Po dzisiejszym laniu, jakie sprawiły zawodniczki Płomienia w drugoligowym boju swoim rywalkom, siatkarki-dziewczynki z Cieszyna powinny zmienić nazwę z Victorii na Loser Girls. Na boisku istniały dzisiaj tylko sosnowiczanki, które pewnie wygrały 3:1.
Od początku spotkania fani siatkówki zgromadzeni w hali przy ulicy Żeromskiego mogli oglądać zadziwiające widowisko. Siatkarki Płomienia zmieniły się nie do poznania. Miały dobre przyjęcie i mogły zagrać wreszcie kombinacyjnie, mimo że grały bez dwóch przyjmujących
Karoliny Kocel (kontuzja nadgarstka) i
Katarzyny Bartlak (kontuzja mięśni brzucha). Nie bały się grać nawet podwójnej i przesuniętej krótkiej. Ponadto dobrze blokowała standardowo już najlepsza w zespole
Agata Koziołek, a w ataku szalały
Dominika Zajkowska i
Agnieszka Lipka.
Do tego cieszynianki były sparaliżowane ze strachu w przyjęciu, co sprawiło, że gra całkowicie im się posypała we wszystkich elementach i popełniały dziecinne błędy. – Dziewczyny są przygotowane na to, żeby grać widowiskowo – przekonywał trener Płomienia
Piotr Augustyn. – Jednak musi być spełniony jeden warunek. Muszą dobrze przyjmować i wtedy gra nam się „klei”.
Najwyraźniej jednak sosnowiczanki rozproszył latający nad boiskiem motyl, który schronił się w hali przed jesienną aurą, bo wróciły do starych „grzechów”, popełniając błędy w przyjęciu, obronie i asekuracji. Właściwie same oddały rywalkom drugiego seta, bo zawodniczki Victorii niczym specjalnym się nie wyróżniały, ale po prostu popełniły mniej błędów. – Straciliśmy tego seta bezsensownie – irytował się Augustyn. – Szkoda takich momentów w naszej grze, bo mogliśmy wygrać spokojnie w trzech setach, ale takie są już kobiety, że mają problemy i przestoje, które nie powinny nam się przytrafiać.
Na szczęście dla serca trenera Piotra Augustyna, jego podopieczne chwilę słabości odbiły sobie w kolejnych partiach, bo nie miały już litości dla rywalek. Kiepską postawę w przyjęciu Zajkowska nadrabiała mocnymi atakami i dobrą zagrywką. Swoje w polu serwisowym zrobiły też
Izabela Soja i
Weronika Grząślewicz, co sprawiło, że w ostatniej partii prowadziły nawet 12:1. Dzięki wypracowanym ogromnym przewagom, sosnowiczanki mogły już pozwolić sobie na rozluźnienie i przytrafiły im się problemy w przyjęciu zagrywki. Dzisiaj nie miało to większego wpływu na przebieg spotkania, ale w przyszłości, z lepszymi rywalkami, taryfy ulgowej już nie będzie. – To był dziwny mecz – stwierdził po ostatnim gwizdku Augustyn. – Wyszliśmy z nastawieniem, że z góry wygramy ten mecz za trzy punkty 3:0. Naszymi przeciwniczkami były młode dziewczyny, które dopiero znalazły się w II lidze i z beniaminkiem nie powinno być problemów. Mimo to cieszymy się ze zwycięstwa.
Redakcja portalu Sosnowiec Online sosnowiec.info.pl nie
ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczanych przez użytkowników.
Jednocześnie zastrzega sobie prawo do kasowania wypowiedzi zawierających
treści zabronione przez prawo, wulgarne, obraźliwe lub promujące jakiekolwiek
usługi czy produkty, zawierające linki do innych stron internetowych, a także nie związanych z tematem artykułu.