Nie doszło do niespodzianki w piłkarskich derbach Sosnowca. Bardziej doświadczeni Czarni Sosnowiec pokonali młody zespół AKS-u Niwka 2:1. Mecz nie zachwycił, jednak stał na niezłym poziomie, a na boisku nie brakowało ostrych starć. Niwczanie walczyli do końcowych minut o choćby jeden punkt.
Czarni mogli zacząć od mocnego uderzenia - po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Pawła Mironowicza, na strzał z przewrotki zdecydował się Grzegorz Oberaj, a piłka po nim trafiła na nogę Grzegorza Bąka, który przeniósł ją minimalnie nad poprzeczką. Była to najdogodniejsza okazja do zdobycia gola w pierwszej połowie. Niwczanie spełniali zapowiedzi przedmeczowe - zagęścili środek pola kosztem jednego napastnika i liczyli na szybkie kontrataki.
Mecz rozkręcił się dopiero w drugiej części. Tuż po przerwie na boisku pojawił się Nikodem Motyka, który zmienił słabszego tego dnia Bąka. Było to świetne posunięcie Czarnych, gdyż 10 minut później wpisał się on na listę strzelców. Piotr Boguszewski odegrał ze środka pola do nadbiegającego prawą stroną Motyki, a ten wpadł w pole karne i strzałem w długi róg pokonał bramkarza gości - Witolda Wabno. - W pierwszej połowie nie mogliśmy sforsować obrony AKS-u, przeciwnik bardzo dobrze i rozważnie się bronił. Cieszę się, że zaraz po wejściu wpisałem się na listę strzelców. Po bramce grało nam się zdecydowanie łatwiej. Młodzi zawodnicy z Niwki nie odpuścili, w końcu były to derby - mówił po meczu strzelec pierwszej bramki, Motyka. Po golu gospodarze uspokoili grę i skupili się na kontratakach. Na efekt długo nie trzeba było czekać. Po źle rozegranym rzucie wolnym, piłkę przejął Łukasz Cichoń i kapitalnie dograł do uciekającego Oberaja, ten złamał akcję do środka, minął dwóch obrońców gości i mocnym strzałem podwyższył wynik spotkania. Niewiele brakowało, a Paweł Jajeśniak powtórzyłby wyczyn Motyki. Chwilę po tym, jak wszedł na boisko znalazł się w kapitalnej sytuacji, jednak jego mocny strzał w długi róg obronił bramkarz Czarnych Mateusz Mańdok. Wynik spotkania ustalił strzałem z rzutu karnego, podyktowanego za faul Jacka Marca, kapitan niwczan Łukasz Czajkowski. - Ewidentnie było widać brak w obronie Kacpra Matysika. Drugą bramkę zawaliliśmy, no i szkoda tej niewykorzystanej sytuacji Jajeśniaka. Muszę powiedzieć, że przeciwnik trochę mnie zawiódł. Dziś męczyli się z nami przez 90 minut. Więcej spodziewałem się od drużyny, która nie przegrała meczu w tym sezonie - ocenił spotkanie trener AKS-u, Dariusz Wrona.
W zgoła odmiennym humorze do szatni schodził grający trener Czarnych, Boguszewski. - Przewidywaliśmy, iż przeciwnik będzie defensywnie ustawiony. AKS bardzo zagęścił środek, co spowodowało, iż staraliśmy się grać skrzydłami, jednak nie najlepiej to dziś funkcjonowało. W szatni zmobilizowaliśmy się, wróciliśmy na boisko z podwójną determinacją. Chcieliśmy wgrać i cel osiągnęliśmy, jednak przeciwnik zagrał bardzo dobre spotkanie. Trener dobrze ustawił ich taktycznie - podsumował spotkanie Boguszewski.
Redakcja portalu Sosnowiec Online sosnowiec.info.pl nie
ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczanych przez użytkowników.
Jednocześnie zastrzega sobie prawo do kasowania wypowiedzi zawierających
treści zabronione przez prawo, wulgarne, obraźliwe lub promujące jakiekolwiek
usługi czy produkty, zawierające linki do innych stron internetowych, a także nie związanych z tematem artykułu.