie problemu leży w Katowicach, Warszawie, a niekiedy nawet w Brukseli. Nigdy w Sosnowcu. Najwyraźniej mamy w naszym mieście prawdziwy, i co najgorsze, marnujący się, ekonomiczny talent.
Przysłowie mówi, że nie ma ludzi niezastąpionych. Może to i prawda. Ale prawdą jest też, że bez zastąpienia niektórych osób nie można ruszyć z miejsca. Są w obecnej Radzie Miejskiej osoby, które twierdzą, że mam na punkcie Kazimierza Górskiego obsesję. Cztery lata temu to samo mówili liderzy sosnowieckiej Platformy Obywatelskiej. Po doświadczeniach dwuletniej koalicji zmienili zdanie.
Co jakiś czas wraca pomysł rozciągnięcia ograniczeń w ilości sprawowanych kadencji także na prezydentów miast. Gdyby taki przepis funkcjonował już teraz, droga do kolejnej reelekcji byłaby dla Kazimierza Górskiego zamknięta. Nie jestem zwolennikiem wprowadzenia takich rozwiązań. Administracyjne ograniczanie wyboru jest sprzeczne z demokracją. Mało kto wie, że w USA, gdzie takie zasady w przypadku wyboru Prezydenta istnieją od powstania tego państwa, aż do czasów powojennych były one nie prawem, a respektowaną przez kolejnych prezydentów tradycją. Nie można ludzi traktować jak ograniczonych umysłowo ćwierćinteligentów, których trzeba chronić przed ich własnymi wyborami. I nie w taki sposób Kazimierz Górski powinien opuścić gmach przy al. Zwycięstwa 20.
Zapyta ktoś, czy jestem w stanie zagwarantować, że kandydat Platformy Jarosław Pięta, jedyny rywal obecnego Prezydenta, który jest go w stanie pokonać, będzie świetnym prezydentem? Nie, nie jestem. I nikt tego nie wie, ponieważ trudno jest oceniać kogoś kto jeszcze nie sprawował władzy. Możemy jedynie przypuszczać i domniemywać. Ale w przypadku Kazimierza Górskiego jest inaczej. Przez osiem lat mogliśmy w pełni ocenić jego działania na tym stanowisku. I dlatego najwyższy czas mu podziękować.
Karol Winiarski
Redakcja portalu Sosnowiec Online sosnowiec.info.pl nie
ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczanych przez użytkowników.
Jednocześnie zastrzega sobie prawo do kasowania wypowiedzi zawierających
treści zabronione przez prawo, wulgarne, obraźliwe lub promujące jakiekolwiek
usługi czy produkty, zawierające linki do innych stron internetowych, a także nie związanych z tematem artykułu.