Choć w składzie hokejowego Zagłębia pojawili się już hokeiści stanowiący o sile zespołu, to nic to nie dało. W meczu 3. kolejki Polskiej Ligi Hokeja sosnowiczanie przegrali gładko z Cracovią 1:5.
Laszkiewicz i Radziszewski. Wszyscy zgromadzeni w Stadionie Zimowym przez lata będą przeklinać te nazwiska. Za każdym razem, gdy klan Laszkiewiczów i były bramkarz Zagłębia pojawiają się na sosnowieckiej tafli, są bezlitośni dla gospodarzy. Nie inaczej było dzisiaj.
Jednak to sosnowiczanie ruszyli pierwsi do ataku. Niestety dla swoich fanów, przez pierwsze minuty razili nieskutecznością. Bracia Kozłowscy oraz
Piotr Sarnik i
Marcin Jaros mieli wyśmienite okazje, żeby zdominować Cracovię w pierwszej tercji, jednak trafiali prosto w świetnie dysponowanego Radziszewskiego.
„Pasy” też nie miały zamiaru oddać tego meczu. Szarże Zagłębia wreszcie wkurzyły hokeistów zaprzyjaźnionych z krakowskim Lajkonikiem i rozpoczęli strzelecką ucztę. Najpierw skutecznym strzałem popisał się
Tomasz Landowski, po raz drugi gumę wpakował płaskim strzałem do siatki po parkanie
Tomasza Dzwonka Leszek Laszkiewicz, a strzelaninę dokończyli pięknym strzałem spod niebieskiej linii
Patryk Wajda i trafieniem z najbliższej odległości
Daniel Laszkiewicz. – To był pierwszy mecz od trzech tygodni zawodników, którzy zostali dopuszczeni do gry po zakazie i było widać, że potrzeba nam zgrania podczas meczów o stawkę – stwierdził
Vladimir Luka. – Zabrakło nam dzisiaj… wszystkiego. Cracovia była o 100 procent lepsza. Nie ma o czym nawet mówić – powiedział rozczarowany pupilek kibiców.
Po takim pogromie Zagłębie już się nie podniosło. Gwóźdź do trumny sosnowiczan wbił
Dawid Kostuch w sytuacji jeden na jeden po kontrze. Honorowym, pięknym strzałem pod poprzeczkę popisał się
Marcin Kozłowski, ale jego koledzy nie byli już tak skuteczni. A szkoda, bo gdyby dwukrotnie
Vladimir Luka,
Robin Bacul oraz
Tomasz Kozłowski zachowali więcej zimnej krwi, to spokojnie byłaby dogrywka. Jedynym zawodnikiem, który zasłużył na wyróżnienie był wprowadzony w drugiej odsłonie młody bramkarz
Bartłomiej Nowak, który raz po raz wyłapywał krążek po groźnych strzałach krakowian. – Ciężko znaleźć pozytywy po takim meczu – stwierdził trener Zagłębia
Wojciech Matczak. – Dopiero dzisiaj o 16:30 dowiedzieliśmy się, jakim składem zagramy (problemy z dopuszczeniem zawodników z powodu zaległości finansowych przez PZHL – przyp. red.). Czarny scenariusz, który dzisiaj przewidywałem, niestety się spełnił. Musimy zebrać się do kupy, solidnie potrenować i zgrać się, bo co mecz, to występujemy innym składem i potem efekty tego widać podczas meczu.
Redakcja portalu Sosnowiec Online sosnowiec.info.pl nie
ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczanych przez użytkowników.
Jednocześnie zastrzega sobie prawo do kasowania wypowiedzi zawierających
treści zabronione przez prawo, wulgarne, obraźliwe lub promujące jakiekolwiek
usługi czy produkty, zawierające linki do innych stron internetowych, a także nie związanych z tematem artykułu.
178.37.144.* | 23:50, 18.09.2010
Nie wiem już sam, czy warto obwiniać jednostki.Dzwonek? A gdzie obrońcy? Nie sztuka bronić tylko nie dopuszczać do strzału. A odnośnie Duszaka to Kamil w ubiegłym sezonie też zbyt wiele nie pokazał i choć zawsze uważałem, że sport powinien opierać się na wychowankach a nie na kasie to nie bardzo go widzę w I składzie.Sędziowie też walili banany od początku-to też na pewno miało wpływ na przebieg meczu, ale to nie tłumaczenie.Hokej to gra zespołowa i jednostka nie zagra gdy nie współpracują. Ekipa zebrana 5 min. przed meczem-co ci chłopaki mieli pokazać? Wszyscy grali do niczego, co z resztą potwierdził Luka.Wstyd. Wstydzić się zaczynam tego co się dzieje na moim podwórku.
89.72.119.* | 20:18, 18.09.2010
Panie Bernat panu już dziękujemy kibice
89.73.177.* | 13:36, 18.09.2010
NIESTETY,BEZ BRAMKARZA I OBROŃCÓW WYNIKI BĘDĄ TYLKO TAKIE.CRACOVIA NIC NIE POKAZAŁA,A I TAK NA KONCU ZAWSZE BYŁ RADZISZEWSKI.A U NAS DZWONEK = PORAŻKA, DUSZAK NA OBRONIE TO TEŻ NIEPOROZUMIENIE.DOKĄD PREZES BERNAT NIE ZROZUMIE TAK OCZYWISTEJ PRAWDY I NIE BĘDZIE KASY NA DOBRYCH ZAWODNIKOW ( BYŁ DO SPROWADZENIA ZBOROWSKI), TO ZAPOMNIJMY O KOLEJNEJ GWIAZDCE NA HOKEJOWEJ KOSZULCE.NIESTETY.
94.251.147.* | 12:16, 18.09.2010
Niestety jaki prezes taki klub i poziomy w klubie, jeżeli ten człowiek tyle lat siedzi i tylko płacze. Co roku zmienia się zawodników trenerów wiec jak to ma wszystko funkcjonować. Tychy i Cracovia grają cały czas tym samym składem. A prezes zaczyna nowy sezon , z juniorami bo nie zapłacił kasy tym co odeszli no śmiechu warte !!. Panie Bernat nie robi się czegoś na co się nie ma kasy.
87.205.128.* | 09:49, 18.09.2010
Co tu sięu nas wyprawia w tym Sosnowcu? Byłem, widziałem. Jestem zrozpaczony tym czego sieę naoglądałem. 13-letni syn, który ostro kibicował w ub. sezonie powiedział mi po tym spotkaniu, że takiego meczu jeszcze nie oglądał. Gdzie szukać winy? W zawodnikach? Myślę, że bardziej w działaczach, którzy nie wychodzą na arenę tylko kryją się za siatką, bo to oni organizują to co wykonują chłopaki na tafli. Chyba nie tylko w UM pasowałoby wprowadzić stanowcze zmiany. Wstyd mi już chyba za wszystko co się dzieje w moim rodzinnym mieście
Pozostałe komentarze czytaj na forum.