W ostatnim meczu w tym sezonie na Stadionie Zimowym sosnowiczanie ulegli Naprzodowi Janów 5:6. Nasi hokeiści zaczęli grać dopiero przy wyniku 2:6, szkoda, gdyż była duża szansa na zwycięstwo w dzisiejszym pojedynku.
Zagłębie dobrze rozpoczęło to spotkanie.
Oktawiusz Marcińczak wraz z
Antonem Lezo wyprowadzili szybki atak, który ładnym strzałem zakończył
Petr Hruby. Niestety, z każdą kolejną minutą nasi zawodnicy oddawali pole gry przeciwnikowi. Już po upływie 87 sekund od objęcia prowadzenia przez sosnowiczan wyrównał
Tomasz Jóźwik. W 7. minucie podwyższył
Marcin Słodczyk, a 4 minuty później, po trafieniu
Petera Tabacka, janowianie prowadzili 3:1.
Na początku drugiej tercji ładnym strzałem popisał się
Marcin Jaros, który spod niebieskiej linii posłał „gumę” w prawe okienko bramki
Michała Elżbieciaka.
Wydawało się, iż sosnowiczanie pójdą za ciosem. Niestety, to Naprzód strzelał kolejne bramki. Jóźwik swoją drugą bramkę w tym spotkaniu zdobył zaledwie 24 sekundy po trafieniu Jarosa. Następne gole zdobyli
Ondrej Lauko i
Wojciech Wojtarowicz. Minutę przed drugą przerwą kapitalną bramkę zdobył
Artur Ślusarczyk, który popisał się strzałem z półobrotu. Zresztą ten zawodnik zostawił najwięcej zdrowia na lodzie. - Nie odpuściliśmy, naprawdę zależy nam na zdobyciu 5. miejsca. Po drugiej tercji powiedzieliśmy sobie, by zagrać dla kibiców, którzy zdecydowali się przyjść na lodowisko dzisiejszego dnia. Walczyliśmy do końca, niestety nie udało się dogonić wyniku - mówił po spotkaniu Ślusarczyk.
W 45. minucie
Tomasz Kozłowski sfinalizował akcję Ślusarczyka. Sosnowiczanie złapali wiatr w żagle i zepchnęli gości do tercji obronnej. Kontaktowa bramka padła dopiero w 59. minucie. Był to dość kuriozalny gol - strzelał
Mateusz Pawlak, krążek został przed bramkarzem i próbował go wybić obrońca Naprzodu,
Adrian Kowalówka, jednak zrobił to na tyle nieudolnie, że skierował „gumę” do własnej bramki. W końcowych sekundach spotkania sosnowiczanie grali w przewadze, ponieważ trener
Jan Vavrecka zdecydował się wycofać bramkarza, jednak na niewiele się to zdało.
Zagłębie nie potrafiło dzisiaj wykorzystać częstej gry w przewadze. Sosnowiczanom na pewno nie pomogli też bramkarze -
Tomasz Dzwonek i
Grzegorz Mrozowski. - Nie można powiedzieć, że wygraliśmy dzięki błędom bramkarzy, gdyż my traciliśmy gole w taki sam sposób, więc pod tym względem mecz był wyrównany. Pomimo to cieszę się, że wygraliśmy. Gratuluje zawodnikom za ambicję i walkę - podsumował spotkanie trener Naprzodu,
Jaroslav Lehocky.
Redakcja portalu Sosnowiec Online sosnowiec.info.pl nie
ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczanych przez użytkowników.
Jednocześnie zastrzega sobie prawo do kasowania wypowiedzi zawierających
treści zabronione przez prawo, wulgarne, obraźliwe lub promujące jakiekolwiek
usługi czy produkty, zawierające linki do innych stron internetowych, a także nie związanych z tematem artykułu.