Sosnowieccy radni zamierzają uchwalić kodeks etyczny radnych, zbiór wartości i zasad, którymi powinni się kierować w pełnieniu służby publicznej.
Inicjatorem przedsięwzięcia jest przewodniczący Rady Miejskiej w Sosnowcu,
Arkadiusz Chęciński. - Uważam, że przyjęcie kodeksu wpłynie korzystnie na działalność Rady. Opracujemy go na podstawie funkcjonujących już w kraju kodeksów; być może wprowadzimy jakieś nowe elementy, wszystko zależy od inwencji radnych – mówi przewodniczący RM.
Chęciński dodaje, że przewodniczący wszystkich klubów radnych pozytywnie odnieśli się do tej propozycji. Jako przykład uzasadniający potrzebę przyjęcia kodeksu etyki radnego, przewodniczący RM przytacza przypadki głosowania radnych w sprawach, które dotyczyły ich interesu osobistego.
- Kodeks na takie postępowanie nie pozwoli – twierdzi Chęciński.
Tomasz Bańbuła, przewodniczący klubu radnych SLD przypomina, że w kadencji 2002 – 2006 radni już się przymierzali do przyjęcia kodeksu etycznego, ale zabrakło im konsekwencji i inicjatywa się rozmyła.
Informacja o zamiarze uchwalenia kodeksu etyki radnego wzbudziła w
Krzysztofie Haładusie, byłym radnym Sosnowca, ambiwalentne odczucia. - Z jednej strony wprowadzenie takiego kodeksu uważam za dość przydatną inicjatywę, o ile treść dokumentu będzie zawierała zobowiązania do przestrzegania, uznawanych za cnoty, norm postępowania, które jednocześnie nie są skodyfikowane w innych przepisach prawa. Z drugiej strony zauważam, że jest to kolejna, po asystentach radnych, inicjatywa radnych obecnej kadencji, dotycząca ich samych. Po kampanii wyborczej, w której słusznie wskazywano na niedostatki i błędy prezydenta oraz konieczność istotnych zmian, oczekiwałbym od radnych większej aktywności w inicjowaniu potrzebnych reform - powiedział dla sosnowiec.info.pl Haładus.
Opracowaniem kodeksu etycznego zajmie się Komisja Samorządności i Organizacyjna Rady Miejskiej. Przewodniczący komisji
Jan Bosak zdradził nam, że sam zaproponuje zapis dotyczący nieużywania telefonów komórkowych podczas sesji Rady Miejskiej i posiedzeń komisji. Kodeks zostanie uchwalony prawdopodobnie na majowej sesji Rady Miejskiej.
Za złamanie zasad kodeksu etycznego radnemu nie grożą żadne konsekwencje, co najwyżej mogą go rozliczyć wyborcy, raz na cztery lata.
Prof. Michał Kulesza, specjalista prawa administracyjnego, nie wyklucza jednak stosowania innych sankcji. Na łamach „Rzeczpospolitej” sugeruje: – W niektórych gminach działają komisje etyczne i na podstawie tych kodeksów mogą np. udzielać radnym nagany.
Redakcja portalu Sosnowiec Online sosnowiec.info.pl nie
ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczanych przez użytkowników.
Jednocześnie zastrzega sobie prawo do kasowania wypowiedzi zawierających
treści zabronione przez prawo, wulgarne, obraźliwe lub promujące jakiekolwiek
usługi czy produkty, zawierające linki do innych stron internetowych, a także nie związanych z tematem artykułu.
10 lat temu w roku 2001 jako radna wystąpiłam z inicjatywą powołania Komisję Etyki i uchwalenia Kodeksu Etyki Radnego Sosnowca. Pismo w tej sprawie skierowałam do ówczesnego Przewodniczącego Rady Miejskiej Tomasza Bańbuły.Tylko Klub Radnych Unii Wolności poparł ten pomysł. Inne Kluby (szczególnie SLD) były temu przeciwne. W kolejnej kadencji w latach 2002-2006 na sesjach RM, Komisji Statutowej i Kolegium Rady zgłaszałam propozycję uchwalenia Kodeksu Etyki. Na Kolegium RM ustalono aby Kluby Radnych przedstawiły opinie. Tylko Klub Platformy, Sprawiedliwości i Wolności poparł moją inicjatywę a inne Kluby nie wyraziły opinii. Zaproponowałam tekst kodeksu (roboczy - do dyskusji) i informacje o przyjęciu Kodeksu w różnych miastach w Polsce. Zaproponowano aby powołać komisję która "dopracuje" tekst ale niestety oprócz mnie czyli wnioskodawczyni pozostałe osoby nie znalazły czasu a kluby SLD i SDPL nie wyraziły stanowiska. Przewodniczącemu RM Bogusławowi Kabale (SLD)temat też był obojętny.Miałam nadzieję że w ramach akcji Przejrzysta Polska uda się sfinalizować pomysł, ale niestety nawet książeczki "Przeciw Korupcji" które dałam wszystkim Radnym nie pomogły. Mam wszystkie pisma i dokumenty które mogę udostępnić. Radny Tomasz Bańbuła chyba już wie dlaczego "zabrakło im konsekwencji i inicjatywa się rozmyła". Mam nadzieję ze tym razem inicjatywa "nie rozmyje się". Jednym z argumentów które wtedy słyszałam była opinia "wszyscy są uczciwi i taki Kodeks nie jest potrzebny".Czyżby coś się zmieniło? Pozdrawiam Anna Sporyszkiewicz (radna w latach 1994-2006)
Należy ująć następujące punkty - kolejność wedle uznania radnych i nie ma znaczenia:
1. Służba Radnego jest zaszczytem, a nie źródłem korzyści.
2. Radny służy mieszkańcom swojej gminy, a nie partii.
3. Radny nie kłamie i nie wystawia fałszywego świadectwa innym ludziom.
4. Radny nie boi się głosić prawdy.
5. Radnemu który skłamał, wystawił fałszywe świadectwo innej osobie, czerpał nieuprawnione korzyści ze swojej służby odmawia się honoru, dopóki nie wyzna swoich win, przeprosi i nie naprawi krzywdy jakie wyrządził.
6. Radny który dopuścił się czynu niegodnego zrzeka się całości lub części swojej diety na cele dobroczynne wskazane przez Radę, w wysokości określonej przez Radę, dopóki Rada nie przywróci mu honoru.
7. Radny nie ociąga się i wykonuje swoje obowiązki i dotrzymuje swoich obietnic i przyrzeczeń, odpowiada na zapytania i prośby mieszkańców najszybciej jak tylko się da.
8...
- Radny nie uczestniczy czynnie w pracach komisji jeżeli jego stan wiedzy, jeżeli jego stan wiedzy nie pozwala mu na to.
- Jeżeli radny nie posiada wiedzy w zakresie pracy komisji, to zasięga rady u osób które taką wiedzę mają, a nie sprawują urzędów.
- Honorowym obowiązkiem radnego jest przeczytać jedną książkę w miesiącu, brać udział w życiu kulturalnym gminy i popiera rozwój miejscowej kultury.
- Radny ma obowiązek raz w miesiącu brać udział w akcjach dobroczynnych ma rzecz swojej gminy, mieszkańców lub cele ogólnospołeczne.
PODDAJĘ KILKA PROPOZYCJI DO DYSKUSJI. MOŻE ZOSTANĄ ONE UJĘTE W KODEKSIE RADNEGO.
Dobra inicjatywa. Może mieć pozytywne skutki, a na pewno nie zaszkodzi.
Z kodeksem etycznym urzędników to jest tak, że oni mają przełożonych i etykę zwykle mają gdzieś. W przypadku radnych może to mieć inne znaczenie - bo radni będą się do niego często odwoływać, recenzując się wzajemnie.
To też może być miara oceny pracy i zachowania radnych, częściej używana niż w przypadku urzędników.
Pożyjemy, zobaczymy? Wg. mnie to kolejny nikomu niepotrzebny dokument!
Pozostałe komentarze czytaj na forum.