Dzisiaj jest: piątek, 30 lipca 2010 r.   Imieniny: Julity i Ludmiły
24.12.2009, Moje Zagłębie

Święta pełne tradycji

Przedstawienie jasełkowe, Sosnowiec, 1946 r.

Przedstawienie jasełkowe, Sosnowiec, 1946 r.

Święta Bożego Narodzenia, niegdyś określane mianem „Godów” – to czas szczególny. Dawniej z tym okresem związanych było wiele obrzędów religijnych, wierzeń, przesądów, wróżb, zakazów i nakazów, a nasi przodkowie pilnie przestrzegali tradycji przekazywanych przez pokolenia. Dziś charakter tych, jakże rodzinnych świąt, uległ zmianie; rozproszyły się dawne zwyczaje – niektóre całkowicie odeszły w niepamięć, inne praktykowane są w sposób wybiórczy, a jeszcze inne zastąpiono nowymi – o obcym rodowodzie.

W XIX w., przygotowania do wieczerzy wigilijnej czyniono wiele tygodni wcześniej, zaopatrując się w niezbędne produkty na jarmarkach i miejskich targach. Podobnież było w trudnych czasach okupacji, kiedy to zdobycie podstawowych artykułów spożywczych było nie lada wyczynem; również w II połowie XX w.

REKLAMA


przed świętami rozpoczynano poszukiwania pomarańczy, bakalii czy maku, ustawiano się w ogromnych kolejkach po karpia. Współcześnie wszystko jest „w zasięgu naszej ręki” dużo, dużo wcześniej, już w połowie listopada możemy zaczynać przygotowania do świąt, a większość artykułów spożywczych niezbędnych do przygotowania wigilijnej kolacji dostępnych jest w sklepach przez cały rok. Jednakże wiele osób świąteczne zakupy zostawia na ostatnią chwilę, na 24 grudnia, a przecież ten dzień kiedyś przeznaczony był na wróżby agrarne, matrymonialne, dotyczące osobistych losów człowieka, na czynności magiczne mające zapewnić wszelką pomyślność i zdrowie w nadchodzącym roku, na ostatnie przygotowania do uroczystej wieczerzy oraz na różne psoty i figle (m. in. zapychano kominy, chowano różne sprzęty gospodarcze, zasłaniano okna jałowcem). A ponieważ do chwili obecnej, dzień wigilijny traktowany jest przez wielu Zagłębiaków jako przepowiednia na cały nadchodzący rok - starajmy się spędzić go tak, jak chcielibyśmy, by wyglądał nasz nadchodzący rok.

Dawnym zwyczajem 24 grudnia rodzinnie ubierano choinkę – początkowo było to prawdziwe drzewko, w latach 70. XX w. w wielu polskich domach zastąpione sztuczną imitacją. Dziś w zagłębiowskich domach drzewko bożonarodzeniowe nierzadko ubiera się kilka dni wcześniej lecz zgodnie z tradycją jest to coraz częściej żywe drzewko: jodła, sosna bądź mały świerk. Jednakże warto wspomnieć, że zanim nastały czasy choinki, zawieszano u sufitu malutką jodełkę lub świerczek (powszechne w części wschodniej Zagłębia Dąbrowskiego), a nad stołem lub ławą, na której spożywano kolację umieszczano „świat” – geometryczną ozdobę z kółek wyciętych z kolorowego opłatka i sklejonych ze sobą za pomocą wody.

W Zagłębiu Dąbrowskim z biegiem lat zmianie uległ zarówno wystrój pomieszczenia, w którym spożywa się kolację, jak i wygląd samego stołu wigilijnego. Obecnie siano, rozściełane niegdyś na całym stole, w symbolicznej ilości wkłada się pod biały obrus nakrywający wigilijny stół. W niepamięć odeszło również stawianie snopów zboża w kątach izby, czy kładzenie pod stół różnych przedmiotów mających znaczenia magiczne jak np. siekiera czy motyka (oparcie nóg na żelaznym przedmiocie podczas wigilii miało zapewnić domownikom zdrowe i silne nogi). Jednakże nadal powszechnie pozostawia się jedno wolne miejsce przy stole wigilijnym dla zbłąkanego czy niespodziewanego gościa, a najważniejszym momentem wieczerzy wigilijnej jest dzielenie się opłatkiem i składanie sobie życzeń.

Dawniej na Wigilię podawano kilka potraw (trzy, siedem lub dziewięć). Potrawy te przyrządzano z tego, co urodziła ziemia, a więc na stołach królowała kapusta, kasza jęczmienna z siemieniatką (mlekiem wyciskanym z siemienia konopnego czasem lnianego), kasza z grzybami i kluski tatarczane z makiem tzw. płatki, groch okrągły i fasola, ziemniaki, suszone i ugotowane śliwki oraz gruszki pod postacią tzw. garuska, chleb i strucla z miodem, makiełki. Spożywano również śledzie i ryby (lecz tylko u zamożniejszych i to nie rokrocznie) oraz piwo i wódkę.

Współcześnie istnieje dość duża dowolność zarówno w ilości, jak i w rodzaju dań podawanych na wigilijny stół. W niektórych domach podaje się dwanaście potraw, w innych siedem, dziewięć bądź trzynaście. Powszechnie jada się ryby, przeważnie karpie i śledzie pod różną postacią. Oprócz ryb, zagłębiowskie gospodynie podają: zupę grzybową bądź barszcz czerwony z uszkami lub krokietem, rzadziej zupę rybną. Do potraw wigilijnych należą także: kluski z makiem, łazanki z kapustą, kapusta z grzybami i kapusta z grochem, kompot z suszonych śliwek bądź z różnych suszonych owoców, a także ziemniaki, pierogi z kapustą i grzybami, pieczywo (chałka, chleb, bułki), strucle zawijaną z makiem albo z serem, makówki. W niektórych domach do tej pory przygotowuje się polewkę z siemienia konopnego. Oprócz tego na wigilijnym stole znajdują się jabłka, pierniki, drobne ciasteczka, orzechy oraz inne bakalie. Unika się natomiast alkoholu.

W większości domów starano się nie wstawać od wigilijnego stołu przez cały czas trwania wieczerzy – w razie konieczności mogła to uczynić jedynie gospodyni, pozostałym domownikom przyniosłoby to pecha. Natomiast po wieczerzy, czekając na pasterkę przystępowano do wspólnego śpiewania kolęd oraz wróżb, dzielono się również opłatkiem ze zwierzętami, zanosząc im często ostatki wigilijnych potraw.

Obecnie po zakończeniu wieczerzy domownicy obdarowują się prezentami, a następnie czas spędzają na rozmowie lub oglądaniu telewizji.

Kiedyś zarówno Wigilię, jak i w pierwszy dzień świąt Bożego Narodzenia, spędzano w gronie rodzinnym - nie chodzono w odwiedziny. Ponadto w okresie międzywojennym w pierwszy dzień Świąt Bożego Narodzenia unikano wszelkich prac - nie rozpalano ognia, nie gotowano, nie używano noża, nie rąbano drewna, nie oporządzano inwentarza. Natomiast drugiego dnia świąt bożonarodzeniowych, w dzień świętego Szczepana, święcono w kościele groch i owies, a także odwiedzano bliższą i dalszą rodzinę, znajomych i sąsiadów. Święty Szczepan rozpoczynał również czas kolędowania pastuszków, szopkarzy czy grup herodowych.

Obecnie kolędników na zagłębiowskich ulicach nie spotkamy, ale nadal święta te spędzamy odwiedzając rodzinę, krewnych i znajomych. Drugi dzień świąt to również czas na ślub, chrzciny, uroczystość imieninową, a także wycieczkę do muzeum czy wyjazd na narty. Życzę więc wszystkim w Święta Bożego Narodzenia wielu magicznych chwil w gronie rodziny, pełnych tradycji i okazji do wspomnień.

Dobrawa Skonieczna – Gawlik
Etnograf Muzeum Zagłębia w Będzinie
KOMENTARZE
Redakcja portalu Sosnowiec Online sosnowiec.info.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczanych przez użytkowników. Jednocześnie zastrzegamy sobie prawo do kasowania wypowiedzi zawierających treści zabronione przez prawo, wulgarne, obraźliwe lub promujące jakiekolwiek usługi czy produkty.

REKLAMA
title„I love Będzin” ?

„I love Będzin” - takim hasłem na billboardach Stowarzyszenie Nasz Będzin próbuje zmienić wizerunek miasta wśród mieszkańców. Będzin to nie Nowy Jork - gdzie podobna kampania była jedną z najlepszych na świecie. Trudno zmienić wizerunek brudnego i zaniedbanego miasta, zwłaszcza, gdy uczucie płynące z plakatów nie jest przez mieszkańców odwzajemnione.

titleRóżański i Podlipni odeszli z Zagłębia. W ich miejsce Kanadyjczycy?

Hokeiści Zagłębia Sosnowiec wreszcie wyjechali na lód. W czwartkowe popołudnie na tafli pojawiło się ponad 20 zawodników, jednak wśród nich zabrakło kilku najważniejszych ogniw.

titlePustynne Miraże

Od dzisiaj przez cztery dni tereny Dąbrówki, Chechła i Błędowa staną się areną "Pustynnych Miraży". Organizatorem imprezy jest Stowarzyszenie Polska Sahara. W sobotę o 20.00 – Desert Etnofest: „Nocny puls pustyni: słowa, obrazy, dźwięki” – djembe, dunduny i inne egzotyczne instrumenty perkusyjne, pustynne opowieści podróżnicze, prezentacja zdjęć, filmów dokumentalnych i przyrodniczych o tematyce pustynnej z udziałem m. in. zespołów CAMARA (Czechy), Tamtamitutu (Polska) – Pustynia Błędowska, punkt widokowy Dąbrówka.

titleStary gmach „Staszica” na sprzedaż

Uniwersytet Śląski ogłosił przetarg nieograniczony na sprzedaż byłej siedziby Wydziału Informatyki i Nauki o Materiałach przy ul. Żeromskiego 3 w Sosnowcu, czyli starego gmachu Liceum Ogólnokształcącego im. Stanisława Staszica. Dziś raczej trudno sobie wyobrazić, że znajdzie się ktoś, kto wyłoży prawie 5 mln zł na zakup tego wpisanego do rejestru zabytków gmachu. Cuda jednak się zdarzają, także w Sosnowcu, czego przykładem jest pałac Heinricha Dietla, fundatora gmachu Sosnowieckiej Szkoły Realnej. Gdyby przed laty pałacu nie kupiła prywatna osoba (za znacznie mniejszą sumę), to dziś oglądalibyśmy nie cacko, a ruiny. Od kilku lat w sosnowieckim ratuszu mówiło się, że miasto przejmie historyczny gmach „Staszica” i inne budynki, gdy opuści je Uniwersytet Śląski w związku z przeniesieniem swojej działalności do nowoczesnych siedzib przy Grota – Roweckiego i Będzińskiej. Rzeczywistość okazała się jednak mniej miła.