Wszyscy w Dąbrowie Górniczej zastanawiali się, czy ich zespół poradzi sobie z dwunastą drużyną I ligi, Zniczem Pruszków we własnej hali, ponieważ zagłębiowscy koszykarze znacznie gorzej radzą sobie w dąbrowskiej hali „Centrum”. Na szczęście koszykarze MKS-u Dąbrowa Górnicza pokazali klasę i pokonali gości z Mazowsza 83:54.
Choć wynik wskazuje, że MKS sprawił pruszkowianom tęgie lanie, to były momenty, że ich sympatykom drżały serca. Po wysokim prowadzeniu 37:23 ekipa z Dąbrowy nagle przysnęła, co doprowadziło do tego, że zespół Znicza zdołał wyrównać . Na szczęście gospodarze w porę się obudzili i zaczęli „odjeżdżać” gościom z wynikiem. W dzisiejszym meczu dąbrowianie zagrali świetnie w defensywie, co było kluczem do końcowego sukcesu.
W obronie brylował rezerwowy
Tomasz Koczwara, który popisał się kilkoma przechwytami, a także
Piotr Zieliński, który zaliczył 11 zbiórek. Znakomicie spisał się także
Paweł Bogdanowicz, który rzucił cztery „trójki” i w całym spotkaniu zdobył 18 punktów. Jedno oczko mniej zdobył
Tomasz Milewski, który swój występ również może zaliczyć do udanych. - Cieszę się, że znowu udało mi się zaliczyć kilka trafień za trzy punkty, bo dużo nad tym pracuję na treningach. Wszyscy mówią, ze jesteśmy już jedną nogą w play-offach, ale poczekajmy jeszcze do końca rundy. Jeśli przegramy z AZS-em Kalisz, to czeka nas mecz o życie z Żubrami Białystok - mówił po spotkaniu zadowolony Bogdanowicz.
Największą radość odczuwał jednak
Łukasz Szczypka, któremu przed południem urodził się syn, który otrzymał imię Kamil. Zawodnik MKS-u miał więc podwójną okazję do świętowania. Po spotkaniu dąbrowianie wznieśli toast za nową nadzieję polskiego kosza i wypili po lampce szampana. Świeżo upieczony tata nie krył radości z wygranej. - Wreszcie zaprezentowaliśmy się przyzwoicie we własnej hali - cieszył się Szczypka. - Choć wynik wskazuje, że ten mecz to był spacerek, to jednak tak nie było. Zdarzały nam się przestoje, ale udało się zagrać zespołowo. Poprawiliśmy również skuteczność w rzutach osobistych i mieliśmy przewagę w posiadaniu piłki.
Szkoleniowiec MKS-u,
Wojciech Wieczorek chwalił swoich podopiecznych. - Moi zawodnicy obnażyli słabości Pruszkowa - przekonywał trener. - Cieszę się, że udało się poprawić grę w defensywie i nie ponosiliśmy tylu strat, bo w poprzednim meczu z MOSiR-em Krosno moi zawodnicy momentami grali jak juniorzy. Teraz przed nami dwa ostatnie mecze z AZS-em Kalisz i Żubrami Białystok. Mam nadzieję, że nie stanie się katastrofa i zagramy w play-offach - dodał Wieczorek.
Redakcja portalu Sosnowiec Online sosnowiec.info.pl nie
ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczanych przez użytkowników.
Jednocześnie zastrzega sobie prawo do kasowania wypowiedzi zawierających
treści zabronione przez prawo, wulgarne, obraźliwe lub promujące jakiekolwiek
usługi czy produkty, zawierające linki do innych stron internetowych, a także nie związanych z tematem artykułu.