Hokeiści Zagłębia nic nie robią sobie z coraz większych problemów, które dotykają klub i ich samych. Sosnowiczanie dzisiaj dzielnie walczyli z ekipą z Jastrzębia, jednak po wymianie ciosów górą okazali się ostatecznie goście.
O pierwszej tercji można napisać tylko tyle, że się odbyła, ponieważ poza dwoma dogodnymi okazjami, po jednej dla każdej z drużyn, za wiele ciekawego na lodzie się nie działo. W 15. minucie idealną sytuację zmarnował
Tomasz Kozłowski, który przed sobą miał źle ustawionego Kosowskiego. W rewanżu, na 20 sekund przed końcem pierwszej tercji, Furo strzelał na sosnowiecką bramkę, lecz instynktowną obroną wykazał się Dzwonek, który końcówką kija wybił „gumę” zmierzającą pod poprzeczkę jego bramki.
W drugiej tercji na lodzie w końcu zaczęło się coś dziać, a efektem tego było aż sześć bramek. Niestety zaczęło się źle, w 32. minucie po podaniu
Richarda Krala na prowadzenie jastrzębian wyprowadził
Petr Lipina. Po kolejnych dwóch minutach Dzwonek, który wcześniej kilkukrotnie w dużo groźniejszych sytuacjach ratował Zagłębie przed utratą gola, się nie popisał i musiał wyciągać krążek z siatki po strzale Krala po raz drugi. Kontaktową bramkę z podania Voznika zdobył dla sosnowiczan
Rafał Twardy. Później gospodarze wrzucili drugi bieg, czego efektem była wyrównująca bramka
Jarosława Dołęgi, który wykorzystał wygrane wznowienie w tercji Jastrzębia i nie zastanawiając się huknął, dając nadzieję na korzystny wynik. Radość nie trwała jednak zbyt długo. Po zaledwie… 11 sekundach duet Lipina - Kral wyprowadził gości ponownie na prowadzenie, ale to jeszcze nie koniec, bo niecałe 40 sekund później czwartego gola z podania Słodczyka dołożył Urbanowicz. – Szkoda tego rezultatu na 2:2, przysnęliśmy na chwilę, przez co dostaliśmy dwie bramki, a później było już ciężko – przyznał po meczu
Łukasz Zachariasz, hokeista Zagłębia.
Trzecia odsłona to napór sosnowiczan na bramkę rywali, który przyniósł jednak efekt tylko w postaci kar nałożonych na jastrzębian. Najpierw na dwie minuty za zahaczanie wyleciał z lodu Furo, a po chwili, za umyślne wystrzelenie krążka, do kolegi dołączył Rombkowski. Z takiego prezentu skorzystali miejscowi, którzy po składnej akcji i strzale Twardego zmniejszyli stratę do 3:4. Najładniejszą bramkę meczu, dającą kolejną nadzieję na korzystny wynik, pod koniec 49. minuty strzelił Zachariasz. – Niewiele brakło, a odwrócilibyśmy losy tego spotkania. Rywale mieli dzisiaj więcej z gry, ale żałuję najbardziej trzech bramek, które straciliśmy po własnych błędach. To zaważyło na losach spotkania – podsumował Rafał Twardy.
Niestety, przewagę na lodzie potrafili również wykorzystać hokeiści GKS-u, którzy na początku 53. minuty meczu rozklepali obronę gospodarzy i za sprawą Krala zdobyli bramkę, jak się ostatecznie okazało, na wagę trzech punktów.
Redakcja portalu Sosnowiec Online sosnowiec.info.pl nie
ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczanych przez użytkowników.
Jednocześnie zastrzega sobie prawo do kasowania wypowiedzi zawierających
treści zabronione przez prawo, wulgarne, obraźliwe lub promujące jakiekolwiek
usługi czy produkty, zawierające linki do innych stron internetowych, a także nie związanych z tematem artykułu.