Wydawało się, że lanie z poprzedniego tygodnia w Pile było tylko wypadkiem przy pracy i dzisiaj MKS pokona słabo spisujący się ostatnio zespół znad Brdy. Niestety od samego początku mecz układał się po myśli rywalek, które potrafiły w jednym ustawieniu zdobyć osiem czy dziesięć punktów. Momentami żadna siatkarka z Dąbrowy nie potrafiła skutecznie zaatakować czy odebrać serwisu, co dawało rzecz jasna punkty Centrostalowi. Trener Waldemar Kawka skorzystał z usług wszystkich siatkarek jakie miał, ale nawet roszady w zestawieniu na nic się zdały.
|
REKLAMA
|
Ze zwycięstwa cieszyły się podopieczne Piotra Makowskiego. Wreszcie uciekły Stali Mielec na trzy punkty i awansowały na siódme miejsce. – Dąbrowa chyba nam „leży” – mówiła po rywalizacji środkowa Centrostalu Katarzyna Mróz. – Ostatnio nie prezentowałyśmy się najlepiej i chciałyśmy wygrać, aby odbić się z dołu tabeli. Udało się. Wróciłyśmy z dalekiej podróży. Mam nadzieję, że za tydzień również zwyciężymy – dodała.
Podczas spotkania w Dąbrowie obecny był selekcjoner reprezentacji Polski – Jerzy Matlak. Co sprowadziło tak znaną osobowość do hali „Centrum”? – Gościłem w Sosnowcu w Szkole Mistrzostwa Sportowego, aby przyjrzeć się tym młodym siatkarkom, które w przyszłości mogą stanowić o sile naszej reprezentacji. Przy okazji przyjechałem zobaczyć, jak prezentują się dziewczyny, które chciałbym zaprosić do reprezentacji. Niestety troszeczkę się zawiodłem, ponieważ liczyłem na ciekawsze widowisko. Wiem, że takie mecze się zdarzają i dlatego nie przekreśliłem żadnej z siatkarek. Jednak o tym, które z nich dostaną powołania nie powiem. Wszystko w swoim czasie – wyjaśnił Matlak.
Dąbrowa zanotowała trzecią porażkę z rzędu, natomiast Centrostal przełamał się po pięciu meczach bez zwycięstwa.
Enion Energia MKS Dąbrowa Górnicza – Centrostal Bydgoszcz
0:3 (-14,-18,-21)
MKS: Sadowska, Haładyn, Gajgał, Liniarska, Szczurek, Sieczka, Strasz (l) oraz Śliwa, Pura, Lis, Walawender, Wilczyńska
Centrostal: Kowalkowska, Kuligowska, Polak, Kuczyńska, Mróz, Sawoczkina, Nowakowska (l)
|
REKLAMA
|
„I love Będzin” ?„I love Będzin” - takim hasłem na billboardach Stowarzyszenie Nasz Będzin próbuje zmienić wizerunek miasta wśród mieszkańców. Będzin to nie Nowy Jork - gdzie podobna kampania była jedną z najlepszych na świecie. Trudno zmienić wizerunek brudnego i zaniedbanego miasta, zwłaszcza, gdy uczucie płynące z plakatów nie jest przez mieszkańców odwzajemnione.
Różański i Podlipni odeszli z Zagłębia. W ich miejsce Kanadyjczycy?Hokeiści Zagłębia Sosnowiec wreszcie wyjechali na lód. W czwartkowe popołudnie na tafli pojawiło się ponad 20 zawodników, jednak wśród nich zabrakło kilku najważniejszych ogniw.
Pustynne MirażeOd dzisiaj przez cztery dni tereny Dąbrówki, Chechła i Błędowa staną się areną "Pustynnych Miraży". Organizatorem imprezy jest Stowarzyszenie Polska Sahara. W sobotę o 20.00 – Desert Etnofest: „Nocny puls pustyni: słowa, obrazy, dźwięki” – djembe, dunduny i inne egzotyczne instrumenty perkusyjne, pustynne opowieści podróżnicze, prezentacja zdjęć, filmów dokumentalnych i przyrodniczych o tematyce pustynnej z udziałem m. in. zespołów CAMARA (Czechy), Tamtamitutu (Polska) – Pustynia Błędowska, punkt widokowy Dąbrówka.
Stary gmach „Staszica” na sprzedażUniwersytet Śląski ogłosił przetarg nieograniczony na sprzedaż byłej siedziby Wydziału Informatyki i Nauki o Materiałach przy ul. Żeromskiego 3 w Sosnowcu, czyli starego gmachu Liceum Ogólnokształcącego im. Stanisława Staszica. Dziś raczej trudno sobie wyobrazić, że znajdzie się ktoś, kto wyłoży prawie 5 mln zł na zakup tego wpisanego do rejestru zabytków gmachu. Cuda jednak się zdarzają, także w Sosnowcu, czego przykładem jest pałac Heinricha Dietla, fundatora gmachu Sosnowieckiej Szkoły Realnej. Gdyby przed laty pałacu nie kupiła prywatna osoba (za znacznie mniejszą sumę), to dziś oglądalibyśmy nie cacko, a ruiny. Od kilku lat w sosnowieckim ratuszu mówiło się, że miasto przejmie historyczny gmach „Staszica” i inne budynki, gdy opuści je Uniwersytet Śląski w związku z przeniesieniem swojej działalności do nowoczesnych siedzib przy Grota – Roweckiego i Będzińskiej. Rzeczywistość okazała się jednak mniej miła.