Nasze siatkarki zdołały wygrać tylko jednego seta i to z tzw. „drugim garniturem” bielskiego zespołu. Dąbrowianki zupełnie nie radziły sobie z mocną zagrywką Anny Barańskiej i atakami Jolanty Studziennej, która zdobyła 19 punktów i została wybrana najlepszą zawodniczką meczu.
Na pierwszą przerwę techniczną w premierowej odsłonie bielszczanki schodziły z czteropunktowym prowadzeniem (8:4). W późniejszej fazie tego seta obraz gry nie uległ zmianie - na parkiecie dominowały zawodniczki BKS-u. Przy stanie 11:17 trzy razy z rzędu Studzienna zablokowała ataki naszych siatkarek, kolejno
Eweliny Sieczki,
Magdaleny Sadowskiej i
Joanny Szczurek (11:20). Po takim ciosie dąbrowianki już się nie podniosły i przegrały do 15.
- Byłyśmy za bardzo spięte, nie pokazałyśmy wszystkich naszych umiejętności. W kolejnych setach tylko momentami nawiązywałyśmy walkę z rywalkami - mówiła po meczu
Magdalena Śliwa.
Po przerwie nasze siatkarki zagrały uważniej na przyjęciu i skuteczniej na zagrywce. Najpierw asem serwisowym popisała się
Katarzyna Wysocka (5:3), a chwilę później
Marzena Wilczyńska (8:5). BKS pokazał jednak, iż nieprzypadkowo nie przegrał jeszcze w tym sezonie (17 wygranych z rzędu). Bielszczanki wywalczyły punkt, a Studzienna będąc na zagrywce doprowadziła do wyrównania (9:9). Zacięta walka trwała do stanu 14:15, kiedy to asem serwisowym popisała się Anna Barańska, a gdy schodziła z zagrywki bielszczanki prowadziły 3 punktami (15:18). BKS nie dał sobie wydrzeć już zwycięstwa w tej partii.
Kibice liczyli się z szybkim 0:3, jednak dąbrowianki zaczęły trzeciego seta od mocnego uderzenia. Dzięki dobrej zagrywce Śliwy i skutecznym atakom Wysockiej nasz zespół wyszedł na sześciopunktowe prowadzenie (6:0). Trener BKS-u,
Igor Prielożny zdecydował się na zmiany i wpuścił na parkiet rezerwowe zawodniczki. - Przespałyśmy początek seta, zrobiło się 6:0, dlatego trener zdecydował się na zmiany. Mamy wyrównaną kadrę, dziewczyny, które wychodzą jako zmienniczki mają duże umiejętności, więc walczyły do końca o zwycięstwo. Początek seta zrobił swoje i nie udało się odrobić wyniku, jednak najważniejszy jest końcowy rezultat - wyjaśniła po meczu Barańska. Seta zakończyła piekielnie mocnym atakiem Sieczka (do 16).
Czwarty set od samego początku był niezwykle zacięty. Zawodniczki obu drużyn walczyły na siatce o każdą piłkę. Gdy Wysocka dobrze zaatakowała i wyprowadziła zespół na prowadzenie 10:9, wydawało się, iż dąbrowianki powalczą o zwycięstwo. Niestety, przypomniała o sobie Barańska, która najpierw wyrównała, a następnie dzięki dobrej zagrywce, po której zdobyła aż 4 punkty, wyprowadziła BKS na wysokie prowadzenie (11:16). Dąbrowianki nie zdołały już zniwelować tej przewagi. - BKS zagrał bezbłędnie środkiem. W dwóch pierwszych setach nie mieliśmy nic do powiedzenia. Sądziliśmy, że ten mecz ułoży nam się zdecydowanie lepiej, że powalczymy. Mam nadzieję, że jutro będzie lepiej - podsumował spotkanie trener MKS-u,
Waldemar Kawka.
Już jutro o 18.00 dąbrowianki ponownie zmierzą się z BKS-em. Tym razem będzie to pojedynek w ramach Pucharu Polski. - Mamy motywację, by wygrywać wszystko co się da. Na pewno jutro czeka nas zdecydowanie cięższa przeprawa. Jednak szykuje się fajne i ciekawe widowisko - zapowiedziała Barańska.
Redakcja portalu Sosnowiec Online sosnowiec.info.pl nie
ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczanych przez użytkowników.
Jednocześnie zastrzegamy sobie prawo do kasowania wypowiedzi zawierających
treści zabronione przez prawo, wulgarne, obraźliwe lub promujące jakiekolwiek
usługi czy produkty.