Po wczorajszym przegranym spotkaniu z Centrostalem Bydgoszcz 1:3 siatkarki MKS-u Dąbrowa Górnicza chciały wygrać drugie spotkanie, aby wyrównać stan rywalizacji w ćwierćfinale rundy play-off. Niestety, dzisiaj znów okazały się gorsze od bydgoszczanek (tym razem przegrały 2:3) i do Dąbrowy wrócą z pustymi rękami.
Pierwszy set wypadł obiecująco w wykonaniu dąbrowianek. Szybko uzyskały kilkupunktową przewagę i do końca kontrolowały inauguracyjną odsłonę. Niestety, potem nie było już tak kolorowo. Bydgoszczanki doprowadziły do wyrównania rozbijając MKS aż 25:13 w kolejnej partii. W trzecim secie siatkarki MKS-u przeżyły prawdziwy szok. Prowadziły w nim już 22:17 i wydawało się, że nic już im nie może zaszkodzić.
Niestety dziecinne błędy popełniała
Magdalena Śliwa, która najpierw kiwnęła piłkę w aut, a potem sędzia odgwizdał jej nieczystą wystawę. Dodatkowo
Katarzyna Mróz popisała się widowiskowym blokiem i w połączeniu ze słabym odbiorem katastrofa dąbrowianek stała się faktem.
Na słowa uznania siatkarki MKS-u zasłużyły jednak w czwartej odsłonie. Nie załamały się prowadzeniem Centrostalu 2:1 i doprowadziły do wyrównania. Dobrymi serwisami popisywała się
Małgorzata Lis, skutecznie atakowały
Joanna Staniucha-Szczurek i
Ewelina Sieczka.
W ostatnim secie MKS zaczął od prowadzenia 2:0 dzięki dobrej zagrywce Śliwy. Niestety, dwupunktowa zaliczka została szybko roztrwoniona, a gospodynie stopniowo powiększały przewagę, która wynosiła 10:5. Świetnie atakowały
Ewa Kowalkowska i
Joanna Kuligowska. Dobrze serwowała
Katarzyna Mróz, a blokiem nękała dąbrowianki
Dominika Kuczyńska. Niestety nie można tego powiedzieć o
Ewelinie Sieczce, która zagrała poniżej swoich możliwości w tym secie. W końcówce tie-breaka, przy stanie 12:10, MKS bliski był dojścia rywala, ale po kapitalnej obronie
Marzeny Wilczyńskiej (która zastąpiła Sieczkę) Śliwa dotknęła siatki przy próbie wystawy, a potem
Magdalena Sadowska i
Katarzyna Wysocka zostały zablokowane przez Kuczyńską.
Nie było to udane spotkanie dla
Krystyny Tkaczewskiej. Choć młoda siatkarka występująca na pozycji libero starała się jak mogła, to grała bardzo nieporadnie w obronie, wpychając się lepiej ustawionym koleżankom przed nos. Oprócz tego miała problemy z przyjęciem i dograniem prostych piłek, co na pewno przed spotkaniami w Dąbrowie Górniczej będzie spędzało sen z powiek trenerowi MKS-u
Waldemarowi Kawce.
Po drugiej przegranej w ekipie MKS-u zapanowała żałoba. Siatkarki miały łzy w oczach i były rozczarowane. - Ciężko powiedzieć co się z nami stało - stwierdziła Ewelina Sieczka. - Jesteśmy lepsze od Centrostalu, ale przegrywamy na własne życzenie przez niewymuszone błędy. Musimy się szybko pozbierać i wygrać dwa spotkania u siebie, aby powrócić do Bydgoszczy i awansować do półfinału - dodała.
Ze względu na turniej finałowy Pucharu Polski, który zostanie rozegrany w najbliższy weekend w Olsztynie, trzecie spotkanie w Dąbrowie Górniczej odbędzie się dopiero 21 marca. Dąbrowianki mają zatem 12 dni, aby spokojnie przygotować się do podjęcia bydgoszczanek przed własną publicznością.
Redakcja portalu Sosnowiec Online sosnowiec.info.pl nie
ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczanych przez użytkowników.
Jednocześnie zastrzega sobie prawo do kasowania wypowiedzi zawierających
treści zabronione przez prawo, wulgarne, obraźliwe lub promujące jakiekolwiek
usługi czy produkty, zawierające linki do innych stron internetowych, a także nie związanych z tematem artykułu.