Dzisiaj jest: czwartek, 9 lutego 2012 r.   Imieniny: Cyryla i Apolonii
24.12.2008, Moje Zagłębie

Zagłębiowskie Boże Narodzenie

Dobrawa Skonieczna - Gawlik
świąteczny wystrój na wystawie „Izba Zagłębiowska” w Muzeum Zagłębia w Będzinie / zdj. Bartosz Gawlik

świąteczny wystrój na wystawie „Izba Zagłębiowska” w Muzeum Zagłębia w Będzinie / zdj. Bartosz Gawlik

Boże Narodzenie, zwane również Godami, to czas z którym związane są różnorodne obrzędy religijne, wierzenia ludowe, przesądy i przepowiednie. Już XIX-wieczni etnografowie zauważyli, że czas przedświąteczny poświęcany był nie tylko na „nabożeństwo” ale również na zabawę i oczywiście przygotowania do wieczerzy wigilijnej. Jadąc na targ do miasta, kupowano korzenne przyprawy i inne rzeczy niezbędne do przyrządzenia kolacji wigilijnej. Wypiekano chleb, omiatano, czyszczono i porządkowano izby, sprzątano budynki gospodarcze i całe obejście.

Sam dzień wigilijny, rozpoczynający cykl świąt bożonarodzeniowych (trwający aż do Matki Boskiej Gromnicznej), zawiera najbogatszy zespół zwyczajów dorocznych, mających swe początki w dawnych wierzeniach i zawierających wiele wątków pogańskich.
REKLAMA
Są to wróżby agrarne, matrymonialne oraz dotyczące osobistych losów człowieka, a także różne czynności magiczne, mające zapewnić wszelką pomyślność, zdrowie i obfitość plonów w nadchodzącym roku.

W dzień wigilijny, prócz zwykłych przygotowań do postnej wieczerzy, pod koniec XIX w. płatano różne figle np. bladym świtem chłopcy przystępowali do tzw. rabunku czyli chowali do rowu, wciągali na dach lub składali na jedno miejsce, często pośrodku wsi, wszystkie napotkane na podwórzach narzędzia rolnicze: radła, pługi, motyki a nawet wozy i drabiny. Okna domostw zasłaniano jałowcem bądź bielono wapnem, aby mieszkańcy, z powodu braku dostępu światła słonecznego, spali dłużej niż powinni. Przed świtem na drzwiach domostw, gdzie znajdowała się panna na wydaniu chłopcy rysowali kredą bądź węglem przeróżne figury przedstawiające ludzi, psy, konie itp. rzeczy. Współcześnie na obszarze Zagłębia Dąbrowskiego tego rodzaju zachowania nie mają już miejsca, chociaż jeszcze przed II wojną światową, w dzień wigilijny w zagłębiowskich wsiach powszechnie zamalowywano okna, zapychano kominy i robiono inne żarty. Dziś Wigilia jest dniem pełnym powagi i skupienia, a często również dniem wytężonej pracy by przed wieczorem zdążyć z przygotowaniem kolacji wigilijnej.

W chwili obecnej wielu Zagłębiaków dzień wigilijny traktuje jako przepowiednie na cały nadchodzący rok - „Jaka Wigilia taki cały rok” - tak więc do wszystkiego co się zdarzy przypisuje się ogromne znaczenie.

Zgodnie z tradycją 24 grudnia należy wcześnie wstać, nie wolno nic pożyczać, aby razem z pożyczoną rzeczą nie wydać szczęścia z domu. Dobrze jest też nie wydawać tego dnia pieniędzy, a jeśli ktoś ma jakieś długi lub pożyczone przedmioty to należy je zwrócić - by nie mieć długów w następnym roku. Podczas przygotowywania do kolacji wigilijnej dbano by się nie kłócić, bo to wróży sprzeczki w rodzinie w nadchodzącym roku. Również dzieci starały się być grzeczne, tak aby nie dostać tego dnia klapsa, bo to oznaczałoby, że cały następny rok będą w ten sposób karane.

W Zagłębiu Dąbrowskim wróżbą był także pierwszy gość, który przyszedł do domu 24 grudnia. Mężczyzna wróżył szczęście, kobieta niepowodzenie. Na wsiach zagłębiowskich wierzono, że jeśli do domu zawita kobieta to krowa wyda na świat jałówkę, jeśli pierwszy przyjdzie mężczyzna to byczka.

Z dniem 24 grudnia związanych jest wiele wróżb mających zapewnić dobrobyt i powodzenie w życiu. Jedną z czynności mających zapewnić człowiekowi dostateczną ilość pieniędzy i chleba było, jeszcze w latach 80. XIX w., obmywanie się w wodzie, do której wrzucano monety i kawałek chleba. Dziewczęta zaś zamiatały izbę i wynosiły śmieci na podwórze a następnie stojąc na nich nadsłuchiwały, z której strony zaszczeka pies – z tej strony miał nadejść przyszły mąż. Panna na wydaniu wychodziła także po kawałki drewna przeznaczonego do palenia w piecu – jeżeli do izby przyniosła parzystą ilość to prędko wyjdzie za mąż, jeżeli liczba była nieparzysta to znaczyło iż na męża będzie musiała jeszcze poczekać.

Starym zwyczajem pozostaje ubieranie choinki. W niektórych domach po dzień dzisiejszy choinkę ubiera się w Wigilię rano -dawniej nie było wyjątków od tej reguły. Strojeniem bożonarodzeniowego drzewka zajmowały się głównie dzieci zawieszając na drzewku orzechy, jabłka, pierniki. Choinkę ozdabiano również własnoręcznie wykonanymi ozdobami takimi jak: pajace z wydmuszek, słomiane lub papierowe łańcuchy, gwiazdki, koszyczki. W czasie wigilijnej wieczerzy choinkę oświetlano świeczkami. Nieco później do ozdób choinkowych dołączono lametę i włosy anielskie, natomiast dziś zielone, często sztuczne drzewko stroi się w kupowane w sklepach bombki, błyszczące łańcuchy i kolorowe, elektryczne lampki.

Podobnie jak zmieniała się przez lata choinka tak również zmieniał się wystrój i wygląd pomieszczenia, w którym zasiadano do stołu wigilijnego. Pod koniec XIX w. cały stół zasłany był sianem a w bogatszych domach dodatkowo przykryty białym obrusem. Na podłodze w izbie rozściełano słomę a w każdym kącie stawiano, na przemian po snopku owsa i żyta. Dziś stół nakrywa się „odświętnym” – niekoniecznie białym obrusem, pod który wkłada się garść siana, na stole stawia się świece a czołowe miejsce zajmuje talerzyk z opłatkiem. Nowym zwyczajem praktykowanym w niektórych domach, jest kładzenie pod każdym talerzem grosza na szczęście.

Współczesne rodziny do wigilijnego stołu zasiadają się z ukazaniem pierwszej gwiazdki lub też po zapadnięciu zmroku. W niektórych domach wieczerza rozpoczyna się o ustalonej godzinie, czasem tej samej od wielu lat. M. Federowski pisze: „Skoro już wszystko wedle starego zwyczaju przygotowane zostanie, wtedy gospodarz, żegnając się, bierze z nad siestrzanu opłatek i łamiąc się naprzód z gospodynią, a potem z dziećmi i czeladzią, w te słowa odzywa się do każdego z osobna: „łam mnie, a służ mnie”. Słowa te, pełne patriarchalnej prostoty, wymawiane z powagą, przez wszystkich przyjmowane bywają objęciem nóg i niskim pokłonem do ziemi”. Dzisiaj dzielenie się opłatkiem jest jednym z najważniejszych momentów wieczerzy wigilijnej.

Na przełomie XIX i XX w. dbano, aby do wigilijnego stołu zasiadła parzysta liczba osób, bo w przeciwnym razie, jeden z biesiadników nie doczekałby przyszłego Bożego Narodzenia. Dziś zwyczaj ten nie jest już przestrzegany. Niewielu mieszkańców Zagłębia Dąbrowskiego pamięta, iż tak powszechne dzisiaj w tym regionie, ale również w całej Polsce, pozostawianie jednego wolnego miejsce przy stole wigilijnym dla zbłąkanego czy niespodziewanego gościa, jest śladem po dawnych zwyczajach zaduszkowych.

Na Wigilię podawano od kilku do kilkunastu potraw. Ich liczba niegdyś zależna była od zamożności gospodarzy: u biedniejszych podawano trzy potrawy u bogatszych siedem lub dziewięć , przy czym starano się by liczba ta była nieparzysta. XIX wieczni etnografowie wymieniają następujące potrawy podawane na wigilię w Zagłębiu Dąbrowskim: kaszę jęczmienną z siemieniatką (mlekiem wyciskanym z siemienia konopnego), kaszę z grzybami, kluski tatarczane z makiem tzw. płatki , chleb i strucle z miodem, kwaśne czyli garusek ze śliwek suszonych z grochem lub fasolą, makiełki, kapustę z grzybami i grochem oraz śledzie.

Obecnie skład wigilijnej kolacji różni się od tej z końca XIX w. Istnieje dość duża dowolność zarówno w ilości, jak i w rodzaju podawanych tego wieczoru dań. W niektórych domach podaje się dwanaście potraw – „tyle ilu było apostołów” bądź tyle ile „miesięcy w roku”. W innych siedem, dziewięć bądź trzynaście. Powszechnie jada się ryby, przeważnie karpie i śledzie pod różną postacią – co jest zwyczajem stosunkowo młodym. Oprócz ryb zagłębiowskie gospodynie podają: zupę grzybową bądź barszcz czerwony z uszkami lub krokietem rzadziej zupę rybną. Do potraw wigilijnych należą także: kluski z makiem, łazanki z kapustą, kapusta z grzybami i kapusta z grochem, kompot z suszonych śliwek bądź z różnych suszonych owoców, a także ziemniaki, pierogi z kapustą i grzybami, chałkę tudzież bułkę czasami z miodem, strucle zawijaną z makiem albo z serem, makówki. W niektórych domach do tej pory przygotowuje się polewkę z siemienia konopnego z kaszą jaglaną lub jęczmienną ewentualnie gryczaną. Ponadto starym zwyczajem na wigilijnym stole znajdują się jabłka, pierniki, drobne ciasteczka, orzechy oraz inne bakalie.

W większości domów nie wstawano od stołu wigilijnego przez cały czas trwania wieczerzy - mogła to uczynić jedynie gospodyni. Po wigilii przystępowano do wspólnego śpiewania kolęd oraz do dalszych wróżb. Rzucano na stragarz garść słomy – ile się ździebeł utrzyma tyle snopów zboża zbierze gospodarz z pola w przyszłym roku. Wróżono także z siana spod obrusa. Jeśli ktoś wyciągnął długie i zielone źdźbło to oznaczało szczęście w nadchodzącym roku; jeśli było ono krótkie i żółte to wróżyło choroby a nawet śmierć.

Obecnie magiczną moc przypisuje się łusce karpia wigilijnego, która włożona do portfela ma przynieść szczęście w finansach w nadchodzącym roku.

Powszechnym zwyczajem w latach powojennych było częstowanie zwierząt opłatkiem i chlebem, zanoszono im również ostatki z wieczerzy. Po kolacji brano też słomę spod wigilijnego stołu i owijano nią wszystkie drzewka w sadzie. Podczas obwiązywania gospodarz uderzał pięścią w drzewko, „aby trzymało owoc”.

Dziś w ten wieczór po zakończeniu wieczerzy domownicy obdarowują się prezentami. Prezenty składane są najczęściej pod choinką.

Wigilię, jak i w pierwszy dzień świąt Bożego Narodzenia, spędzano w gronie rodzinnym. Ponadto w latach międzywojennych unikano wszelkich prac - nie rozpalano ognia, nie gotowano, nie używano noża, nie rąbano drewna, nie oporządzano inwentarza. Wszystkie te czynności robiono w poranek wigilijny - krojono chleb, przygotowywano drewno na opał, obierano ziemniaki itp.

Dawniej drugiego dnia świąt bożonarodzeniowych w dzień świętego Szczepana święcono w kościele groch i owies, obrzucając następnie ziarnami księdza na pamiątkę ukrzyżowania pierwszego męczennika a pozostałą część dosypywano do zboża i wysiewano na wiosnę wierząc, że dzięki temu będzie urodzaj.

W drugie święto zarówno dawniej jak i współcześnie odwiedzano rodzinę, znajomych i sąsiadów, czyli kolędowano, bo to właśnie Święty Szczepan rozpoczyna czas kolędowania. O zagłębiowskim kolędowaniu i kolędnikach napiszę następnym razem.
KOMENTARZE
Redakcja portalu Sosnowiec Online sosnowiec.info.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczanych przez użytkowników. Jednocześnie zastrzega sobie prawo do kasowania wypowiedzi zawierających treści zabronione przez prawo, wulgarne, obraźliwe lub promujące jakiekolwiek usługi czy produkty, zawierające linki do innych stron internetowych, a także nie związanych z tematem artykułu.

REKLAMA
titlePracownicy Bitronu chcą strajkować

Za strajkiem opowiedziało się niemal 89 proc. pracowników Bitronu, którzy wzięli udział w referendum dotyczącym protestu przeciw redukcji zatrudnienia.

titleShort-tack na Zimowym

W piątek, 10 lutego na Stadionie Zimowym w Sosnowcu rozpoczną się dwudniowe zmagania w short-tracku. Zawody odbędą się w ramach XVIII Ogólnopolskiej Olimpiady Młodzieży w sportach zimowych.

REKLAMA