Dzisiaj jest: czwartek, 24 maja 2012 r.   Imieniny: Joanny i Zuzanny
23.01.2011, Mój Sosnowiec

Czesław Uznański - legenda Stali i Zagłębia (cz.2)

Jacek Walczyński / sosnowiec.info.pl
Legendarny „Prezes” – Czesław Uznański, niedawno obchodził 80 urodziny. Sylwetkę tego piłkarza doskonale znają i pamiętają starsi (i „starzy”) zagłębiowscy kibice.

Nie sposób przytoczyć wszystkie sytuacje, w których Czesław Uznański – „Prezes” strzelał bramki i prowadził Stal, a później Zagłębie do zwycięstw. Udział Uznańskiego w sukcesach Stali i Zagłębia jest ogromny, a najlepiej charakteryzują go artykuły i notki prasowe. O Uznańskim prasa sportowa (najczęściej Przegląd Sportowy, Sport, Trybuna RobotniczaWiadomości Zagłębia) pisała:

• Najlepszy drybler drużyny. Mózg i motor ataku. Świetny dyrygent napadu obdarzony wszelkimi cechami nowoczesnego środkowego napastnika.
reklama
Przy większej szybkości jego umiejętności rozwinęłyby się jeszcze bardziej (Przegląd Sportowy, 29 sierpnia 1955 r.).

• Kierownik sosnowieckiego napadu najlepiej rozumiał się z lewym łącznikiem Krężlem i obaj stanowią największe niebezpieczeństwo dla bramkarza każdej drużyny (II liga rok 1954 Stal – Górnik Zabrze 1:0).

• Należy podkreślić mądre zagrania Uznańskiego w ataku, który ustalił wynik meczu oddając daleki z 30 m, silny i celny strzał w górny róg bramki (II liga, rok 1954 Włókniarz (Garbarnia) Kraków – Stal 0:3).

• Najlepszymi zawodnikami na boisku byli: Uznański oraz trio obronne Stali (II liga 1954, Górnik Wałbrzych – Stal 2:2).

• Najlepszy z piątki był Uznański, który w 67 minucie oddał silną bombę na bramkę Kolejarza, jednakże strzał odbił się od poprzeczki. W linii napadu wyróżnił się szczególnie niebezpieczny strzelec Uznański, doskonale rozumiejący się z Krężlem. Dwójka ta wprowadzała często zamieszanie w liniach obronnych Kolejarza (I liga, rok 1955 Kolejarz (Lech) Poznań – Stal 0:0).

• Groźną sytuację pod bramką Stefaniszyna zgotował Uznański, który pięknym strzałem z 20 metrów trafił w słupek, zaś poprawka Krężla osiągnęła ten sam cel. Jedyną bramkę zdobył w 20 min. Uznański, który znajdując się wczoraj w bardzo dobrej formie minął stopera gości Maruszkiewicza i strzelił nieuchronnie (rok 1955, Stal – Gwardia Warszawa 1:0).

• Celny strzał Uznańskiego przyniósł Stali nowe zwycięstwo. Gwardia Warszawa pokonana 1:0 (Sport, 23 kwietnia 1955 r.).

• Że były one groźne, dobitnie przekonał się Wyrobek, który kilkakrotnie, z wielkim trudem bronił strzały Uznańskiego, który popisał się kilku bardzo pomysłowymi zagraniami, wytwarzając duże zamieszanie w linii obronnej Chorzowa (1955 rok, Ruch Chorzów – Stal 0:0).

• Do długiego podania Głowackiego szybko wystartował Uznański, przerzucił piłkę nad Stroniarzem i głową skierował ją do pustej bramki (1955, Stal – Garbarnia Kraków 2:1).

• Najgroźniejszymi graczami Stali wydają się być Uznański i Krężel. Uznański to mózg i motor drużyny, rozgrywa piłki, łączy akcje, a w odpowiednim momencie potrafi celnie strzelić. Krężel stanowi największe niebezpieczeństwo dla bramkarza. Wszędzie go pełno, biega po całym boisku i trudno go upilnować (wypowiedź Czesława Suszczyka, pomocnika Ruchu, dla katowickiego Sportu-u przed meczem ze Stalą w październiku 1955 roku. Po meczu zakończonym remisem 1:1, Przegląd Sportowy napisał, że w ataku Stali szczególnie wyróżnili się Uznański i Krężel).

• Rozmontowanie bytomskiej defensywy było przede wszystkim wynikiem inteligentnej i sprytnej gry Uznańskiego. Kierownik sosnowieckiego napadu doskonale rozumiał, że droga do bramki Skromnego nie wiedzie przez środek pola. Zaniechał więc bezskutecznej metody rozbijania głową muru i każde natarcie rozpoczynał ze skrzydeł. Ściągał na siebie dwóch, a nawet trzech przeciwników i natychmiast oddawał piłkę do wychodzących na pozycję kolegów. W ten sposób padły trzy bramki, a czwartą zdobył sam Uznański (1955, Stal – Polonia Bytom 4:0).

• Bezsprzecznie najlepszym napastnikiem Stali był Uznański. Piłkarz ten znajduje się w wysokiej formie (1956, Garbarnia Kraków – Stal 3:2).

• Niezmordowany kierownik napadu sosnowiczan Uznański z łatwością ogrywał defensorów Górnika stwarzając swoim kolegom dziesiątki dogodnych sytuacji (1956, Stal – Górnik Zabrze 0:1. W tym meczu Uznański nie wykorzystał rzutu karnego, który obronił Machnik, za 2 lata bramkarz Stali).

• Po prostopadłym podaniu Ciszka – Uznański, najlepszy napastnik Stali zdobywa prowadzenie dla swoich barw i pierwszą bramkę na otwarcie Stadionu Ludowego (21 października 1956 r. Stal – Gwardia (Polonia) Bydgoszcz 1:1).

• W meczu towarzyskim z Polonią Warszawa wygranym przez Stal 5:1, Uznański zdobył 3 bramki, co było swoistym ewenementem, zazwyczaj strzelał jedną (19 lutego 1956 r.). Popularny „prezes” grał świetnie na środku boiska zapowiadając swą wielką formę.

• Najgroźniejszym przeciwnikiem, oprócz wiatru był dla Stefaniszyna Uznański. Kierownik sosnowieckiego napadu bezsprzecznie należał do najlepszych piłkarzy na boisku. Potrafił nie tylko powiązać szybkie zagrania swoich partnerów, ale dysponował tak niewyczerpanym zapasem sił, że co chwila uwalniał się sprytnie spod opieki Maruszkiewicza, decydował się na zaskakujące strzały. Kilka z nich bramkarz Gwardii sparował z największym trudem na korner. Uznański egzekwując rzut wolny z 16 m posłał fantastyczną bombę nad murem przeciwników, a odparowaną przez Stefaniszyna piłkę Ciszek skierował do siatki (Stal – Gwardia Warszawa 1:1, rok 1957).

• Atak dobrze zasilany przez pomocników zdobywał się na składne akcje, w których wyróżniała się opolsko-sosnowiecka para Jarek – Uznański. Ten drugi wystąpił znów na prawym łączniku i był obok StrzykalskiegoMashelego najlepszym w polskim zespole (Rumunia B – Polska B 1:1, 19 maja 1957 r.).

• „Prezes” Uznański grał… (tytuł artykułu w Trybunie Robotniczej po meczu Stal – Lechia 2:1).

• Wielbiciele talentu Uznańskiego śpiewali już hymny pochwalne pod jego adresem. W pierwszej fazie meczu Uznański był rzeczywiście niezrównany, zarówno jako technik i żongler, jak i strateg akcji ofensywnych inicjowanych w stylu Cieślika z jego najlepszych czasów. …warto przytoczyć przedmeczową opinię sosnowieckich kibiców: jak „prezes” Uznański jest w formie, jak on gra – to tak gra cały zespół. Przed meczem krążyły pogłoski, że „prezes” nie brał udziału w żadnym weselu, wobec czego Stal powinna wygrać. I rzeczywiście Uznański był znów sobą, chodził pięknie po skrzydłach, dryblował, wyrabiał kolegom pozycje, sam strzelał, wprost dyrygował całą drużyną. Był współtwórcą pierwszej a autorem drugiej bramki, kiedy to niemiłosiernie ograł Korynta, narażając na szwank jego dobre imię (1957, Stal – Lechia Gdańsk 2:1).

• Jedynie indywidualne przeboje Ciszka i Uznańskiego stanowiły pewne niebezpieczeństwo dla Szymkowiaka (1957, Stal – Polonia Bytom 0:0).

• Przy dopingu z trybun, zupełnie jakby to było w Sosnowcu, jedna z akcji zakończyła się bramką strzeloną w 67 min. w ładnym stylu przez Uznańskiego, który poszedł na przebój, ograł defensywę Legii i z okolicy pola karnego strzelił piękną bramkę pod poprzeczkę (artykuł w Przeglądzie Sportowym: Warszawa na pożegnanie oklaskuje piłkarzy Stali – 18.08.1958 r., Legia – Stal 1:1).

• Szymkowiak rozegrał się i bronił bez zarzutu. Najwięcej braw zebrał po obronie dwóch kapitalnych strzałów Uznańskiego (1958, Polonia Bytom – Stal 2:0).

• Uznański mając obok siebie świetnego i wyczuwającego każdą jego intencję Majewskiego, siał spustoszenie w obronie przeciwnika (1958, Stal – Gwardia Warszawa 2:3, katowicki Sport pisał: Degradacji Stali została wcześniej przesądzona, toteż na stadionie zjawiło się zaledwie 5.000 widzów).


Całkiem inaczej prasa (Sport, 27.10.1958) skomentowała występ Uznańskiego w ostatnim meczu ligowym na Stadionie Ludowym: Stal – Cracovia 1:4 – Uznański, który normalnie lubuje się w dryblingach i solowych rajdach, tym razem unikał piłki jak ognia. Na palcach jednej ręki można było policzyć jego wizyty na polu karnym Cracovii. Przeważnie stał bezczynnie na jednej lub drugiej flance, przypatrując się obojętnie wydarzeniom na boisku.
Ten mecz – podobnie jak mecz Gwardii Warszawa z Polonią Bydgoszcz (0:1), określono mianem „niedzieli cudów”, sugerując by zajęła się nimi komisja PZPN. Wygrane Polonii i Cracovii na boiskach przeciwnika uchroniły je od spadku, spychając do II ligi, oprócz Stali – Budowlanych (Odrę) Opole. Najwięcej oskarżeń padło pod adresem Uznańskiego, Konopelskiego, WspaniałegoMasłonia. Honor Stali próbowali ratować Ciszek, Majewski, Bazan, MygaDziurowicz, ale widząc markowanie gry przez swoich kolegów i oni stracili chęć do gry, wskutek czego Cracovia zdobyła cztery bramki i wygrała mecz 1:4. Trener stalowców Ewald Cebula, w przerwie meczu opuścił stadion. Ten sam gest wykona Uznański w niespełna 15 lat później, gdy jako trener, nie będzie mógł patrzeć na kunktatorską porażkę swych podopiecznych w meczu z Ruchem (0:6, 28 sierpnia 19783 r.).

• Klasą dla siebie był Uznański, który w przykładny sposób dyrygował poczynaniami ofensywnymi kolegów, z niezwykła swobodą mijał niejednokrotnie kilku przeciwników i z jego strony groziło bramce przeciwnika największe niebezpieczeństwo (to już II liga, rok 1959 Stal – Unia Tarnów 2:0).

• Autorem wyrównującego gola był Uznański, który przeszedł kilku przeciwników, strzelił ostro w Szołtyska i odbitą przez niego piłkę posłał pod poprzeczkę (1959, mecz towarzyski Stal – Górnik Zabrze 2:2).

• Z wyraźną pomocą pośpieszył sosnowiczanom stoper Pogoni Nowacki. Po wygraniu z pojedynku z Mygą, zamiast wybić piłkę w pole rozpoczął niepotrzebną zabawę na własnym polu karnym, mijał kolejno Ciszka, Majewskiego i przeliczył się ze swoimi siłami, bo trafił na Uznańskiego, który odebrał mu piłkę, podprowadził kilka metrów do przodu i huknął jak z armaty w okienko (1960, Stal – Pogoń Szczecin 2:0).


Rok 1960, ponownie w I lidze – to regres formy Uznańskiego. Strzela co prawda bramki, ale jego zagrania częściej hamują atak Stali niż go napędzają. „Prezes” jest bez formy, przeżywa kryzys. Coraz częściej na czoło wysuwają się tacy napastnicy jak Ciszek, Myga czy Majewski, który po Uznańskim staje się dyrygentem większości akcji. Podobnie jest w 1961 roku.

• Uznański nie jest w formie z czasów swej reprezentacyjnej świetności (komentarz po meczu Górnik Zabrze – Stal 4:1 – 20.03.1961).


W meczu z Polonią Bydgoszcz (1961 rok) Uznański po raz pierwszy w Stali zagrał na prawym łączniki (z nr 8). Rolę zawodnika „na przebój” objął Ryszard Krawiarz z nr 9. W tym meczu Stal wygrała 6:1. Doskonałe zagrania Uznańskiego do Mygi, Gaika i Bazana dały tym piłkarzom po 2 celne trafienia.

• Już do końca meczu łodzianie obawiali się zaryzykować szybką akcję, aby nie zdenerwować przeciwnika, który odwzajemniał im to dżentelmeństwo. Pamiętał o ciężkiej sytuacji łódzkich przyjaciół „prezes” Uznański i z góry można było przewidzieć, że nie wyrządzi im żadnej krzywdy (złośliwy komentarz SPORT-u po meczu Stal – ŁKS 2:2 – rok 1961).


Mimo słabszej formy, w sezonie 1961 zakończonym przez Stal na VII miejscu, Uznański zdobył 7 bramek (tyle samo Gaik). Lepszym o 1 bramkę był tylko Myga.

Rok 1962 – Stal przekształca się w GKS Zagłębie Sosnowiec i przechodzi pod opiekę Dąbrowskiego Zjednoczenia Przemysłu Węglowego w Sosnowcu, którego naczelny dyrektor Franciszek Wszołek zostaje pierwszym prezesem Zagłębia. Trenerem drużyny jest zasłużony ongiś piłkarz AKS-u Chorzów i Budowlanych (czyli Odry) Opole, były reprezentant Polski – Teodor Wieczorek. Zagłębie rozgrywa pierwsze sparringi, przegrywając w Krakowie z Wisłą 0:5, wygrywa z lokalnym Górnikiem Wojkowice Komorne 8:1 i przechodzi do następnej rundy Pucharu Polski , pokonując 2:0 w Chorzowie III - ligowe Wyzwolenie, trenowane przez Gerarda Cieślika. Niedawny rywal Uznańskiego zakończył już karierę piłkarską, podczas gdy nasz zawodnik wyprowadził sosnowiecką jedenastkę na pierwszy mecz już jako GKS Zagłębie w Warszawie do pojedynku z Legią. Mecz transmitowała telewizja i sosnowieccy widzowie przy telewizorach obejrzeli całkiem odmienioną drużynę. Mimo przegranej, Zagłębie zyskało lepsze recenzje niż Legia. W porównaniu Brychczy – Uznański, więcej laurów przypadło Uznańskiemu, którego prasa scharakteryzowała jako zawodnika myślącego i technicznie na wysokim poziomie.
Inauguracja w Sosnowcu wypadła już całkiem okazale. Mimo zimowej aury, murawa Stadionu Ludowego była dobrze przygotowana, mecz oglądał tow. Gierek, była orkiestra górnicza i 10.000 widzów. Zagłębie pokonało Cracovię 3:0, a Uznański udowodnił, że mimo 32 lat jest nadal solidnym liderem i dyrygentem drużyny, grającym na prawym łączniku (z nr 8). Po dwuletnim okresie wyraźnego spadku formy, Uznański znów nadawał ton grze sosnowieckiej drużyny:

• Zasługą Uznańskiego było opanowanie środka boiska i konstruowanie niemal wszystkich kombinacji zaczepnych (1962, Zagłębie – Gwardia Warszawa 5:1).

• Najlepszym napastnikiem Zagłębia był „prezes” Uznański (1962, Zagłębie – Ruch Chorzów 3:1 – pierwsze historyczne zwycięstwo!).

• „Druga młodość „prezesa” Uznańskiego (tytuł artykułu w Sporcie po meczu Zagłębie – Legia 1:0, bramka strzelona przez Uznańskiego w 34 min. meczu – 1962 rok).

• Spośród napastników wielką partię rozegrał wczoraj Czesław Uznański. Ten zasłużony piłkarz był duszą i mózgiem piątki ofensywnej. Jakkolwiek grał na łączniku, spełniał funkcję faktycznego kierownika ataku Zagłębia. Cofał się głęboko, holował piłkę w kierunku pola karnego przeciwnika, reżyserował wszystkie akcje zaczepne i wyrabiał partnerom pozycje strzałowe. Sam też nie obawiał się zatrudniać Fołtyna strzałami z dalszej odległości. Jedna z jego bomb przesądziła o losach spotkania na korzyść jedenastki Sosnowca. Znajdując się w odległości około 20 metrów od bramki Fołtyna, 32 - letni Uznański strzelił z precyzją snajpera i piłka wylądowała w samym okienku bramki. Fołtyn wykonał rozpaczliwą robinsonadę, ale nie był w stanie zagrodzić piłce drogę do siatki. Jeśli dodać do tego, że w 80 minucie bomba Uznańskiego wylądowała na poprzeczce, to stanie się jasne, że zwycięstwo jedną bramką stanowi znikomy wykładnik przewagi gospodarzy, którzy spokojnie mogli wygrać 4:0 lub 5:1, co byłoby wierniejszym odzwierciedleniem tego co działo się na boisku (1962, Zagłębie – Legia Warszawa 1:0, pierwsze w dziejach zwycięstwo z drużyną Legii).

• W Zagłębiu zabrakło przede wszystkim właściwego kierownika ataku. Do tej pory rolę tę spełniał z pozycji łącznika doświadczony, inteligentny i pracowity Uznański. Wczoraj popularny „prezes” miał nieco słabszy dzień i to wystarczyło, by wartość piątki zaczepnej Zagłębia spadła o co najmniej 50%. Nikt nie umiał zastąpić Uznańskiego (1962, Zagłębie – ŁKS Łódź 0:2).

• Nieocenieni w „robieniu” gry byli Uznański i pomocnik Komoder. Uznański przyjął na siebie rolę dyrygenta i stratega drużyny, wypełniając ją przez cały mecz bardzo dobrze (1962, Ruch Chorzów – Zagłębie 0:1).

• Znów koncert pod batutą Uznańskiego (tytuł artykułu w Sporcie po meczu pucharowym Zagłębie – Cracovia 4:0, 16 lipca 1962). Atak sosnowiczan pod batuta niezmordowanego Uznańskiego stanowił najsilniejszą formację zwycięzców. „Prezes” wprawdzie sam nie był autorem ani jednej bramki, ale miał swój udział w co najmniej trzech. Nie pomogła nawet specjalna opieka krakowian nad sosnowieckim dyrygentem ataku, którego szybkie, zmieniające pozycje i nieszablonowe zagrania rozbiły Cracovię. Pod kierownictwem Uznańskiego Zagłębie zmierza prosto do celu, czyli do zdobycia Pucharu Polski.

• „Prezes” Uznański był niezrównanym strategiem, najczęściej w drugiej linii (finał Pucharu Polski 1962, Zagłębie – Górnik Zabrze 2:1).

• Upłynęło 15 min. i dla wszystkich stało się jasne, że „prezes” Uznański musi wyjść w drugiej połowie na boisko. Bez niego atak Zagłębia nie przedstawiał nawet połowy swej normalnej siły. Po przerwie Uznański przywdział koszulkę z nr 13 i na efekty nie trzeba było długo czekać. Coraz lepiej funkcjonujący pod kierownictwem Uznańskiego atak gości uzyskiwał z minuty na minutę wyraźniejszą przewagę, a najlepszy do tej pory zawodnik na boisku Majewski znalazł w „prezesie” świetne uzupełnienie i razem organizowali każdą akcję (1962, Ruch – Zagłębie 1:1).

• Największe brawa bramkarz Lechii otrzymał za obronę strzału Uznańskiego z woleja. Strzał był wspaniały, obrona jeszcze lepsza (1962, Zagłębie – Lechia Gdańsk 3:0).

• Polacy za szereg udanych zagrań, ambicję i poświęcenie nagradzani byli oklaskami. Najwięcej zebrał ich Uznański – niewątpliwie najlepszy nasz zawodnik. Naharował się on bowiem za swoich kolegów, którzy nie wiadomo dlaczego się oszczędzali (Puchar Zdobywców Pucharów 1962, Ujpest Dozsa Budapeszt – Zagłębie 5:0).

• Najwyższe uznanie mamy dla Uznańskiego za dwie bardzo przytomne bramki. Dał nimi jeszcze raz, mimo 33 lat, dowód swej dużej przydatności w drużynie (1963, Zagłębie – Polonia 3:1).


21 kwietnia 1963 roku, a później 10 listopada, na Stadionie Ludowym po raz szesnasty i siedemnasty spotkały się w zmaganiach ligowych Zagłębie i Ruch Chorzów. W kwietniu wygrało Zagłębie 3:1, w listopadzie był remis 2:2. Pierwszy mecz tych drużyn rozegrany 8 maja 1955 roku zakończył się remisem 0:0. We wszystkich siedemnastu spotkaniach wystąpił tylko jeden zawodnik: Czesław Uznański.

• Trudno powiedzieć, co przeżyłem obserwując mecz w roli rezerwowego. Gdybyśmy zawsze potrafili grać tak mądrze i ambitnie… (Czesław Uznański po drugim zwycięskim finale o Puchar Polski, 01 maja 1963, Zagłębie – Ruch 2:0 na Stadionie Śląskim – 80.000 widzów).

• „Powrót „prezesa” uskrzydlił sosnowiczan” (tytuł artykułu w Sporcie po meczu Zagłębie – Polonia Bytom 3:0).

• Przyjemną niespodziankę sprawił wszystkim „prezes” Uznański, który znów – jak za najlepszych swych czasów – był dyrygentem ataku i dobrze wytrzymał cały mecz kondycyjnie (1963, Zagłębie – Polonia 3:0).

• Mimo zaawansowanego wieku (34 lata), kolejny życiowy mecz rozegrał Uznański na inaugurację wiosennych rozgrywek 15 marca 1964 roku z Unią Racibórz, wygranego przez Zagłębie na Stadionie przy alei Mireckiego 6:3. Uznański był autorem 3 bramek.



• W 1964 roku Uznański zdobywa z Zagłębiem II tytuł wicemistrzowski (a swój trzeci).

• W lipcu 1964 roku Zagłębie wyrusza na podbój Ameryki. Zdobędzie tam tytuł mistrza Interligi Amerykańskiej. W ekipie jest Czesław Uznański, który i tam strzeli swoją bramkę w rewanżowym meczu z Crveną Zvezdą Belgrad. W tym turnieju Uznański wystąpi również w nietypowej dla siebie roli. W rewanżowym meczu z AEK Ateny w II połowie zastąpi kontuzjowanego Machnika w bramce. I nie puści gola.


Uznański ma także za sobą jeszcze jedną inauguracyjną bramkę, o której mało kto pamięta. Strzelił ją w meczu o Puchar Polski rozegranym 17 marca 1957 roku pomiędzy Polonią Warszawa i Stalą (0:1). Była to pierwsza bramka zdobyta podczas pierwszego występu telewizyjnego Stali Sosnowiec transmitowanego przez telewizję.

• To był prawdziwy maraton, jakich niewiele mi się zdarzyło w mojej karierze piłkarskiej (wspominał Uznański po meczu ćwierćfinałowym o Puchar Polski z Polonią Bytom w 1963 roku). W pierwszym meczu udała mi się chytra sztuczka, choć bardzo prosta. Natychmiast po pierwszym gwizdku dogrywki, ruszyłem ostro do przodu. Poloniści nie byli jeszcze rozgrzani. Wymieniłem piłkę z Piecykiem. Szukając dogodnego miejsca na celny strzał znalazłem się między dwoma obrońcami i pokonałem Szymkowiaka.

W drugim meczu Myga dokładnie skopiował wyczyn Uznańskiego zdobywając bramkę w 1 min., ale w 37 wyrównał Pogrzeba. W 1 min. dogrywki, tym razem Piecyk skopiował wyczyn Uznańskiego z pierwszego meczu i pokonał Szymkowiaka).

W 1965 roku Czesław Uznański zakończył czynną karierę zawodniczą. Żegnając go, prezes Franciszek Wszołek przypomniał, kim był „Prezes” dla Stali i Zagłębia. Jak często od jego formy uzależnione było zwycięstwo Stali. Wspomniał jego zasługi i strzelone bramki. Uznański zajął się teraz szkoleniem młodzieży od trampkarzy poprzez juniorów do pierwszej drużyny. On poznał się na talencie Andrzeja Jarosika, u jego boku rozgrywali swe mecze Jerzy Pielok, Jan KrukZbigniew Wąs. Przy nim szlifowali swe talenty i zdobywali bramki z jego zagrań Józef Gałeczka, Andrzej Gaik, Ryszard Krawiarz, Ginter Piecyk. Występował w drużynie „oldboyów” Zagłębia, m. in. w 1970 roku w zwycięskim meczu (2:1) przeciwko „oldboyom” AKSu Chorzów, w którym wystąpili m. in. Teodor Wieczorek i Antoni Janik. W 1973 roku po odejściu Antoniego Brzeżańczyka prowadził przez krótki czas, wraz z Janem Liberdą, pierwszą drużynę Zagłębia.
Uznański wystąpił w 190 pierwszoligowych meczach Stali i Zagłębia. Jeśli do tego dodać II ligę w latach 1040 – 50 oraz w 1959, to liczba ta powiększyłaby się do ponad 250. A to już stawia go blisko już w bliskiej czołówce (Bazan 303, Mazur 282, Rudy 275, Jarosik 265). Strzelił 42 bramki w I lidze (z piłkarzy jemu współczesnych lepszy był tylko Piecyk 61 i Gałeczka 98 oraz jego odkrycie i uczeń Andrzej Jarosik 113). Wśród piłkarzy Stali i Zagłębia swego pokolenia jest niekwestionowanym liderem.

Postać Czesława Uznańskiego była zawsze doskonale rozpoznawalna na ulicach Sosnowca. Po raz pierwszy poza boiskiem spotykałem go, gdy na motocyklu jawa przyjeżdżał wraz z żoną do kamienicy w której mieszkałem, gdzie odwiedzali ciotkę pani Zofii. Gdy piłkarze wracali po meczu do domu, wraz z grupką chłopaków odprowadzaliśmy go niemal pod sam dom, przysłuchując się pomeczowym komentarzom i spostrzeżeniom. Po zwycięskim meczu z Górnikiem Zabrze w 1962 roku zdobyłem jego autograf.

Dziś 80-letni Czesław Uznański – niezapomniany „Prezes” rzadko wychodzi z domu, nie pokazuje się na okolicznościowych spotkaniach. Nie był na akademii z okazji 100 - lecia Zagłębia, nie bywa na meczach. Był natomiast na pogrzebie przyjaciela z boiska Witolda „Gigi” Majewskiego. Wtedy to miałem zaszczyt uścisnąć mu dłoń i wyrazić swoje uznanie za to wszystko czego dokonał, za te wszystkie wzruszenia, jakich dzięki niemu doznałem jako kibic Stali i Zagłębia, i powiedzieć mu, że zawsze był moim piłkarskim idolem. Dziękował, był bardzo wzruszony. Regularnie natomiast można spotkać Uznańskiego w Dzień Wszystkich Świętych, gdy w towarzystwie wnuczki oraz córki lub syna odwiedza grób swojej żony.
W wywiadzie dla Gazety Wyborczej w 2006 roku powiedział: Chciałbym jeszcze kiedyś zobaczyć mój zespół w ekstraklasie. Na stadionach się nie pojawiam, ale nadal interesuję się piłką. Nasłuchuję, jak radzi sobie Zagłębie.
KOMENTARZE
Redakcja portalu Sosnowiec Online sosnowiec.info.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczanych przez użytkowników. Jednocześnie zastrzega sobie prawo do kasowania wypowiedzi zawierających treści zabronione przez prawo, wulgarne, obraźliwe lub promujące jakiekolwiek usługi czy produkty, zawierające linki do innych stron internetowych, a także nie związanych z tematem artykułu.

reklama
titleSpotkanie autorskie z Jackiem Cyganem

W czwartek 24 maja o godz. 18:00 Miejska Biblioteka Publiczna zaprasza do auli Biblioteki Głównej przy ul. Kościelnej 11 w Sosnowcu na spotkanie autorskie w ramach Salonu Literackiego VIII Sosnowieckich Dni Literatury.

reklama