zdj. Bartosz Gawlik
Co decyduje o tym, że jesteśmy Zagłębiakami, czy się nimi czujemy, co nas łączy? Z socjologiem, prof. Jackiem Wodzem rozmawia Marcin Łęczek.
Co to oznacza: być Zagłębiakiem?
- To poczucie przynależności związane z jednej strony z tradycją rodzinną, a z drugiej z pewną tożsamością grupy, która dawniej się nie identyfikowała. Ten proces rozpoczął się dwadzieścia, dwadzieścia kilka lat temu, a dzisiaj jest już poważnie obudowany instytucjonalnie
Dlaczego dopiero dwadzieścia lat temu?
- Ponieważ po wojnie dyskusja na temat przynależności regionalnej nie istniała, a sztucznie tworzona za czasów Gierka tożsamość zagłębiowska nie miała większego przełożenia na poczucie społeczne.
To było tworzone przez elity polityczne, a ludzie żyli zupełnie innym torem.
Robi się tutejszym mieszkańcom dużą krzywdę utożsamiając Zagłębie tylko z mitem robotniczym i okresem Gierka. Bo Zagłębie ma swoją historię o wiele starszą, o wiele bogatszą i redukowanie tego tylko do jednego jest nieporozumieniem.
Co stanowi o byciu Zagłębiakiem?
- Trzy rzeczy. Po pierwsze rzecz jasna – miejsce zamieszkania. Drugim filarem jest inteligencja. Trzeci filar jest symboliczny, ale zaczyna odgrywać coraz większą rolę, choć władze poszczególnych miast wydają się tego jeszcze nie rozumieć do końca. To jest filar kultury żydowskiej, która w latach przedwojennych i późniejszych tworzyła kulturę zagłębiowską.
Jednak dzisiaj Żydów w Zagłębiu już nie ma...
- Dlatego ten filar wraca właśnie w formie symbolicznej i trzeba z niego korzystać, jako z „bazy” Proszę zwrócić uwagę, jak bardzo obecnie ważne jest w Polsce tworzenie mitu założycielskiego, czyli bazy symbolicznej. Jak braciom Kaczyńskim udało się zrobić rzecz, która jest oparta na absolutnej nieprawdzie, czyli wmówić Polakom, że mit powstania warszawskiego jest mitem ogólnopolskim. A przecież nie jest – ja byłem wychowany w Krakowie i wiem, że w tam się nikt powstaniem nie przejmował...
Jako pierwszy filar wymienił Pan miejsce zamieszkania. Gdzie geograficznie jest położone Zagłębie? Czy Zawiercie to również Zagłębie?
- Dla mnie to nie jest takie istotne, ale generalnie to ziemie dawnego zaboru rosyjskiego, które rozwijały się pod koniec XIX wieku w tym samym rytmie, co ziemie śląskie dzięki złożom węgla, inwestycjom i w dużej mierze dzięki granicznemu charakterowi, bo to powodowało dywersyfikację i tworzyło rynki zbytu.
A inteligencja? Przecież Zagłębie było zawsze robotnicze...?
Nieprawda, to tylko polityczny mit, którzy stworzyli partyjni sekretarze.
Zagłębie jest na pewno przykładem wielokulturowości, bo tu zawsze ze sobą współżyli chłopi albo miejscowi, albo ściągani z kieleczczyzny, w bardzo małym stopniu z małopolski, inteligenci – przecież zagłębiowskie licea przed wojną były na bardzo wysokim poziomie. Wciąż się nie mówi o tym, że tu jest wiele rodzin o tradycjach inteligenckich od trzech, czterech pokoleń – właśnie dzięki temu, że to szkolnictwo było na tak wysokim poziomie.
Problemem Zagłębia było zawsze to, że tu było dużo inteligentów, ale rozproszonych. Natomiast dzisiaj powstają centra, które zaczynają tę inteligencję skupiać, a których przykładem jest sosnowiecka szkoła Humanitas, czy szkoła wyższa w Dąbrowie Górniczej.
No i w końcu zawsze bardzo silna i ważna tu była warstwa lekarska społeczeństwa.
Dzisiaj Zagłębiem również jest w dużej części młoda inteligencja, która została poniekąd stworzona przez antyinteligencki nurt, jaki pojawił się na Śląsku w latach 90. I to tacy ludzie jak Kutz zostali paradoksalnie twórcami tożsamości zagłębiowskiej.
Nie sądzi Pan, że dyskusja o Ślązakach i Zagłębiakach nieco się już wyciszyła?
- Owszem, jednak taka dyskusja się odrodzi w formie zmienionej. Będzie to wynikało z faktu, że przy dzisiejszej polityce unijnej subregiony będą ze sobą konkurować i wtedy zawsze jakieś elementy zróżnicowania muszą się pojawiać.
A każda mobilizacja społeczna do podjęcia jakichkolwiek działań musi mieć u podstaw jakieś poczucie spójności, więc to też jest powód dla którego tożsamość zagłębiowska czy śląska musi istnieć.
A mówiąc o subregionach... które miasto jest stolicą Zagłębia?
I tu jest pewne nieszczęście, bo Zagłębie takiej stolicy nie posiada. Pretendują do bycia nią dwa miasta – Sosnowiec i Dąbrowa Górnicza. Niestety Sosnowiec nie pokazał, że może być stolicą. Zbyt mało interesuje się losami ościennych gmin i dlatego rola stolicy została podzielona.
Dodatkowo ani Dąbrowa ani Sosnowiec nie potrafią wykorzystać tej szansy, jaką daje im funkcjonowanie szkół wyższych. W efekcie te szkoły robią więcej na rzecz miasta niż same urzędy miejskie. Podobnie jest z budowaniem przez władze gmin tożsamości kulturowej.
200 – tysięczne miasto, jakim jest Sosnowiec nie ma jasno zdefiniowanego planu umieszczenia kultury lokalnej, jako elementu samopromocji. A Tychy – miasto o wiele młodsze, mają swój festiwal muzyki gitarowej. A co się kojarzy z Sosnowcem? Niestety niewiele. Dąbrowa ma podobny problem, choć ma przecież znakomitą przeszłość muzyczną.... Jednak to się zmienia, zmienia się podejście do tej tożsamości zagłębiowskiej i ja osobiście jestem tu bardzo dużym optymistą.
Redakcja portalu Sosnowiec Online sosnowiec.info.pl nie
ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczanych przez użytkowników.
Jednocześnie zastrzega sobie prawo do kasowania wypowiedzi zawierających
treści zabronione przez prawo, wulgarne, obraźliwe lub promujące jakiekolwiek
usługi czy produkty, zawierające linki do innych stron internetowych, a także nie związanych z tematem artykułu.
20. Gość - Janusz Maszczyk
89.77.106.* | 18:20, 11.07.2009
Pisząc w pośpiechu komentarz zakradły się niedopuszczalne błędy ortograficzne.
Oczywiście, że powinno być:
Bardzo serdecznie przepraszam, że nie będę się rozpisywał na temat czy jestem Zagłębiakiem, czy tylko pochodzę z Zagłębia Dąbrowskiego, czy co to oznacza być Zagłębiakiem…..itd., itp.
Jeszcze raz bardzo przepraszam.
Serdecznie pozdrawiam
19. Gość - Janusz Maszczyk
89.77.106.* | 14:21, 11.07.2009
Bardzo serdecznie przepraszam, że nie będę się rozpisywał na temat czy jestem Zagłębianiem, czy pochodzę z Zagłębia Dąbrowskiego, czy co to oznacza być Zagłębianiem……itd., itp. Absolutnie nie z powodu lekceważenia tego tematu, czy Szanownej Redakcji !!!
Jako stary już człowiek oświadczam z całą mocą, że autor i jego znajomi, koledzy i przyjaciele, o rodzinie to nawet już nie wspominam – zawsze ale to zawsze czuli się tylko Zagłębiakami i mieli głębokie związki uczuciowe z Ojczyzną ! Zawsze……… A nie dopiero od 20., czy 30. lat jak to teraz czytam!?
Dlaczego Szanowna Redakcja nie pyta o zdanie na ten temat ludzi, którzy swe zagłębiowskie korzenie wywodzą od wielu, wielu lat z tej ziemi………………………? Dlaczego ?
Przypominam sobie jak w trakcie „egzaminu” promocyjnego do stanowiska z-cy dyrektora kopalni Niwka-Modrzejów, w latach 80. XX wieku, rozwścieczyłem jednego z sekretarzy Komitetu Miejskiego PZPR w Sosnowcu, gdy na zadane mi pytanie, gdzie mieszka mój kolega – W.K., odpowiedziałem:
- Wojtek K. mieszkał naprzeciw „Lasku sosnowieckiego” !
Wściekły sekretarz wówczas zawarczał:
- Co mi tu pieprzycie o jakimś tam „Lasku sosnowieckim”. Powiedzcie lepiej, jaka to ulica.
Oczywiście, że sprawdzian oblałem, gdyż wówczas ponoć nie importowano przybyszy z Katowic. Jak się później okazało mój „egzaminator” był przyjezdnym i mieszkańcem Sosnowca dopiero od około kilku lat.
91.201.91.* | 11:53, 29.01.2009
Zapomniałeś kolego dodać że w tym Będzinie nic po za tym festiwalem(zresztą wymyślonym przez gościa którego już dawno w urzędzie nie ma) nie dzieje się nic.
O takich artystach jacy występują w Muzie to Będzinie mogą sobie co najwyżej pomarzyć:)
Daleki jestem od piania z zachwytu nad sosnowiecką kulturą, ale widzę postępy do tego co było poprzednio.
Przez przekorę zapytam co ty zrobiłeś w temacie promocji i kultury??? Jedziesz po wszystkich na studentach kończąc a sam masz czyste sumienie?
83.31.152.* | 10:51, 29.01.2009
a w Będzinie jest FESTIWAL MUZYKI CELTYCKIEJ :)... w biednym Będzinie da sie zorganizowac festiwal w Sosnowcu nie. dzieje sie cos na Zamku Sieleckim, ale to glownie imprezy dla podnozkow Gorskiego. ArtCafe- kolejna pomylka , ale fajnie, ze cos sie tma kreci... a tak? kompletnie nic. Dni sosnowca- fajnie, ze w tym roku udalo sie zrobic teatr uliczny. szkola Humanitas- boze!!! a co ta skzola takiego wielkiego robi dla miasta? zauwazyl ktos? hmmm... to fakt w sosnowcu nic sie nie dzieje dla promowania samego miasta. nie mamy nic co mogloby przykuc uwage miast osciennych... zamiast gadac glupoty, moze wypadaloby wkoncu zajac sie tym - CO MOGLOBY PROMOWAC MIASTO?? jakies pomysly?? bo poki co to nic sie nie dzieje. a inteligencja sosnowiecka skupia sie w portfelach a nie w slowie inteligencja. gdzie ci studenci-organizatorzy? aaaaaaa nigdzie wlasnie. tak mi sie przypomnialo jak byla wielka dyskusja na temat logo sosnowca. hmmmm.... to mzoe teraz czas na promowanie miasta nie poprzez logo?? a wlasnie przez dzialanosc kulturalna?
89.74.44.* | 21:56, 22.01.2009
A ja znam jednego Żyda, robi w Ymielynie, a jego mame pochazi ze Strzemieszyc
Pozostałe komentarze czytaj na forum.