MKS MOS przegrał w ostatnim spotkaniu rundy zasadniczej z Siatkarzem Pamapol Wieluń 1:3. Będzinianie zakończyli pierwszą fazę zmagań na 8. miejscu i w kolejnej będą walczyć o utrzymanie. - O tym, że nie zajęliśmy miejsca w pierwszej szóstce zadecydowały fatalne ostatnie spotkania na własnym parkiecie - podsumował trener MKS-u, Albert Semeniuk.
Pierwszy set to niezwykle zacięta walka punkt za punkt.
Piotr Gabrych straszył gości mocnymi atakami, dzięki czemu będzinianie prowadzili 10:8. MKS nie potrafił jednak uzyskać wyraźnej przewagi i do końca tej partii trwała zażarta walka o każdy punkt. Przy stanie 23:23 punkt zdobył przyjmujący Siatkarza,
Maciej Bartodziejski, a następnie
Rafał Legień posłał piłkę w aut, dzięki czemu goście wygrali premierową odsłonę.
Po pierwszej przerwie obraz gry nie uległ zmianie i siatkarze obu zespołów walczyli jak równy z równym. Ze skrzydła świetnie atakował
Marcin Lubiejewski, dzięki czemu wielunianie utrzymywali jednopunktowe prowadzenie aż do staniu 21:22. Wtedy kolejnym piekielnie mocnym atakiem popisał się Gabrych, a chwilę później
Grzegorz Nowak zatrzymał blokiem atak gości. Trener Siatkarza,
Damian Dacewicz, w przeszłości zawodnik m.in. Płomienia Sosnowiec, poprosił o czas, jednak na niewiele się to zdało. Co prawda Lubiejewski skutecznie obił blok, jednak sędzia dopatrzył się, iż piłka wychodząc na aut musnęła jego ramienia. Goście podenerwowani tą sytuacją popełnili błąd także w następnej akcji. - Nie dyskutuję o pracy sędziów. Niektóre sytuacje są bardzo trudne do rozstrzygnięcia, jednak jeśli w dzisiejszym meczu arbitrzy popełnili jakieś błędy, to w obie strony - mówił po meczu trener Siatkarza.
W trzeciej partii będzinianie poszli za ciosem, jednak po dobrym początku (8:6), Gabrych zmarnował kilka piłek, dzięki czemu zespół z Wielunia wyszedł na prowadzenie (11:12). Później goście kontrolowali przebieg wydarzeń i wygrali tego seta bez większych problemów do 21. - Stawka meczu była wysoka dla obu drużyn - my walczyliśmy o życie, przeciwnik o 2. miejsce w tabeli. Trudno mi powiedzieć dlaczego w trzecim secie nagle się zablokowałem i nie mogłem się wstrzelić w boisko. Brakowało naprawdę kilku centymetrów - mówił po meczu Gabrych. Zawodnik ten w całym spotkaniu zdobył aż 26 punktów.
Ostatni set tylko do stanu po 10 był wyrównany. Później nieoczekiwanie Siatkarz odskoczył na 4-punktowe prowadzenie (10:14), następnie jeszcze je powiększając do 6 „oczek” (12:18). Będzinianie nie poddali się i przy zagrywce
Damiana Millera zdobyli kilka punktów z rzędu. - Nie odpuściliśmy w czwartym secie, to Damian zaskoczył nas świetną zagrywką, jednak w końcu udało nam się zrobić przejście i zakończyliśmy tego seta do 20. Bardzo nas cieszy zwycięstwo za 3 punkty, gdyż utrzymaliśmy drugą lokatę dzięki czemu pierwszy mecz play-off zaczniemy na własnym parkiecie - podsumował spotkanie atakujący Siatkarza, Lubiejewski.
Szkoleniowiec będzinian nie krył rozczarowania po meczu. - Spotkanie na pewno podobało się kibicom, jednak znowu schodzimy jako pokonani. Młodzi zawodnicy chyba nie wytrzymują presji i w pojedynkach przed własną publicznością rozgrywają gorsze spotkania. Zabrakło nam konsekwencji w grze i teraz musimy walczyć o utrzymanie - wyjaśnił przyczyny porażki trener Semeniuk.
Redakcja portalu Sosnowiec Online sosnowiec.info.pl nie
ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczanych przez użytkowników.
Jednocześnie zastrzega sobie prawo do kasowania wypowiedzi zawierających
treści zabronione przez prawo, wulgarne, obraźliwe lub promujące jakiekolwiek
usługi czy produkty, zawierające linki do innych stron internetowych, a także nie związanych z tematem artykułu.