Wynikiem 2:1 zakończył się mecz sparingowy pomiędzy Zagłębiem Sosnowiec a MKS Myszków. Sosnowiczanie gonili wynik, ponieważ przegrywali od 24. minuty spotkania po wspaniałej główce zawodnika gości.
Jeszcze przed spotkaniem doszło do niecodziennej sytuacji. Iwan Łytwyniuk, który był już na liście zawodników grających w meczu, nie wyszedł na murawę. – Chciałem tego zawodnika mieć u siebie, ale jeżeli przyjeżdża menadżer i zabiera mi chłopaka spod nosa i mówi, że on tutaj nie pasuje, to jego sprawa. Piłkarz chciał, menadżer nie – skomentował krótko Marek Chojnacki.
Mecz od samego początku był pod kontrolną Zagłębia.
|
REKLAMA
|
W drugiej odsłonie szkoleniowiec Zagłębia zmienił skład i od razu widać było efekty. Sosnowiczanie zaczęli szybciej atakować i goście powoli zaczynali się gubić. W 52. minucie Vladimir Bednar dośrodkował w pole karne, w podbramkowym zamieszaniu piłka trafiła pod nogi Wojciecha Białka, a ten huknął z lewej strony tuż przy słupku i było 1:1. Ustawiony w pomocy Białek miał szansę jeszcze w kolejnych minutach, ale jego uderzenie m.in. głową trafiło w poprzeczkę. – Zagrałem w pomocy pierwszy raz od bardzo dawna. Muszę przyznać, że trzeba się sporo nabiegać. Czasami miałem pretensje do kolegów za pewne zagrania, ale dzisiaj popełniłem takie same jak oni i o to mam żal do siebie. Na szczęście udało się strzelić gola i w miarę godnie zaprezentować na innej pozycji – mówi Wojciech Białek.
Akcje Zagłębia przyniosły w kolejnych minutach efekt bramkowy. Vladimir Bednar wrzucił piłkę z rzutu rożnego, a Marcin Lachowski wyskoczył najwyżej w polu karnym i skierował futbolówkę do siatki. Mimo prowadzenia 2:1, trener sosnowieckiego zespołu nadal pokrzykiwał na swoich piłkarzy i wręcz kazał im jeszcze mocniej atakować i próbować podwyższyć prowadzenie. – Dzisiaj zakończyliśmy obóz dochodzeniowy i bardzo się cieszę ze zwycięstwa, ponieważ w żadnym mikrocyklu nie udało mi się wygrać. Zawodnicy przeszli cykl „uderzeniowy” i przepracowali go dobrze, na szczęście bez kontuzji. Wiem na co ich stać i co przeszli, dlatego zwycięstwo tym bardziej cieszy – mówił po meczu szkoleniowiec.
Trener Chojnacki przyznał także, dlaczego zmienił pozycję kilku zawodnikom. – Gry kontrolne są po to, żeby przyjrzeć się piłkarzom i znaleźć im odpowiednie miejsce i pozycję na boisku. Trzeba szukać alternatywy, ponieważ w lidze różnie bywa. Raz ktoś pauzuje z powodu kartek, raz z powodu kontuzji. Musimy mieć jakieś wyjście awaryjne, stąd te rotacje w trakcie spotkania. Mamy jeszcze trochę czasu na eksperymentowanie, które mam nadzieje będą owocne.
Zagłębie Sosnowiec – MKS Myszków
2:1 (0:1)
Bramki: Białek 52’, Lachowski 80’ – Prusko 25’
Zagłębie: Szlakotin – Strojek, Marek, Balul, Pajączkowski, Lilo, Skórski, Mielec, Pietrzak, Folc, Filipowicz oraz Bensz – Bednar, Zioło, Balul, Sosnowski, Łuczywek, Ryndak, Stefański, Białek, Cyganek, Madej, Snadny, Bielawski
MKS: Wilk - Jarosz, Trepka, Buchcik, Sołtysik, Ojczyk, Psonka, Zawrzykraj, Bonczek, Prusko, Zachara oraz Politański, Poturalski, Król, Romiński, Żelazny, Ściebura, Malczewski, Wolny, Suliński
|
REKLAMA
|
Kursy przygotowawcze do maturyCentrum Edukacji i Wychowania Młodzieży Kana w Sosnowcu ogłasza rekrutację na kursy przygotowawcze do matury na poziomie podstawowym i rozszerzonym.
Płomienny wrzesieńTo będzie miesiąc obfity w siatkówkę. W ostatni weekend września dwie sosnowieckie drużyny żeńskiego i męskiego Płomienia zainaugurują rozgrywki. Panie drugiej ligi, panowie trzeciej.
IV Międzynarodowy Konkurs Muzyczny im. Michała SpisakaJuż 5 września w Dąbrowie Górniczej rozpocznie się III Międzynarodowy Konkurs Muzyczny im. Michała Spisaka. Impreza ta przyciąga młodych muzyków z całego świata. Ubiegły rok należał do instrumentów dętych. W tym roku rywalizować będą młodzi: skrzypkowie, altowioliści i wiolonczeliści.
Władysław Siech - najstarszy piłkarz Zagłębia DąbrowskiegoRKU – to skrót nazwy, który dziś potrafią rozszyfrować tylko starsi panowie, historycy i miłośnicy piłki nożnej z Sosnowca. Oznacza Rejonową Komendę Uzupełnień, czyli instytucję wręczającą przed laty bilety do wojska oraz nazwę klubu piłkarskiego z Sosnowca, który pod tą nazwą istniał krótko, bo zaledwie trzy lata, a mimo to wpisał się na zawsze do historii sosnowieckiej piłki nożnej i historii naszego miasta. Jednym z piłkarzy RKU był Władysław Siech, dziś 90 - letni mieszkaniec Sosnowca.