Dąbrowscy koszykarze przegrali piąte z rzędu spotkanie przed własną publicznością. Tym razem górą była Stal Stalowa Wola, która wygrała 74:64. Ostatni raz w hali „Centrum” dąbrowscy kibice cieszyli się ze zwycięstwa swych koszykarzy 15 listopada ubiegłego roku, kiedy to MKS pokonał Resovię Rzeszów.
MKS zaczął fatalnie. Pierwsze punkty dla gospodarzy zdobył
Łukasz Szczypka (2:2), który zresztą był najlepszym zawodnikiem w dąbrowskim zespole, ale później przez ponad 7 minut nasi koszykarze nie potrafili oddać celnego rzutu. Goście nie zmarnowali tego i wyszli na wysokie prowadzenie (2:16). Na początku drugiej kwarty gra niewiele się zmieniła, dlatego trener MKS-u,
Wojciech Wieczorek, wpuścił na parkiet
Marcina Malcherczyka, bohatera poprzedniego spotkania w Katowicach.
Pomimo, iż Malcherczyk szybko oddał celny rzut spod kosza, a chwilę później trafił „za trzy” (16:28), nie przyniosło to wystarczającej poprawy gry. Drugą kwartę zakończył
Rafał Partyka „trójką”, dzięki czemu Stal ponownie wyszła na wysokie prowadzenie (29:40). - W całej pierwszej połowie zagraliśmy bardzo słabo. Dziś naszą główną bolączką była niska skuteczność, za to przeciwnikowi wchodziły bez problemu „trójki” i trudne rzuty z bliska. Początek spotkania był decydujący dla dalszych losów meczu - mówił po meczu Szczypka.
Po przerwie goście ponownie zaczęli od mocnego uderzenia -
Marek Piechowicz oddał celny rzut za trzy punkty (29:43). Na gospodarzy podziałało to mobilizująco, szczególnie na Szczypkę, który zdobył 7 punktów z rzędu. Chwilę później
Radosław Basiński przejął piłkę i ładnym dwutaktem zakończył akcję (28:43), ale goście ponownie odpowiedzieli celnym, trzypunktowym rzutem. Następnie ponownie dał o sobie znać Szczypka, popisując się kolejną „trójką”. - W drugiej połowie przebudziliśmy się na chwilę. Zaczęliśmy lepiej grać, wreszcie zaczęły wpadać rzuty z dystansu. Niestety, długo to nie trwało. Gramy zrywami, co jest naszym największym mankamentem, nie potrafimy grać równo - ocenił Szczypka.
Końcówka trzeciej kwarty należała do Stali, która ponownie uciekła dąbrowianom (43:58). W ostatniej odsłonie spotkania MKS stać było tylko na jeden zryw. Dzięki dobrej grze
Tomasza Deji i dwóm przechwytom jego imiennika -
Koczwary, dąbrowianie zmniejszyli stratę do zaledwie 4 „oczek” (64:68). Niestety, były to ostatnie zdobyte punkty przez naszych koszykarzy tego wieczoru. - Po dobrej w naszym wykonaniu pierwszej rundzie, coś niedobrego zaczęło się z nami dziać. Najgorsze jest to, że nie wiem, czym tak słaba gra przed własną publicznością jest spowodowana. Wygląda na to, że play-offy nam uciekają - martwił się Szczypka.
Redakcja portalu Sosnowiec Online sosnowiec.info.pl nie
ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczanych przez użytkowników.
Jednocześnie zastrzega sobie prawo do kasowania wypowiedzi zawierających
treści zabronione przez prawo, wulgarne, obraźliwe lub promujące jakiekolwiek
usługi czy produkty, zawierające linki do innych stron internetowych, a także nie związanych z tematem artykułu.