Rozmowa z Dobrawą Skonieczną - Gawlik, etnografem w Muzeum Zagłębia w Będzinie
JL: Temat Pani pracy doktorskiej: „Współczesny obraz mieszkańców pogranicza małopolsko-śląskiego na przykładzie Zagłębia Dąbrowskiego” jest tytułem niezmiernie cennym dla Zagłębia. Jaki obszar Zagłębia przyjęła Pani do swych badań?
Dobrawa Skonieczna - Gawlik, etnograf z Muzeum Zagłębia w Będzinie: Do badań przyjęłam szerszy obszar Zagłębia z Zawierciem, Ogrodzieńcem, Pilicą, Myszkowem, Sławkowem.
Nie ma Pani żadnych wątpliwości co do przynależności tych terenów do Zagłębia?
Nie mam żadnych. Z moich rozmów przeprowadzonych z mieszkańcami tych terenów wynika, że uznają się oni za Zagłębiaków.
Z Górnym Śląskiem oczywiście łączą ich pewne relacje, ale są to przede wszystkim relacje ekonomiczne.
Jak wyglądają prowadzone przez Panią badania?
Prowadziłam badania tożsamości, czyli samoidentyfikacji mieszkańców. Uogólniając - pytam za kogo się uznają, dlaczego tak uważają, Kwestionariusz badawczy jest bardzo rozbudowany - kieruję aż 60 pytań. Badania prowadzę od 2003 r., chociaż badania sondażowe prowadziłam już 2002 r., a tematem zajmuję się od 2001 r. Dwa sezony badawcze były bardzo intensywne dzięki studentom Uniwersytetu Śląskiego z Cieszyna. Obecnie te badania są uzupełniane; zawsze się trafi ciekawa osoba, z którą warto i trzeba porozmawiać.
Jako etnograf porusza Pani kwestie tożsamości z punktu widzenia zwyczajów i obrzędów dorocznych i rodzinnych?
Tak, przez ostatnie lata badałam wszystkie zwyczaje występujące współcześnie na obszarze Zagłębia. Sięgnęłam również do badań przeprowadzonych w latach 60. przez Muzeum Górnośląskie i do skromnej literatury z końca XIX wieku dotyczącej Zagłębia Dąbrowskiego. Porównuję zwyczaje zagłębiowskie ze zwyczajami występującymi w Małopolsce i na Górnym Śląsku; próbuję wykazać wspólne elementy i pokazać różnice.
Rozdział poświęcony zwyczajom i obrzędom dorocznym liczy…
105 stron, a mam jeszcze wiele pozycji do sprawdzenia. Boję się, że mój promotor skróci mi rozdział, a przecież zwyczaje i obrzędy doroczne oraz rodzinne są jednym z ważnych wyznaczników naszej tożsamości.
Porównujemy się do sąsiadów?
Tak, porównujemy się i to bardzo dobrze, bo właśnie dzięki porównaniom możemy potwierdzać naszą odrębność. Porównujemy się do Górnego Śląska, mniej do Małopolski.
Widząc Pani pasję podejrzewam, że nie chodzi Pani wyłącznie o doktorat?
Doktorat jest ważny, ale rzeczywiście, chodzi nie tylko o tytuł, ale uświadomienie mieszkańcom tego wszystkiego, co jest związane z Zagłębiem. Gdy gdzieś czytam, że panie na danym zdjęciu są ubrane w stroje zagłębiowskie, a w rzeczywistości jest to strój śląski, to dostaję dreszczy. Proszę na przykład zobaczyć wydawnictwo miasta Czeladzi, w którym jako strój z obszaru Zagłębia przedstawiany jest strój z Górnego Śląska. Dzieci zagłębiowskie na uroczystościach szkolnych tańczą w strojach łowickich bądź krakowskich, a przecież mamy swój, acz mało znany i skromny strój ludowy. Dlatego chciałabym opublikować swoją pracę doktorską w formie popularno-naukowej książki.
Jak Pani ocenia tożsamość zagłębiowską?
Tożsamość głęboka dotyczy ludzi starszych albo młodych. Najgorzej jest z rocznikiem 50. W dużej mierze jest to grupa ludzi, która w latach 70. ubiegłego wieku przywędrowała do Zagłębia. Ludzie ci nie wrośli w środowisko zagłębiowskie, a niektórzy z nich, będąc już na emeryturze, wracają w rodzinne strony. Młodzi natomiast wszędzie się czują dobrze, także w Katowicach, ale będą się oburzać, jeśli powie się na nich Ślązacy lub że mieszkają na Śląsku.
Jeszcze nie tak dawno badano tylko kulturę wiejską, folklor wsi…
Teraz badamy także kulturę miasta i folklor miejski, np. wpływ zagospodarowania przestrzennego miasta na poczucie tożsamości jego mieszkańców - to jest teraz jeden z nowych tematów badawczy dla etnologa. W dzielnicach miast, takich Zagórze rodzi się nowa kultura.
Dobrze to, czy źle, gdy mieszkańcy Zagłębia reagują na słowa: „w Będzinie na Śląsku”?
Dobrze, że reagują. Podkreślanie odrębności jest bardzo ważne.
Kiedy kończy Pani pisanie pracy doktorskiej?
W tym roku.
Przydałby się sponsor?
Tak.
O jaką kwotę chodzi?
10 tys. zł.
Spróbujemy dotrzeć do ludzi dobrej woli.
Rozmawiał: Janusz Lewanda
Redakcja portalu Sosnowiec Online sosnowiec.info.pl nie
ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczanych przez użytkowników.
Jednocześnie zastrzega sobie prawo do kasowania wypowiedzi zawierających
treści zabronione przez prawo, wulgarne, obraźliwe lub promujące jakiekolwiek
usługi czy produkty, zawierające linki do innych stron internetowych, a także nie związanych z tematem artykułu.
88.156.39.* | 13:05, 23.03.2008
Urodziłem się wsosnowcuteraz mieszkam w olsztynie moje wspomnienia to Juljusz i Maczki Sawoj ikino Czerwonego Zagłembia ico z tego zostało nic zostałtylko tylko zasypane wyrobisko piasku śmieciami z całego śląsku a ta tożsamośc mimo że nie mieszkam wSosnowcu 25 lat to jestem sercem z swoim miastem
80.53.3.* | 19:53, 09.03.2008
Pozdrawiam koleżankę niżej. U mnie jest tak samo :)
87.207.74.* | 19:40, 27.02.2008
Nie wiem jak to wygląda u innych, ale ja mieszkam od 1,5 roku w Krakowie i dalej jestem lokalną zagłębiowską patriotką. Wściekam się w sytuacjach typu: -Pochodzę z Sosnowca
-No tak, tam na Śląsku cieżko się żyje...w Krakowie lepiej.
Zawsze kwituje to tak:
-Na Zagłębiu! Za Śląsk to u nas biją, a tak szczerze nie znoszę Krakowa i moja wyprowadzka była spowodowana brakiem wymarzonego kierunku studiów na UŚ. Odliczam dni do powrotu do mojego ukochanego miasta.
Może trochę przesadzam, ale nazywanie mnie ślązaczką jest krzywdzące dla mnie jak i dla ślązaczek. A Krakowa na prawdę nie znoszę. Mogę tylko się cieszyć, że mieszkam w zasadzie bliżej Wieliczki na uroczym małym osiedlu.
89.24.5.* | 11:59, 23.02.2008
W 100% popieram i potwierdzam obiema rękami słowa "rencisty".Również jakiś czas temu przez jakis czas pracowałem na Terenie Śląska(K-ce, Tychy,...) i nasłuchałem się jakimi to my zagłebiacy jesteśmy delikatnie mówiąc'marginesem społecznym".... Dlatego zawwsze powtarzam- bliżej nam do Małopolski niż do Śląska, choc jego widok mam na codziń dosłownie na wyciągnięcie reki, ale wtedy gdy wracam di kraju na przysłowiową chwilę ....
77.253.252.* | 11:43, 19.02.2008
@mirkmi; hm. Oczywiste jest, że wpływ miał XIX i XX w. Tyle, że to tylko element świadomości. A szczególnym elementem jest właśnie to, że to "pogranicze". Tyle, że jednocześnie nie musi się poddawać narzuconym podziałom przez wrogów, czyli zabór rosyski oddzielony od austriackiego czy pruskiego, następnie komunistyczne "mieszania". Przygraniczna ze Śląskiem część Małopolski, Małopolska Zachodnia, z tradycjami powiatów będzińskiego, olkuskiego, zawierciańskiego, Ziemi Jaworznickiej, Księstwa Siewierskiego - to naturalna niecka. Od mądrości Zagłębia zależy, czy pójdzie kreatywną drogą, czy podda się narzuconym przez okupantów szablonom. Zresztą - i ta kształtowana w XIX i początku XXw. świadomość była szersza, niż zawężenie, jakie się chce narzucać, o czym świadczą choćby pisma Kantora-Mirskiego, badającego wspomniane tereny, o czym świadczy wydany w Sosnowcu s latach 30tych Przewodnik po Zagłębiu, idący tą samą drogą.
@he he do Blajpios; jeżeli ma się możliwości sponsoringu, czy wsparcia - to nie ma co wyśmiewać, tylko rozważyć zastosowanie takiej pomocy. Jeżeli się nie ma takich możliwości, to choćby napisanie tekstu dodającego ducha, ewent. zwrócenie uwagi komuś mogącemu wesprzeć: jest chyba też niezłym wyjściem? Pozdrawiam.
Pozostałe komentarze czytaj na forum.