To była wspaniała niedziela dla wszystkich fanów hokeja w Sosnowcu. Najpierw „wygrały” dzieci z Domu Dziecka, dla których zorganizowano imprezę mikołajkową, a potem hokeiści, którzy rozbili w 10 sekund ekipę Stoczniowca 4:3!
Dzisiejsza niedziela była na Stadionie Zimowym wyjątkowa pod wieloma względami. Uhonorowano hokeistów z dawnych lat, którzy pamiętają „tłuste lata” hokejowego Zagłębia. Pod sufitem lodowiska zawisły symboliczne koszulki braci Tokarzów, Marcińczaka i Olszewskiego, którzy zdobywali trofeum za trofeum. – Cieszę się, że doceniono tutaj to, co zrobiliśmy dla hokeja w Sosnowcu – stwierdził
Leszek Tokarz. – Pytanie, dlaczego dopiero teraz, nie powinno być adresowane do mnie.
Najważniejsze jest to, że spotkaliśmy się dzisiaj, aby pomagać potrzebującym. Mecz nie jest istotny, liczy się szczytny cel, czyli pomaganie najmłodszym z Domu Dziecka – dodał Tokarz.
Wśród licznych atrakcji, pokazów jazdy figurowej i upominków dla kibiców w ramach akcji „Hokeiści Dzieciom” odbył się mecz, rozegrany pomiędzy gwiazdami sosnowieckiego hokeja, a kibicami. W drużynie gwiazd, która wygrała 8:4, zagrały nazwiska, których fanom sportu w Sosnowcu przedstawiać nie trzeba, m.in. wspomniany wcześniej Tokarz, szablista Sznajder, Podsiadło, Zabawa, a także czarny koń drużyny, obrońca piłkarskiego Zagłębia
Marcin Strojek. – Z zasadami hokeja nie mam problemu, bo przed tym meczem dużo grałem w NHL na konsoli do gier – śmiał się Marcin. – Nie byłem cztery lata na lodzie, więc miałem problemy z koordynacją. W krążek trafiłem dopiero za czwartym razem, ale zabawa była świetna i nawet udało mi się strzelić gola! To dla mnie duże wyróżnienie, że mogłem wyjść na taflę z takimi sławami – dodał Strojek.
W kulminacyjnym punkcie imprezy, czyli starciu już nie na żarty w Ekstralidze, spotkały się drużyny Zagłębia i Stoczniowca. Spotkanie było niesamowicie zaciekłe i trzymało do końca w niepewności licznie zgromadzonych fanów na Stadionie Zimowym. Sosnowiczanie od początku mieli przewagę, jednak doskonałe okazje marnowali:
Jarosław Dołęga,
Tomasz Kozłowski,
Łukasz Podsiadło i
Mateusz Białek, co wykorzystali goście i trzykrotnie wychodzili na prowadzenie. Ostatnie słowo należało jednak do Zagłębiaków, którzy w trzeciej tercji zagrali koncertowo i najpierw wyrównali za sprawą
Marcina Kozłowskiego, a rywali dobili dzięki trafieniu
Łukasza Zachariasza. – W tym meczu było wszystko! – cieszył się Marcin Kozłowski. – Od bójek po piękne interwencje bramkarzy. Najważniejsze jest jednak to, że w szatni panuje świetna atmosfera, jakiej tutaj jeszcze nie widziałem. Wszyscy walczą na maksa i wygraliśmy już czwarty mecz z rzędu, a teraz czas na Cracovię w piątek – dodał radosny „Koziołek”.
Redakcja portalu Sosnowiec Online sosnowiec.info.pl nie
ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczanych przez użytkowników.
Jednocześnie zastrzega sobie prawo do kasowania wypowiedzi zawierających
treści zabronione przez prawo, wulgarne, obraźliwe lub promujące jakiekolwiek
usługi czy produkty, zawierające linki do innych stron internetowych, a także nie związanych z tematem artykułu.