Rozmowa z radnym Krzysztofem Haładusem, przewodniczącym Komisji ds. rodzin zastępczych Rady Miejskiej w Sosnowcu.
Sosnowiec.info.pl: Pod koniec marca ub. z Pana inicjatywy Rada Miejska w Sosnowcu powołała Komisję ds. rodzin zastępczych. Co od tego czasu zmieniło się w naszym mieście w tej kwestii?
Krzysztof Haładus: 30 września 2009 r. przedstawiciele sosnowieckich instytucji, działający w obszarze opieki nad dziećmi pozbawionymi, bądź zagrożonymi brakiem opieki w rodzinach naturalnych podpisali porozumienie dotyczące zasad współpracy. Dokument ten zbiera w jednym miejscu najważniejsze elementy procedury, wynikające z różnych przepisów prawa oraz wskazuje sposób postępowania tam, gdzie do tej pory zdarzały się sytuacje konfliktowe.
W ten sposób komisja zrealizowała pierwsze z zadań. 24 stycznia br. weszła w życie ustawa, którą w formie apelu uchwaliła nasza Rada Miejska w marcu ubiegłego roku. Ustawa ta umożliwia dofinansowanie rodzin zastępczych z budżetu miasta, co w mojej opinii jest warunkiem skutecznego i trwałego oparcia systemu opieki o rodziny zastępcze.
Niektórzy ze zdziwieniem pytają: „czy będziemy płacić ludziom za to, że będą adoptować dzieci?”
To chyba najważniejsze pytanie i jednocześnie nieporozumienie, z jakim spotykam się nierzadko. Rodzina adopcyjna i rodzina zastępcza, chociaż ich nazwy są tak do siebie podobne, to dwie różne instytucje. Rodzina adopcyjna pełni funkcję rodziny naturalnej. W tym przypadku budżet nie płaci rodzicom adopcyjnym. Całkowicie inaczej rzecz się ma z rodziną zastępczą, która z założenia jest formą czasowej opieki nad dzieckiem, do momentu powrotu do rodziny naturalnej lub adopcji. Rodziny zastępcze są alternatywą dla domów dziecka.
I właśnie takim rodzinom zastępczym będziemy płacić za opiekę nad dziećmi?
A czy jako społeczeństwo możemy pozwolić, aby dzieciom wyrządzano trwale krzywdę, co niestety zdarza się w rodzinach biologicznych? My zresztą płacimy rodzinom zastępczym, tyle że są to zbyt małe pieniądze, aby zapewnić wystarczającą, w stosunku do potrzeb, liczbę takich rodzin. Niespokrewniona rodzina zastępcza otrzymuje dzisiaj przeważnie z budżetu ok. 800 zł miesięcznie na jedno dziecko. Dla porównania koszt utrzymania dziecka w sosnowieckim domu dziecka w roku 2009 wyniósł 4300 zł miesięcznie. Zmniejszanie liczby wychowanków przebywających w jednej placówce prowadzić będzie do dalszego, znacznego wzrostu tej wartości w najbliższym czasie. Opracowany przez nas projekt programu zakłada wzrost świadczeń dla rodzin zastępczych do minimum 1700 zł na jedno dziecko miesięcznie.
Wynika z tego, że rodziny zastępcze są znacznie tańsze niż domy dziecka.
Zdecydowanie tak, ale dotychczas nie było wystarczającej liczby chętnych do ich prowadzenia. Podwyższenie świadczeń dla zawodowych i niespokrewnionych rodzin zastępczych jest kluczowym elementem przyjętej przez nas strategii działania, dzięki której jest szansa na przejście z opieki w domach dziecka na rodziny zastępcze.
Czyli nie będzie domów dziecka w Sosnowcu? A może powinny być i rodziny zastępcze i domy dziecka?
Rodziny zastępcze są lepszym środowiskiem wychowawczym niż domy dziecka, ale nie dlatego, że są dużo tańsze, ale dlatego, że dają o niebo lepsze warunki dla prawidłowej opieki i rozwoju. Uczeń po szkole nie wraca do placówki, instytucji, bidula, czyli domu dziecka, tylko wraca do domu, do mieszkania, w którym mieszka. To nie stygmatyzuje dziecka w środowisku etykietą „domu dziecka”. Rodzice zastępczy sprawują opiekę nad dziećmi przez 24 godziny na dobę, 365 dni w roku, dzięki czemu mogą poznać swoich podopiecznych, a dzieci mają poczucie wyłączności swojego opiekuna – bez czego nie ma możliwości wykształcenia się zdrowej konstrukcji psychicznej dorastającego dziecka. Wychowawcy w domu dziecka, choćby największego serca, nie mają szansy przez paręnaście godzin tygodniowo stać się rodzicami zastępczymi, których dzieci potrzebują. I wreszcie życie w rodzinie uczy relacji pomiędzy członkami rodziny i obowiązków domowych w warunkach naturalnych, zwiększając w ten sposób ich szansę na adopcję, a w przyszłości na założenie swojej własnej, zdrowej rodziny. Reasumując – moim zdaniem powinny być wyłącznie rodziny zastępcze.
Co Komisja zrobiła w tym kierunku, o którym Pan mówił?
Nie czekając na parlament opracowaliśmy program wspierania zawodowych i niespokrewnionych rodzin zastępczych. Projekt jest gotowy i w najbliższy czwartek będzie opiniowany przez komisję Rady Miejskiej. Jest szansa na uchwalenie go przez Radę jeszcze w lutym. Chciałbym podkreślić, że autorami programu są pracownicy urzędu miejskiego, instytucji miejskich, sądu, stowarzyszeń i radni. Jego treść wypełniają formy wsparcia i propagowania rodzin zastępczych. Jestem przekonany, że jego wdrożenie umożliwi pozyskanie odpowiednich kandydatów na rodziny zastępcze w pożądanej liczbie, co z kolei warunkuje możliwość stopniowego odchodzenia od domów dziecka na rzecz rodzin zastępczych.
Są głosy, że może się okazać, iż powstanie wiele nowych rodzin zastępczych, ale żaden dom dziecka nie zostanie zamknięty.
Samo się tak nie stanie. Jeżeli konsekwentnie – wraz z pozyskiwaniem kandydatów na rodziny zastępcze – będziemy stopniowo wygaszać kolejne placówki opiekuńczo-wychowawcze, to nie widzę takiego zagrożenia.
A co ze spokrewnionymi rodzinami zastępczymi i w ogóle pomocą dla rodzin jako takich?
Spokrewnionych rodzin zastępczych jest bardzo dużo i kandydatów na takie rodziny generalnie nie brakuje. Pracownicy sądu, ośrodków adopcyjno-opiekuńczych i MOPS informują też, że w tej grupie występuje relatywnie dużo negatywnych zjawisk. Co do rodzin jako takich, to ewentualna pomoc ze strony społeczeństwa poprzez samorząd dotyczy rodzin niewydolnych. To ważna sprawa, ale nie mieszcząca się w zakresie komisji doraźnej, którą kieruję. Temat ten leży w zakresie kompetencji stałej komisji Rady Miejskiej tj. Komisji Zdrowia, Rodziny i Opieki Społecznej.
Kiedy zatem dzieci z sosnowieckich domów dziecka trafią do rodzin zastępczych?
Rozpisaliśmy plan działania na trzy najbliższe lata, zakładając wygaszanie jednej placówki rocznie. Mam nadzieję, że realizację tego planu da się przyspieszyć. Zależeć to będzie od wielu podmiotów: mieszkańców – na ile odpowiedzą pozytywnie na potrzebę i nową ofertę; pracowników – z jaką determinacją będą pracowali na rzecz pozyskania kandydatów na rodziny zastępcze, sądu rodzinnego – nadzorującego przebieg opieki nad dziećmi, prezydenta – czy da zielone światło i wreszcie radnych – czy będą wspierać i naciskać na realizację tego planu.
Czy nie uważa Pan, że przy okazji promowania rodzin zastępczych wyrządza się nieraz krzywdę osobom pracującym w domach dziecka?
Ja nigdy nie krytykowałem pracowników sosnowieckich domów dziecka - wręcz przeciwnie, na tyle ile jestem w stanie to ocenić - wydawałem pozytywną opinię. Zawsze podkreślałem, że zapewne jest wielu pracowników zarówno w Sosnowcu, jak i w całej Polsce, oddanych sercem wychowankom domów dziecka. Domy dziecka należy zamienić na rodziny zastępcze nie dlatego, że ich pracownicy źle pracują. Domy dziecka trzeba zamienić na rodziny zastępcze, pomimo tego że wielu pracowników pracuje dobrze, a niektórzy doskonale. Bo domy dziecka nie są dobrym miejscem do opieki i wychowywania dla dzieci. Domy dziecka wyrządzają nieodwracalne szkody w psychice dzieci, choćby ich opiekunowie w placówkach byli "aniołami".
Rozmawiał: Janusz Lewanda sosnowiec.info.pl
Redakcja portalu Sosnowiec Online sosnowiec.info.pl nie
ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczanych przez użytkowników.
Jednocześnie zastrzega sobie prawo do kasowania wypowiedzi zawierających
treści zabronione przez prawo, wulgarne, obraźliwe lub promujące jakiekolwiek
usługi czy produkty, zawierające linki do innych stron internetowych, a także nie związanych z tematem artykułu.