Siatkarki z Dąbrowy Górniczej nie rozpieszczają swoich kibiców. Przegrywają mecz za meczem, a niedzielna bolesna porażka z Impel Gwardią Wrocław sprawiła, że trener dąbrowianek Waldemar Kawka nie może spać spokojnie. A do rozpoczęcia play-offów pozostało już tylko 6 dni...
Gwardzistki zupełnie nie czuły respektu do dąbrowianek i robiły wszystko, by przystąpić do play-offów z szóstej lokaty. Niestety, siatkarki z naszego regionu zagrały bez ambicji i ku zaskoczeniu dąbrowskich kibiców po trzech szybkich setach schodziły pokonane z parkietu we Wrocławiu. Już początek zwiastował wielkie problemy MKS-u w tym spotkaniu. Dąbrowianki skompromitowały się w pierwszej partii, przegrywając aż 12:25! To tylko dodało animuszu gospodyniom, które chciały za wszelką cenę uniknąć siódmego miejsca i starcia z Muszynianką Fakro Muszyna.
W drugiej partii dąbrowianki otrząsnęły się z tego "zimnego prysznica", jaki zafundowały im wrocławianki w I secie i początek tej odsłony wyglądał już obiecująco. Jednak wyrównana walka trwała tylko do stanu 14:13. Wtedy w polu zagrywki stanęła
Zuzanna Efimienko. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Przyjmujące MKS-u kompletnie
sobie nie radziły z jej kąśliwymi serwisami i Gwardia odskoczyła na 18:13. Taką przewagę trudno było zaprzepaścić.
W trzeciej - i jak się później okazało - ostatniej partii obraz gry nie zmienił się. W miarę wyrównana walka trwała do stanu 16:16, a potem na zagrywkę poszła
Marta Czerwińska i Gwardzistki odskoczyły znów na 5 punktów. Pozwoliło im to do końca kontrolować wynik w tym secie. Kompromitująca porażka z zespołem, który miał problemy ze
skompletowaniem składu na tegoroczne rozgrywki na pewno zabolała wszystkich sympatyków siatkówki w Zagłębiu Dąbrowskim, ale to już za nami. Zespół z Dąbrowy ma niespełna tydzień na poprawienie swojego przyjęcia, które w tym spotkaniu było dramatyczne. A w I rundzie play-off zmierzy się z solidną ekipą Centrostalu Bydgoszcz.
Po meczu niepocieszona kapitan MKS-u
Magdalena Śliwa przekonywała, że ona i jej koleżanki nie odpuściły tego spotkania. - Nie ma mowy o grze na pół gwizdka. Chciałyśmy wypaść jak najlepiej i nie było olewki. Niestety jednak nasza postawa była katastrofalna.
Nawet szkoleniowiec MKS-u
Waldemar Kawka miał problemy ze znalezieniem odpowiedzi na to, co się stało z jego zespołem w tym meczu. - Nie wiem co się dzieje, ale znów mamy fatalną końcówkę sezonu. Nie załamujemy jednak rąk. Spróbujemy powalczyć o to, co od początku było naszym celem, czyli o wejście do strefy medalowej.
Redakcja portalu Sosnowiec Online sosnowiec.info.pl nie
ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczanych przez użytkowników.
Jednocześnie zastrzega sobie prawo do kasowania wypowiedzi zawierających
treści zabronione przez prawo, wulgarne, obraźliwe lub promujące jakiekolwiek
usługi czy produkty, zawierające linki do innych stron internetowych, a także nie związanych z tematem artykułu.