Drugiej porażki w tym sezonie doznali siatkarze trzecioligowego UKS-u Kazimierz Płomień Sosnowiec. Popularne „Kaziki” po morderczym, pięciosetowym boju okazali się minimalnie gorsi od KŚ-u AZS Politechniki Śląskiej Gliwice.
Pierwsze dwa sety toczyły się pod dyktando sosnowiczan, którzy gładko wygrali pierwszą odsłonę i wysoko prowadzili w drugiej. Niestety mimo zaciętej walki, przegrali drugą partię przez nierówną grę i słabą skuteczność w ataku. To jednak nie zniechęciło ekipy z Kazimierza Górniczego, która wygrała trzeciego seta i pewnie zmierzała do zwycięstwa w tym meczu.
Ostatecznie jednak górą byli gliwiczanie, którzy doprowadzili do remisu 2:2 i w zaciętej końcówce przechylili szalę zwycięstwa w tie-breaku na własną korzyść.
- Niestety brakowało dzisiaj w składzie podstawowego atakującego Piotra Mierzejewskiego i to było odczuwalne - stwierdził po meczu trener UKS-u
Adam Pachołek. - W pewnym momencie nasz rozgrywający miał problem, bo nie wiedział do kogo wystawić piłkę. Nikt dzisiaj nie był pewny w ataku, ale jednak kadet Łukasz Cichowicz spisał się przyzwoicie i godnie zastąpił kolegę. Mimo przegranej nie jest źle. Na sześć meczów wygraliśmy cztery i jesteśmy wciąż w czołówce, ale musimy popracować nad grą na siatce, bo ci, którzy mają kończyć piłki w ataku w tym zespole, grają nieregularnie i okresy dobrej gry przeplatają z licznymi błędami - dodał Pachołek.
Redakcja portalu Sosnowiec Online sosnowiec.info.pl nie
ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczanych przez użytkowników.
Jednocześnie zastrzega sobie prawo do kasowania wypowiedzi zawierających
treści zabronione przez prawo, wulgarne, obraźliwe lub promujące jakiekolwiek
usługi czy produkty, zawierające linki do innych stron internetowych, a także nie związanych z tematem artykułu.
95.48.27.* | 17:43, 20.10.2010
Byłem na meczu i akurat rozgrywajacy jako jedyny zagrał dobre zawody. Oczywiście zdażały mu się niedokładne rozegrania ale nawet po tych dokładnych koledzy nie kończyli. Tu nie chodzi o cuda ale skuteczność była marna. Powinno być 3-0 a skończyło się 2-3. Szkoda
83.29.77.* | 09:58, 17.10.2010
Porażka w tym meczu to nie wina atakujących, tylko wystawy w wykonianiu rozgrywającego, z której za każdym razem cudów z ataku nie będzie...
89.72.239.* | 09:44, 17.10.2010
prosze kibicow Kazikow doping w czasie meczu,a takze przyjscie na mecz.Dajmy czas Adamowi Pacholkowi spokojnie pracowac z zespolem