Tomasz Jaworski zakończył wspaniałą karierę zawodniczą, jednak nie rozstał się z hokejem. „Jawa” objął stanowisko dyrektora sportowego w Polonii Bytom, która pożegnała się z najwyższą klasą rozgrywek. Trenerem w tym klubie został inny weteran polskich lodowisk - Mariusz Puzio.
sosnowiec.info.pl: Nie żal panu kończyć karierę zawodniczą?
Tomasz Jaworski: Żal, i to ogromny... Chciałbym jeszcze grać, jednak problemy zdrowotne wymusiły na mnie taką decyzję.
Tegoroczne odnowienie starego urazu było główną przyczyną tej decyzji?
Dokładnie tak. Tylko przez to, że kolano odmówiło posłuszeństwa zdecydowałem się nie kontynuować gry. Niestety, zdrowia nie da się oszukać.
Żal rozstawać się z bramką, jednak pozostanę przy hokeju, tylko z… drugiej strony barykady.
Ostatnie trzy lata były dla pana pechowe, z różnych powodów nie mógł pan grać w play offie, szwankowało zdrowie albo nie był pan w pełni formy.
Niestety, 18 lat grania daje znać o sobie. Mam 38 lat, chyba pora na mnie, organizm buntuje się, coraz bardziej czuję zmęczenie „materiału”. Może gdybym przed rokiem poddał się dłuższej kuracji, a nie wracał na lód „na siłę”, pograłbym jeszcze z rok. Teraz czuję, że zbyt mocno eksploatowałem organizm.
Który z momentów w pańskiej bogatej karierze był najmilszy?
Każdy mecz ma swoją historię. Byłem skupiony, by jak najlepiej wypaść w każdym kolejnym spotkaniu. Jednak zdobycie pierwszego mistrzostwa Polski w Unii Oświęcim po zaciętych 7 spotkaniach z katowiczanami wspominam z wielką satysfakcją. Każdemu życzę, by w swojej karierze miał takie wspaniałe wspomnienia. Jak oglądałem teraz pierwszy finałowy mecz pomiędzy Cracovią i Tychami, wspomnienia wracają, aż chce się założyć łyżwy i wyjść na lód.
Wraca pan do klubu, w którym się wychował, w nowej roli.
Będę dyrektorem sportowym Polonii Bytom. Drużyna jest w rozsypce po spadku z ligi. Na pewno nie jest kolorowo w klubie, jednak z Mariuszem (Puzio - wyj. mw) pokazaliśmy już nie raz, że nie poddajemy się i walczymy do końca. Walczyliśmy w ciężkich bojach, a wyprowadzenie Polonii na prostą nie będzie łatwe. Jednak dzięki trudnemu wyzwaniu praca będzie sprawiała więcej satysfakcji, niż siedzenie na stołku w dobrze poukładanym i bogatym klubie. Trzeba czasu na odbudowę Polonii. Mamy najgorsze lodowisko w kraju, ale mam nadzieję, że powstanie nowy obiekt, a wraz z nim wrócimy do elity, gdyż naszym celem jest stworzenie silnego klubu w Bytomiu.
Pana syn również jest hokeistą, idzie w ślady taty. Namawiał go pan go do tego?
Chciałem by został piłkarzem, trenował dwa lata, jednak sam zdecydował się na hokej. Gra po drugiej stronie, czyli jest napastnikiem, nie został bramkarzem tak jak ja. Ma niezwykłe samozaparcie, dużo trenuje, ciężko pracuje, hokej jest jego pasją.
Ma szansę być bardziej znany od pana?
Mam taką nadzieję, syn ma duży potencjał i talent. Teraz są inne czasy, gdy ja zaczynałem było o wiele trudniej się wybić. Chciałbym, żeby jego sława była dużo większa od mojej, z całego serca tego mu życzę.
Numerem jeden w bramce Zagłębia Sosnowiec został Tomasz Dzwonek. Jak mistrz ocenia swojego ucznia?
Wybór Tomka jest odpowiedni. Ma dopiero 21 lat, powinien jak najwięcej grać w tym wieku. Jest bardzo dobrze wyszkolony technicznie, ale ciągle musi nabierać doświadczenia w meczach o ligowe punkty. Działacze powinni zaufać Tomkowi i zostawić go jako „jedynkę” na przyszły sezon, może to tylko wyjść im na plus. Dobry bramkarz w hokeju to podstawa. Gdy drużyna ma świadomość, iż między słupkami jest pewniak, łatwiej się jej gra z przodu.
Rozmawiał:
Maciej Wasik
Redakcja portalu Sosnowiec Online sosnowiec.info.pl nie
ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczanych przez użytkowników.
Jednocześnie zastrzega sobie prawo do kasowania wypowiedzi zawierających
treści zabronione przez prawo, wulgarne, obraźliwe lub promujące jakiekolwiek
usługi czy produkty, zawierające linki do innych stron internetowych, a także nie związanych z tematem artykułu.