Szczypiorniści Górnika Sosnowiec przegrali na własnym parkiecie z lokalnym rywalem, Viretem CMC Zawiercie 21:30. Goście zasłużenie wywieźli z Zagórza komplet punktów, a ich zwycięstwo nie było zagrożone nawet przez chwilę.
W pojedynku z Viretem, w szeregach piłkarzy ręcznych Górnika Sosnowiec zabrakło dwóch, wyeliminowanych przez kontuzje, czołowych strzelców -
Grzegorza Mentel i
Marcina Topolskiego. W zamian na parkiecie ujrzeliśmy
Piotra Kołodzieja i
Piotra Wójcickiego, którzy po niemal dwóch latach przerwy powrócili do zespołu. - To bardzo cenni zawodnicy. Widać u nich pewne braki, jednak nie zmienia to faktu, iż są wzmocnieniem naszej kadry - mówił po spotkaniu
Rafał Oraczewski, szkoleniowiec Górnika.
Pierwszego gola dzisiejszego starcia zdobyli sosnowiczanie. 120 sekund po rozpoczęciu gry do bramki zawiercian piłkę skierował
Tomasz Kaleciński. Dla skrzydłowego Górnika było to jedyne trafienie w spotkaniu, gdyż chwilę później, z powodu urazu stopy, opuścił parkiet. Z kolei dla jego ekipy, prowadzenie 1:0 okazało się ostatnim dzisiejszego wieczora, gdyż goście szybko wyrównali, po czym osiągnęli przewagę i zaczęli ją powiększać. W 15. minucie Górnicy przegrywali 5:7, ale po kolejnych kilkudziesięciu sekundach na tablicy świetlnej widniał już wynik 6:11. - Wyszliśmy na parkiet z zamiarem podjęcia walki. Walczyliśmy, ile mieliśmy sił. Viret gra o awans i chcąc zrealizować ten cel, nie może sobie pozwolić na porażki. Dla nas rywal w pewnych fragmentach był bezlitosny - przyznał trener Oraczewski.
Na przerwę goście schodzili z 6-bramkową zaliczką. W drugiej połowie zawiercianie kontrolowali przebieg wydarzeń, nie pozwalając przeciwnikom na zbyt wiele, ostatecznie zwyciężając różnicą 9 goli. - Przegraliśmy zasłużenie. Ustępowaliśmy rywalom niemal w każdym elemencie gry - stwierdził Oraczewski. - W swojej ekipie mogę wyróżnić
Emila Strumińskiego, zdobywcę niemal połowy naszych bramek, oraz bramkarza
Dariusza Kudłę. Natomiast nagana należy się
Rafałowi Woźniakowi, który już po raz kolejny przechodzi obok meczu. Miał on być naszym mocnym ogniwem, a tymczasem spisuje się fatalnie - martwił się trener.
Dzisiejsze starcie było czwartym w historii zagłębiowskich potyczek Górnika z Viretem. W pojedynkach tych zwyciężali tylko zawiercianie. - Największą szansę na pokonanie Viretu zaprzepaściliśmy przed rokiem we własnej hali. Prowadziliśmy niemal przez całe spotkanie, jednak ulegliśmy w końcówce i przegraliśmy jedną bramką - wspominał Oraczewski. - Skład Zawiercia znacznie różnił się od tego, w jakim wystąpili dzisiaj, natomiast u nas praktycznie nic się nie zmieniło - dodał.
Kolejnym rywalem Górnika będzie za tydzień Polonica Kielce. Wczoraj niespodziewanie zespół ten oddał jeden punkt KSZO Ostrowiec Świętokrzyski, drużynie która dotąd zanotowała na swym koncie same porażki. - Do Kielc jedziemy po zwycięstwo. Musimy wrócić z kompletem punktów - zapowiadają zgodnie sosnowiczanie.
Redakcja portalu Sosnowiec Online sosnowiec.info.pl nie
ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczanych przez użytkowników.
Jednocześnie zastrzega sobie prawo do kasowania wypowiedzi zawierających
treści zabronione przez prawo, wulgarne, obraźliwe lub promujące jakiekolwiek
usługi czy produkty, zawierające linki do innych stron internetowych, a także nie związanych z tematem artykułu.