Rozmowa z kandydatem na prezydenta Sosnowca – posłem na Sejm RP, Jarosławem Piętą.
Janusz Lewanda: Czy sosnowiecka Platforma jest przygotowana do wyborów i do przejęcia władzy w Sosnowcu?
Jarosław Pięta: Tak, jesteśmy przygotowani do tego merytorycznie, personalnie i organizacyjnie. Mamy już zamknięte listy kandydatów do Rady Miejskiej i do Sejmiku Województwa oraz mamy kandydata na Prezydenta Miasta. Dla nas wybory mogłyby odbyć się już dziś.
Kiedy mieszkańcy Sosnowca poznają wasz program wyborczy?
W połowie tego miesiąca. Jest to program ratowania miasta przed bankructwem, którego
jednym z głównych elementów jest propozycja współpracy na rzecz Sosnowca z wszystkimi siłami polityczno - społecznymi włącznie z SLD, ale z wyjątkiem Kazimierza Górskiego.
Proszę zatem o jasną deklarację, że jeśli wygra Pan wybory prezydenckie, zaproponuje Pan udział w koalicji wszystkim siłom polityczno - społecznym reprezentowanym w Radzie Miejskiej, nawet gdyby PO zdobyła większość mandatów w Radzie.
Tak, zaproponuję.
Rozumiem, że ekwiwalentem za udział w koalicji będą stanowiska w kierownictwie Urzędu Miejskiego.
To jest oczywiste.
Ale to może oznaczać tylko jedno stanowisko wiceprezydenta dla PO oraz że drużyna prezydencka nie będzie złożona z fachowców, a z działaczy politycznych. Czy ta koncepcja ma poparcie członków sosnowieckiej Platformy, którzy zapewne mają ambicje sięgające stanowisk zastępców prezydenta ?
Jako prezydent będę odpowiadał za miasto i ja będę decydował. Oczywiście, że zaakceptuję na stanowiska wiceprezydentów tylko osoby kompetentne.
Może paść zarzut, że w ten sposób chce Pan uniknąć odpowiedzialności za miasto i rozłożyć ją na wszystkich.
Taki zarzut jest możliwy, ale prawda jest inna. Miasto jest w tak trudnej sytuacji, że tylko szerokie porozumienie i współdziałanie wszystkich sił polityczno – społecznych może to zmienić. Już dziś bardzo dobrze układa nam się współpraca z klubami PIRS i PiS i chcielibyśmy ją kontynuować.
Proponuje Pan szeroką koalicję, mając złe doświadczenie wyniesione z koalicji PO z SLD w ostatniej kadencji samorządu sosnowieckiego. Nie obawia się Pan powtórki z historii?
Niebezpieczeństwo nietrwałości porozumienia zawsze istnieje. Tworząc koalicje z SLD chcieliśmy pracować dla dobra miasta. To była trudna decyzja. Również trudną decyzją było wyjście z koalicji. Do takiego kroku zmusiło nas jednak postępowanie prezydenta Górskiego. Przekonaliśmy się, że jest to człowiek niedotrzymujący słowa, nieodpowiedzialny, dążący do władzy za wszelką cenę w imię interesów prywatnych i partyjnych.
Czy szeroka koalicja od lewa do prawa nie utrudni demontażu układu sosnowieckiego?
Nie, w tym wypadku nie będzie żadnej taryfy ulgowej. Wszystkie sytuacje patologiczne zostaną z życia miasta wyeliminowane.
Twierdzi Pan publicznie, że zwycięży w pierwszej turze. Ja uważam, że rozstrzygniecie zapadnie w drugiej rundzie.
Wynik wyborczy Bronisława Komorowskiego w Sosnowcu dodał nam skrzydeł. Jeśli jednak doszłoby do drugiej tury, to liczę na szerokie poparcie zwolenników PiS, PIRS , a nawet ludzi związanych z SLD, od których dziś otrzymuję deklaracje poparcia. Dla tych osób najważniejsze jest miasto, a nie poglądy polityczne i w mojej osobie widzą gwaranta koniecznych zmian.
Akcja „Sprawdzony gospodarz” odbiła się szerokim echem. Czy aby nie nazbyt negatywnie pokazano w niej Sosnowiec?
Najważniejszą kwestią jest dotarcie do sosnowiczan z prawdziwą informacją. Reakcja mieszkańców (korespondencja, zdjęcia) na tę akcję świadczy o tym, że wielu z nich się obudziło i zobaczyło skutki działania tzw. sprawdzonego gospodarza, który tylko obiecuje, świetnie posługuje się kłamstwem i nie ma wizji na przyszłość. Chcemy tą akcją zaktywizować ludzi, zachęcić ich do udziału w wyborach i przekonać, że od nich samych zależy los miasta.
Druga kadencja prezydenta Górskiego w porównaniu do pierwszej jest zdecydowanie gorsza. Jaka jest według Pana tego przyczyna?
Nie najgorsza pierwsza kadencja prezydenta Górskiego to pokłosie roztropnego zarządzania miastem przez jego poprzednika. Natomiast druga kadencja, już nieoparta na dorobku Michała Czarskiego, jest najbardziej tragicznym okresem w historii Sosnowca po 1989 roku.
Mimo problemów związanych z zarządzaniem miastem prezydent Górski nie obsadził dwóch stanowisk zastępców prezydenta. Jak Pan uważa, dlaczego?
Zaplecze prezydenta Górskiego jest tak ubogie, że brakuje kompetentnych osób na te stanowiska, a ponadto odpowiedzialne osoby, znając „zalety” charakteru prezydenta, nie chcą z nim współpracować.
Czy nie będzie Panu żal pożegnać się z fotelem w Sejmie, jeśli wygra Pan wybory prezydenckie?
Nie, sytuacja Sosnowca tego wymaga. Nie można dopuścić do reelekcji obecnego prezydenta, który doprowadził miasto do katastrofalnej sytuacji. Poza tym. nie ukrywam - lubię podejmować trudne wyzwania.
Rozmawiał: Janusz Lewanda
Redakcja portalu Sosnowiec Online sosnowiec.info.pl nie
ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczanych przez użytkowników.
Jednocześnie zastrzega sobie prawo do kasowania wypowiedzi zawierających
treści zabronione przez prawo, wulgarne, obraźliwe lub promujące jakiekolwiek
usługi czy produkty, zawierające linki do innych stron internetowych, a także nie związanych z tematem artykułu.
aleś bystry ,umiemy czytać,może posprzątasz plakaty wyborcze co?.
Sąd Rejonowy w Gliwicach aresztował wiceszefa śląskiego SLD, a w przeszłości wiceprezydenta Zabrza, Jerzego W. Gliwicka prokuratura zarzuca politykowi korupcję, płatną protekcję i zatajenie prawdy w oświadczeniach majątkowych.
wiadomosci.wp.pl/
Kto następny ??? :))
"Lubię podejmować trudne wyzwania" /Pięta/.
A porządek,który pan obiecywal przed wyborami też pan lubi?
W takim razie proponuję /i zachecam/ do latwego wyzwania w ramach akcji IDĄ ŚWIĘTA.
- POSPRZATAĆ TE ROZWIESZONE wszędzie TABLICE Z WASZYMI WIZERUNKAMI /PO/.
Jak dlugo mamy czekać?
Prostych rzeczy nie umiecie zrobić /lub wyegzekwować/ a mieliście chęć na rządzenie miastem.
Panie Pięta ma Pan niepowtarzalną okazję zapoznać się z młodym kandydatem do Rady miasta Jaworzna (o ile się nie znacie jeszcze) i razem prowadzić konferencje prasowe - Pan będzie wołał "zamknij się synek" a kolega z Jaworzna "ja pier**** nie wiem".
193.106.84.* | 09:24, 19.10.2010
Na samorządowych listach wyborczych roi się od żon, mężów, braci, sióstr i dzieci znanych polityków.
Gdyby Donald Tusk miał dziś reagować na związki rodzinne w polityce tak, jak zareagował pięć lat temu, piętnując Zytę Gilowską za to, że w swoim lubelskim biurze poselskim zatrudniła synową, PO miałaby kłopot.
Gdańsk. Do rady miejskiej startują: mąż posłanki PO Agnieszki Pomaskiej Maciej Krupa oraz brat posła PiS Andrzeja Jaworskiego Paweł Jaworski.
Kraków. O mandat radnego po raz kolejny ubiegać się będzie Jerzy Fedorowicz, syn posła PO Jerzego Fedorowicza. Platforma wystawia też Grzegorza Lipca, męża posłanki Katarzyny Matusik-Lipiec.
Wrocław. Tradycyjnie – tym razem do sejmiku województwa – startuje Barbara Zdrojewska, żona Bogdana Zdrojewskiego, ministra kultury
Szczecin. Do rady miejskiej startują Marcin Napieralski i Paweł Juras – brat i szwagier szefa SLD Grzegorza Napieralskiego. Na liście PO pojawiła się z kolei Irmina Kryśkowiak-Nitras, żona Sławomira Nitrasa. W piątek wycofała się, pisząc, że "kandydowała z list PO jako osoba prywatne, a nie żona europosła
Na Śląsku lider tamtejszej PO Tomasz Tomczykiewicz zakazał członkom partii i ich rodzinom startować z jednej listy (np. do rady czy sejmiku). Bo kandydować mogą, ale osobno.
Pozostałe komentarze czytaj na forum.