MKS MOS Interpromex Będzin gładko przegrał z Pronarem Parkiet Hajnówka 1:3. Siatkarze z Będzina zagrali bardzo słabo, a zwycięstwo w jednym secie zawdzięczają rozprężeniu w zespole gości, które w ich szeregach zapanowało po łatwym wygraniu dwóch pierwszych partii.
Początek pierwszego seta był zacięty. Gdy po atakach Mateusza Leszczawskiego i Przemysława Kasparka MKS doprowadził do remisu (po 14) wydawało się, iż będzinianie pójdą za ciosem. Niestety goście z Hajnówka zagrali uważniej na przyjęciu i szybko odskoczyli będzinianom (15:20). Partię zakończył Damian Miller serwisem w siatkę. Drugi set to zdecydowana przewaga gości, którzy bez większych problemów zakończyli go do 17.
W trzeciej, jedynej wygranej przez MKS, partii będzinianie nie zagrali dużo lepiej, jednak goście rozluźnili się i dali pograć przeciwnikowi.
Wygraną gospodarze zawdzięczają dwóm doświadczonym zawodnikom - Rafałowi Legieniowi i Grzegorzowi Nowakowi, którzy wiedli prym na parkiecie. Niestety, na niewiele się to zdało, gdyż w czwartym secie górą byli zawodnicy Pronaru. Będzinianie nie radzili sobie z atakami Marcina Kozioła, który co chwila nękał gospodarzy. Duże gratulacje zebrał od kolegów Konrad Morawiecki, który kilkukrotnie efektownie zablokował ataki przeciwników. - Dziadostwo, dziadostwo, dziadostwo!!! Niektórym zawodnikom już w główkach się poprzewracało. Zagraliśmy dziś fatalnie, szkoda na ten temat gadać. Dziś przegraliśmy, a mieliśmy szansę awansować w tabeli, ale dalej walczymy o pierwszą szóstkę. Jednak z taką grą nie mamy na to szans - mówił po meczu wściekły trener MKS-u, Albert Semeniuk.
Redakcja portalu Sosnowiec Online sosnowiec.info.pl nie
ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczanych przez użytkowników.
Jednocześnie zastrzega sobie prawo do kasowania wypowiedzi zawierających
treści zabronione przez prawo, wulgarne, obraźliwe lub promujące jakiekolwiek
usługi czy produkty, zawierające linki do innych stron internetowych, a także nie związanych z tematem artykułu.