Janusz Lewanda: Panie Premierze, przez wielu Zagłębiaków nie jest Pan postrzegany najlepiej. Utożsamia się Pana z likwidacją zagłębiowskiego górnictwa a zwłaszcza kopalni „Niwka - Modrzejów”, która powinna, w opinii wielu ludzi, pracować nadal. Tuż przed zamknięciem kopalni, kosztem 14 mln przygotowano do eksploatacji ścianę, w której było i jest do dzisiaj 6 mln ton węgla. Czy znał Pan okoliczności zamknięcia kopalni „Niwka - Modrzejów”?
Poseł Parlamentu Europejskiego Jerzy Buzek: Nie znałem tych okoliczności, ale jak każdy premier, ponoszę odpowiedzialność za wszystkie decyzje, mimo że nie mogłem o wszystkich wiedzieć i nie ja je podejmowałem. O przypadku kopalni „Niwka - Modrzejów” dowiedziałem się po fakcie.
Być może jest to jeden z dwóch czy trzech przypadków, w których zbyt pochopnie podjęto decyzję o likwidacji kopalni. Proszę jednak o zrozumienie - na 22 kopalnie, które zamknięto dwa - trzy przypadki być może błędnej decyzji są w pewien sposób usprawiedliwione.
Przecież w naszym gospodarstwie domowym podczas remontu mieszkania też zdarza się nam popełniać błędy. Oczywiście, że nie jest to działalność na taką skalę jak działalność rządowa, ale zdarza się, że coś źle zrobimy, coś zniszczymy, coś niepotrzebnie wyrzucimy, a potem tego żałujemy. Przypadek „Niwki” to jest właśnie jeden z takich przypadków, których - stanowczo to podkreślam - nie należy utożsamiać z polityką, a niestety, ludzie tak ten przypadek interpretują.
Panie Premierze, czy antagonizmy lokalne nie odegrały w tym przypadku roli?
Absolutnie nie! W Gliwicach, w których mieszkam, też zlikwidowano kopalnię „Gliwice”, która mogła jakiś czas jeszcze wydobywać, ale ze stratami, bo pokłady były słabe. W tym przypadku, w odróżnieniu od kopalni „Niwka” nie wykonano inwestycji tuż przed zamknięciem kopalni.
Kto podejmował decyzje o likwidacji kopalń?
Takie decyzje podejmowali fachowcy. Na pewno nie kierowali się względami lokalnymi a funkcjonowaniem polskiego górnictwa, liczbami, możliwościami, perspektywami, jakie wtedy się rysowały. Być może w przypadku kopalni „Niwka - Modrzejów” popełniono pomyłkę, nie wzięto pod uwagę wszystkich danych. Były to decyzje w wielkiej skali, których nie należy utożsamiać z polityką.
Proszę pamiętać, że w tym czasie dopłacaliśmy do górnictwa 5 miliardów złotych rocznie. Dzięki przeprowadzonej restrukturyzacji, w 2001 roku, gdy kończyliśmy kadencję, zarabialiśmy na każdej tonie 8 złotych, co dawło miliard zysku. Przy braku koniunktury.
Sytuacja się zmieniła na korzyść dzięki decyzjom o zamykaniu kopalń, które ze zrozumiałych względów nie wszystkim się podobały, a budziły sprzeciw w takich kopalniach jak „Niwka - Modrzejów”, w których były bogate pokłady węgla.
Uważa Pan, że decyzje o zamykaniu kopalń były zbawienne dla naszej gospodarki?
Posłużę się przykładem Stoczni Gdańskiej, z którą były wielkie problemy od kilkunastu lat, a mimo to nie pozwolono nam jej prywatyzować. W tym czasie dopłaciliśmy do Stoczni 5 miliardów złotych z budżetu państwa, a dzisiaj i tak ją sprzedajemy. Czyli czasami nie pozwala się podjąć decyzji zbawiennych dla gospodarki, a czasami jest tak, że udaje się takie decyzje podjąć, tak było w przypadku górnictwa. Gdy w 2003 roku nadeszła koniunktura zarabialiśmy więcej na węglu niż na przemyśle petrochemicznym. To niesłychana rzecz!
Panie Premierze, pojawiło się światełko w tunelu: niemiecka grupa kapitałowa interesuje się kopalnią „Niwka - Modrzejów”, podobnie Katowicki Holding.
Bardzo się cieszę z takiej wiadomości.
O sprzedaży kopalni piasku podsadzkowego „Maczki - Bór” zdecydowano w ostatnim dniu urzędowania Pańskiego gabinetu. Kopalnię kupiła spółka z Gliwic, z których wywodzi się Pan oraz wicepremier Steinhoff. Sprawę bada Prokuratura Okręgowa w Katowicach. Podobno ktoś z Pańskiego gabinetu wziął 50 tys. zł łapówki…
Słyszę o tym po raz pierwszy. Nie mam pojęcia, kto kupił kopalnię, kiedy, i w jakich okolicznościach. Ale powiem, że jeśli spółka dzisiaj dobrze funkcjonuje, są zatrudnieni w niej ludzie, to dobrze że ją sprzedano i jest to wielkie dobrodziejstwo dla Sosnowca.
Jak Pan Premier widzi wspólną przyszłość Zagłębia i Śląska?
Dla mnie Zagłębie i Śląsk to jeden region. Jesteśmy powiązani na wszelkie możliwe sposoby. Napięcia powstają, np. między Sosnowcem a Katowicami w sprawie targów, pomiędzy Rudą Śląską, Zabrzem, a Gliwicam - gdzie lokować park przemysłowy, którędy ma przechodzić autostrada. Napięcia między miastami rodzą się w Polsce, w Europie i na świecie. Z faktu napięć pomiędzy Katowicami a Sosnowcem nie wynika nic szczególnego, oprócz tego, że jesteśmy normalni. Wszystkie nasze problemy rozwiąże metropolia.
Rozmawiał: Janusz Lewanda
Redakcja portalu Sosnowiec Online sosnowiec.info.pl nie
ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczanych przez użytkowników.
Jednocześnie zastrzega sobie prawo do kasowania wypowiedzi zawierających
treści zabronione przez prawo, wulgarne, obraźliwe lub promujące jakiekolwiek
usługi czy produkty, zawierające linki do innych stron internetowych, a także nie związanych z tematem artykułu.