Dzisiaj jest: środa, 8 września 2010 r.   Imieniny: Marii i Adrianny
07.09.2009, Moje Zagłębie

W rocznicę zagłady oddziału "Ordona"

Artur Ptasiński
Rankiem 7 września 1943 roku las strzemieszycko-niwiański zdawał się być oazą spokoju i idealnym schronieniem dla partyzantów z oddziału „Ordona”, należącego do 23 Dywizji Piechoty AK. Spokój ten był jednak tylko ciszą przed nawałnicą, jaka miała niebawem nadejść. W ziemno-drewnianym bunkrze i pobliskich gospodarstwach rozpoczęły się przygotowania do opuszczenia gościnnego schronienia i przeniesienia obozowiska.

Oddział st. sierżanta Jana Miltona, ps. „Ordon”, był formacją bardzo aktywną i zdążył już dość mocno dać się we znaki okupantom. Właśnie wzmożona działalność, ułańska fantazja a nawet brawura partyzantów w połączeniu z działalnością konfidentów gestapo, doprowadziły do dekonspiracji głównej kwatery oddziału.
REKLAMA



Głównej, bo oprócz bunkra na Niwie, istniały jeszcze ziemianki w Przymiarkach, nad Sztołą i w lasach koło Ojcowa.

Z początkiem września Komendzie Okręgu Śląskiego AK udało się ustalić, że Niemcy przygotowują wielką obławę na „polskich bandytów” z okolic Strzemieszyc. W związku z tym do „Ordona” wysłano ppor. „Czeladnika” z rozkazem natychmiastowego opuszczenia bunkra. Jan Milton, dowódca, ale i gospodarz partyzanckich zapasów, odwlekł wykonanie tego rozkazu o jeden dzień. Otóż w bunkrze i w pobliskich zabudowaniach poza bronią i niemieckimi mundurami, których używano w czasie akcji (ponoć Ordon lubił paradować po Strzemieszycach w mundurze ss-mana), przechowywano także żywność w tym np. beczki z kiszoną kapustą. „Ordon” chcąc być może zorganizować transport, postanowił poczekać z „przeprowadzką” jeszcze jeden dzień. Decyzja ta niestety okazała się zgubna w skutkach.

W południe, 7 września, żandarmeria powiatu olkuskiego wraz z policją olkuską i sławkowską, a także kompanią policji z Maczek pod dowództwem gestapo z Sosnowca rozpoczęły obławę. Niestety, nie jest znany dokładny przebieg walki. Krwawy bój trwał przez kilka, a może kilkanaście godzin. Wiadomo, że „Ordon” w czasie ataku znajdował się poza bunkrem. Dowiedziawszy się od mieszkańców Strzemieszyc o obławie, przedarł się do swojego oddziału. Najprawdopodobniej ranny, obawiając się następstw dostania się w ręce gestapo, popełnił samobójstwo. Być może podobnie postąpiło kilku innych żołnierzy. Po dziś dzień pełna lista poległych nie jest znana. Różne źródła podają różne dane - od 14 do 18 poległych.

Niemcy nie poprzestali na zlikwidowaniu oddziału i w odwecie zamordowali kilku okolicznych mieszkańców podejrzanych o współpracę z partyzantami. Szczególnie bestialsko postąpiono z Bronisławą Heliak ze Strzemieszyc i jej dwójką dzieci, paląc ich wraz z domostwem.

Niemiecki raport sporządzony tuż po zakończeniu obławy podaje: „22 bandytów poległo, 1 został ranny i 1 kobieta aresztowana.” W raporcie sporządzonym następnego dnia liczba zabitych „urosła” do 26 oraz 8 aresztowanych. Po stronie niemieckiej straty wyniosły 20 zabitych i kilkudziesięciu rannych.

Z oddziału „Ordona” ocalało kilku partyzantów, którzy w czasie obławy znajdowali się poza bunkrem. Po rozbiciu oddziału, przeszli oni na teren powiatu zawierciańskiego i przyłączyli się do oddziału AK Stanisława Wencla, „Twardego”, z którym kontynuowali walkę z okupantem.

Ciała poległych Polaków zostały przewiezione na rozkaz Niemców do Strzemieszyc w okolice skrzyżowania ulicy Rudnej ze Strzemieszycką, w celu dokonania identyfikacji przez miejscową ludność. Dziś w tym miejscu znajduje się tablica przypominająca o tych tragicznych wydarzeniach.

Przy drodze ze Strzemieszyc do Grońca weterani zagłębiowskiego ruchu oporu, Mieczysław KleinWenancjusz Lachowicz, wznieśli w 1992 r. skromny obelisk upamiętniający ostatni bój oddziału „Ordona”. Spod obelisku, kierując się znakami można dojść do symbolicznej mogiły znajdującej się w miejscu bunkra, a właściwie dwóch położonych obok siebie partyzanckich ziemianek.
KOMENTARZE
Redakcja portalu Sosnowiec Online sosnowiec.info.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczanych przez użytkowników. Jednocześnie zastrzegamy sobie prawo do kasowania wypowiedzi zawierających treści zabronione przez prawo, wulgarne, obraźliwe lub promujące jakiekolwiek usługi czy produkty.

REKLAMA
titlePłomienny wrzesień

To będzie miesiąc obfity w siatkówkę. W ostatni weekend września dwie sosnowieckie drużyny żeńskiego i męskiego Płomienia zainaugurują rozgrywki. Panie drugiej ligi, panowie trzeciej.

titleIV Międzynarodowy Konkurs Muzyczny im. Michała Spisaka

Już 5 września w Dąbrowie Górniczej rozpocznie się III Międzynarodowy Konkurs Muzyczny im. Michała Spisaka. Impreza ta przyciąga młodych muzyków z całego świata. Ubiegły rok należał do instrumentów dętych. W tym roku rywalizować będą młodzi: skrzypkowie, altowioliści i wiolonczeliści.

titleWładysław Siech - najstarszy piłkarz Zagłębia Dąbrowskiego

RKU – to skrót nazwy, który dziś potrafią rozszyfrować tylko starsi panowie, historycy i miłośnicy piłki nożnej z Sosnowca. Oznacza Rejonową Komendę Uzupełnień, czyli instytucję wręczającą przed laty bilety do wojska oraz nazwę klubu piłkarskiego z Sosnowca, który pod tą nazwą istniał krótko, bo zaledwie trzy lata, a mimo to wpisał się na zawsze do historii sosnowieckiej piłki nożnej i historii naszego miasta. Jednym z piłkarzy RKU był Władysław Siech, dziś 90 - letni mieszkaniec Sosnowca.