21.05.2008, Moje Zagłębie
Boże Ciało w Zagłębiu
Boże Ciało jest świętem kościelnym, podczas którego najważniejszą ceremonią dnia jest uroczysta procesja wiernych do czterech, specjalnie na ten dzień wzniesionych ołtarzy. Każda parafia ma swoją trasę procesji często usankcjonowaną wieloletnią tradycją. Liczbie ołtarzy niektórzy przypisują sens symboliczny twierdząc, iż oznaczają one czterech ewangelistów, bądź jak mówią inni cztery pory roku.
Drogę, którą idzie ksiądz wraz z parafianami, wierni ozdabiają zielonymi gałązkami brzozowymi, chorągiewkami i kwiatami. Zwyczajowo w oknach domów leżących na trasie przejścia ustawia się obrazy święte, plakaty z wizerunkiem papieża bądź figurki Matki Boskiej, całość przyozdabiając wstążkami i kwiatami.
Przygotowanie ołtarzy zajmują się parafianie mieszkający w sąsiedztwie budowanego ołtarza lub specjalnie wyznaczeni przez księdza. Do pomocy przy budowie i aranżacji ołtarzy angażowani są czasem rodzice dzieci, które po raz pierwszy przyjęły Komunię Świętą. Do zadań mężczyzn zazwyczaj należy wzniesienie konstrukcji ołtarza, natomiast kobiety zajmują się jego dekoracją. Używa się do tego celu obrazów o symbolice religijnej, dywanów, obrusów, tkanin, świec, zielonych gałązek brzozowych oraz dużej ilości kwiatów.
Procesja wyrusza z kościoła po jednej z dopołudniowych mszy. Na czele procesji niesiony jest krzyż, potem feretrony, sztandary i poduszki z emblematami religijnymi. Ksiądz niesie monstrancję idąc pod baldachimem podtrzymywanym przez czterech mężczyzn. Przed kapłanem idą dzieci pierwszokomunijne, dziewczynki sypią z wiklinowych koszyczków płatki kwiatów. W czasach, kiedy w Zagłębiu Dąbrowskim było więcej czynnych zakładów pracy, kopalń i hut w procesji zazwyczaj brała udział orkiestra oraz górnicy i hutnicy w galowych mundurach. Dziś ma to miejsce w nielicznych parafiach zagłębiowskich.
Wierni, po zakończeniu obrzędów o charakterze religijnym zabierali z ołtarzy zielone gałązki i kwiaty, a po przyjściu do domu umieszczali je za świętymi obrazami i przechowywali do następnego roku. Wierzono bowiem, że zasuszone ziele z ołtarza zapewni domowi i jego mieszkańcom szczęście, dostatek i ochroni gospodarstwo od piorunów. Obecnie nadal zwyczaj ten jest praktykowany przez część mieszkańców Zagłębia, lecz większość z nich, nie potrafi wytłumaczyć dlaczego zabiera z ołtarza brzozowe gałązki i zanosi je do domu.
Pod koniec XIX wieku na oktawę Bożego Ciała kobiety i panny wiły wianki z polnych kwiatów (fiołki, chabry), ziół takich jak: macierzanka, rozchodnik, ruta, bylica, kopytnik, rosiczka, koniczyna, dziewanna, lubczyk oraz innych roślin (gałązki leszczyny, paproć. Wianuszki te składano na ołtarzu w kościele, gdzie podczas nabożeństwa – święcono. Do dzisiaj w niektórych parafiach można jeszcze spotkać wiernych przynoszących do poświęcenia te niewielkie wianki. Po przyniesieniu z kościoła wianuszek wieszano zazwyczaj na zewnątrz domu nad oknami, rzadziej wewnątrz wierząc, że posiada on magiczną moc ochrony domu przed gradem i piorunami, a mieszkańcom zapewni spokój i błogosławieństwo Boże. Zioła z wianka poświeconego w oktawę Bożego Ciała wykorzystywano także do przygotowania wywaru, który następnie podawano krowom po ocieleniu, aby były zdrowe i miały dużo mleka.
Dziś w wielu zagłębiowskich domach świeto Bożego Ciała obchodzi się w uroczysty sposób - oprócz udziału w nabożeństwie i procesji (coraz mniej wiernych bierze udział w obrzędach kościelnych) tego dnia spożywa się świąteczny obiad, a cały dzień spędza się przeważnie w gronie rodzinnym.
Dobrawa Skonieczna - Gawlik
KOMENTARZE
Redakcja oraz Wydawca portalu Sosnowiec Online sosnowiec.info.pl
nie ponoszą odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczanych przez
użytkowników. Jednocześnie zastrzegamy sobie prawo do kasowania, bądż edycji
wypowiedzi zawierających treści zabronione przez prawo, wulgarne, obrażliwe
lub promujące jakiekolwiek usługi czy produkty.
193.151.49.* | 22:45, 29.06.2008
84.10.110.* | 22:10, 02.06.2008
83.30.176.* | 13:21, 02.06.2008
1. "Na wsi to jeszcze bym zrozumiał ale w mieście ???"
2. a mój komentarz wyraźnie wytyka tępotę społeczeństwa niby religijną a zacofaną i to jeszcze bez świadomości swoich działań
No to jak to jest komentarz wytyka tępotę(?) czy próbuje sprowadzić tradycję do wsiowej zabawy, która z miastem nie ma nic wspólnego.
Wnioskuję jednak że kolega Kantora nawet na oczy nie widział, nie wspominając o czytaniu.
84.10.110.* | 22:47, 30.05.2008
Skoro jesteś taki poirytowany komentarzami to może przestań je czytać a w szczególności odpowiadać.
Kantora znam i nijak ma się to do komentarza.
A co do tradycji to odnoszę się do faktu a nie tego co było. Autorka wyraźnie napisała, że ludzie nie wiedzą po co je biorą a mój komentarz wyraźnie wytyka tępotę społeczeństwa niby religijną a zacofaną i to jeszcze bez świadomości swoich działań.
79.187.170.* | 14:00, 30.05.2008
A Jednak dla większości to bylo najpiekniejsze święto, dla innych niicznych pozostało oglądać bezsens na TVN i Polsacie :) buuuaahahah
83.30.174.* | 08:29, 29.05.2008
Oj kolega chynba za daleko się zagalopował ze stawianymi tezami.
"nie ma prawdziwych sosnowiczan"
Kolega jakieś badania robił czy co? Rodowici sosnowiczanie są tam w mniejszości, co nie znaczy że ich tam nie ma. Myślę że moje trzy pokolenia sosnowieckich przodków najlepiej o tym świadczą. W latach 80-tych i 90-tych mieszkania na Zagórzu dostawali nie tylko przyjezdni. Ale procesje Bożego Ciała w Zagórzu sam pamiętam z dzieciństwa.
193.151.49.* | 18:59, 28.05.2008
Felix2 ma racje! tak naprawde w tych dwoch dzielnicach nie ma prawdziwych sosnowiczan, sami jacys przyjezni i potomstwo zrodzone tu, prawdziwy Sosnowiczan to jest przynajmniej z 2 pokolen
89.25.152.* | 17:50, 27.05.2008
To jest tak - jak buraki z wiochy i ich potomkowie negują wlasną kulturę, nie mówiąc o tej w kręgu której się znależli wskutek migracji. Przykładem jest tu dzielnica Zagórze i Środula. Zbieranina ludzka typu "groch z kapustą", a kultura poniżej jakiejkolwiek normy.
83.30.167.* | 12:01, 27.05.2008
Mnie irytują głupie komentarze. Radzę zajrzeć do Kantora-Mirskiego i poczytać co było w Sosnowcu jeszcze 100 lat.
Tradycja to tradycja, nawet jak wywodzi się kręgów wiejskich. Przenoszenie tych tradycji jest zupełnie normalne. Następowało wraz z migracją do miast. ale do tego trzeba trochę wytężyć szare komórki i mieć szerokie horyzonty. Bo inaczej za lat 30 jedyną naszą tradycją będzie chodzenie ze znajomymi do Mc donald,s na coca-cole po zabawie Halloween.
84.10.110.* | 07:37, 26.05.2008
Te gałązki również mnie irytują. Na wsi to jeszcze bym zrozumiał ale w mieście ???
Fakt - nikt nie wie po co je łamie. Ot bystry naród.